Lider opozycji, przewodniczący parlamentu Wenezueli Juan Guaido, ogłosił się w środę tymczasowym prezydentem, gdy na ulice wielu miast w tym kraju wyszły setki tysięcy demonstrantów, żądając ustąpienia socjalistycznego prezydenta Nicolasa Maduro i jego rządu.
AFP podała, że 13 osób zginęło w ostatnich dwóch dniach protestów na ulicach Caracas i innych miast tego kraju - powołała się przy tym na pozarządową organizację Wenezuelskie Obserwatorium Konfliktów Społecznych (OVCS), opozycyjną wobec prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro.
Wenezuelska armia odrzuca autoproklamację przewodniczącego parlamentu Juana Guaido na tymczasowego prezydenta Wenezueli - poinformował minister obrony tego kraju Vladimir Padrino.
"Rozpacz i nietolerancja podkopują pokój naszego narodu, a my, żołnierze ojczyzny, nie akceptujemy prezydenta narzuconego w cieniu mrocznych interesów lub samozwańczego wbrew prawu. Wojsko broni naszej konstytucji i jest gwarantem narodowej suwerenności" - napisał na Twitterze minister.
W Caracas demonstracje przeciwko Maduro rozpoczęły się już kilka dni temu, natomiast w środę protesty rozprzestrzeniły się na cały kraj i tysiące ludzi wyszło na ulice w wielu miastach Wenezueli. Według OVCS większość ofiar śmiertelnych zginęła od kul wystrzelonych z broni palnej.
35-letni polityk ogłosił się tymczasowym prezydentem przed tłumem kilku tysięcy wiwatujących na jego cześć manifestantów w stolicy kraju Caracas. Guaido podniósł prawą rękę i powiedział, że "formalnie przejmuje odpowiedzialność krajowego organu wykonawczego" - podała agencja Associated Press.
Krótko po tym jako "tymczasowego prezydenta" uznał go Donald Trump. W oświadczeniu prezydent USA powiedział, że użyje "pełni władzy ekonomicznej i dyplomatycznej Stanów Zjednoczonych w celu wywarcia presji, żeby przywrócić demokrację w Wenezueli". Amerykański przywódca zachęcił inne rządy państw zachodniej półkuli, by również uznały Guaido.
The citizens of Venezuela have suffered for too long at the hands of the illegitimate Maduro regime. Today, I have officially recognized the President of the Venezuelan National Assembly, Juan Guaido, as the Interim President of Venezuela. https://t.co/WItWPiG9jK
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 23 stycznia 2019
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w środę, że wszystkie opcje są na stole dla Wenezueli po tym, gdy uznał on lidera opozycji w tym kraju i przewodniczącego parlamentu Juana Guaido za tymczasowego prezydenta, a - rząd prezydenta Nicolasa Maduro nazwał "bezprawnym".
"Nie rozważamy niczego, ale wszystkie opcje są na stole" - powiedział Trump dziennikarzom w Białym Domu, gdy zapytano go, czy rozważa wysłanie amerykańskich żołnierzy do Wenezueli.
Unia Europejska w środę późnym wieczorem wezwała do wysłuchania "głosu" mieszkańców Wenezueli oraz przeprowadzenia "wolnych i wiarygodnych" wyborów w tym kraju.
Guido uznała najpierw Organizacja Państw Amerykańskich (OPA) z siedzibą w Waszyngtonie, a następnie także władze Brazylii, Kolumbii, Peru, Paragwaju, Chile i Argentyny. W skład powstałej w 1948 r. panamerykańskiej organizacji wchodzą wszystkie państwa Ameryki poza terytoriami należącymi do państw europejskich. OPA jest uważana za jeden z trzech filarów systemu bezpieczeństwa panamerykańskiego - obok Paktu z Rio i Paktu z Bogoty.
Następnie przedstawiciel kanadyjskiego rządu powiedział anonimowo agencji Reutera, że jego kraj uzna Guaido za "nowego tymczasowego prezydenta" Wenezueli. Po chwili AP podała informację, że władze Kanady właśnie to uczyniły.
#Venezuela hoy dimos un paso histórico junto a nuestra @AsambleaVE.
— Juan Guaidó (@jguaido) 23 stycznia 2019
Reconocemos la actitud cívica de nuestro pueblo.
Hoy más que nunca necesitamos organización y reconocernos entre nosotros.
Hoy hemos logrado nuestro objetivo. ¡Vamos bien Venezuela! pic.twitter.com/4KjUv0tdGJ
Tymczasem władze Meksyku oświadczyły, że wciąż uznają Maduro za prezydenta. Rzecznik MSZ Meksyku poinformował, że jego kraj "na razie" nie przewiduje zmiany polityki wobec Wenezueli. Nowy lewicowy rząd w Meksyku kierował swoją politykę zagraniczną ku tradycyjnemu, nieinterwencjonistycznemu stanowisku, zrywając z sojusznikami w regionie, którzy chcą, aby prezydent Maduro zrezygnował po szeroko kwestionowanych wyborach - zwraca uwagę Reuters.
