REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Lekarz ze szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym: Jest ciężko, mamy mało personelu

2021-03-19 06:31
publikacja
2021-03-19 06:31
Dodaj Bankier.pl w