10 stycznia Maduro został zaprzysiężony na drugą kadencję. Kontrolowany przez opozycję parlament unieważnił to zaprzysiężenie i przegłosował ustawę, w której zapisano, że Maduro jest dyktatorem uzurpującym sobie władzę.
W środowym oświadczeniu sekretarz stanu USA Mike Pompeo wezwał obecnego prezydenta Wenezueli, aby ustąpił ze stanowiska. Zaapelował też do wenezuelskiej armii o wspieranie wysiłków na rzecz przywrócenia demokracji.
Pompeo zakomunikował, że Waszyngton poprze przywódcę opozycji Juana Guaido, gdy utworzy on rząd tymczasowy i przygotuje kraj do wyborów. "Wenezuelczycy cierpieli wystarczająco długo pod (rządami) katastrofalnej dyktatury Nicolasa Maduro - powiedział Pompeo. - Apelujemy do Maduro, aby się usunął na rzecz prawowitego przywódcy, który odzwierciedla wolę Wenezuelczyków".
W środę zarówno rząd, jak i opozycja w Wenezueli wzywały do manifestacji w całym kraju, gdzie panuje napięta atmosfera dwa dni po stłumieniu przewrotu wojskowego. W poniedziałek władze Wenezueli poinformowały o aresztowaniu 27 wojskowych podejrzanych o próbę zorganizowania zamachu stanu. Według AP komunikat armii Wenezueli zdawał się potwierdzać doniesienia o rebelii w jednostce Gwardii Narodowej, która wywołała zamieszki w ubogiej dzielnicy Caracas, kilka kilometrów od pałacu prezydenckiego.
Wenezuela zrywa stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi -ogłosił w środę wenezuelski prezydent Nicolas Maduro, którego ustąpienia żądają setki tysięcy demonstrantów. Amerykański personel dyplomatyczny ma 72 godziny na opuszczenie kraju - dodał.
Amerykański rząd ostrzegł w środę prezydenta Maduro, że jest gotów do wprowadzenia sankcji dotyczących ropy naftowej, złota i innych sankcji gospodarczych oraz podjęcia innych nieokreślonych działań w przypadku przemocy skierowanej przeciwko opozycji - podaje Reuters.
"Jeśli Maduro i jego koledzy zdecydują się odpowiedzieć przemocą - jeśli zdecydują się zaszkodzić któremukolwiek z członków Zgromadzenia Narodowego (parlamentu) lub któremukolwiek innemu prawowitemu urzędnikowi rządu Wenezueli - Stany Zjednoczone mają wszystkie opcje na stole, jeśli chodzi o podjęcie działań" - powiedział cytowany przez Reutera urzędnik wyższego szczebla dziennikarzom podczas telekonferencji.
Nicolas Maduro nie ma uprawnień do zerwania stosunków dyplomatycznych Wenezueli ze Stanami Zjednoczonymi - oświadczył w środę amerykański Departament Stanu.
"Stany Zjednoczone nie uznają reżimu Maduro. Dlatego Stany Zjednoczone nie uważają, że były prezydent Nicolas Maduro ma prawo do zerwania stosunków dyplomatycznych z USA lub uważać naszych dyplomatów za persona non grata" - zakomunikował Departament Stanu.
"USA podtrzymują swoje stosunki dyplomatyczne z Wenezuelą i będą kontynuować relacje z rządem tymczasowego prezydenta Juana Guaido, który stwierdził, że nasz korpus dyplomatyczny może pozostać w tym kraju" - dodano w komunikacie Departamentu Stanu.
W środę na ulice wielu wenezuelskich miast wyszło tysiące demonstrantów, żądających ustąpienia socjalistycznego prezydenta Nicolasa Maduro i jego rządu. Lider wenezuelskiej opozycji, przewodniczący demokratycznie wybranego parlamentu Juan Guaido ogłosił się tymczasowym prezydentem kraju.
Opozycja oskarża prezydenta Maduro o doprowadzenie bogatego w surowce kraju do ruiny gospodarczej. 96 proc. swych przychodów Wenezuela czerpie ze sprzedaży ropy naftowej. Spadek cen surowców energetycznych w ostatnich latach znacznie pogłębił wenezuelski kryzys. (PAP)
Do mobilizacji na ulicach dochodzi w momencie, gdy kraj przeżywa najpoważniejszy kryzys w swej najnowszej historii - zmaga się z niedoborami żywności i leków, a także z hiperinflacją w wysokości 10 000 000 proc. w 2019 r.
W swojej najnowszej depeszy agencja Reutera podaje, że wenezuelskie siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego przeciwko opozycyjnym demonstrantom blokującym autostradę w stolicy kraju Caracas. Więcej szczegółów na razie nie podano.
Opozycja oskarża prezydenta Maduro o doprowadzenie bogatego w surowce kraju do ruiny gospodarczej. 96 proc. swych przychodów Wenezuela czerpie ze sprzedaży ropy naftowej. Spadek cen surowców energetycznych w ostatnich latach znacznie pogłębił wenezuelski kryzys. (PAP)
cyk/ mc/






























































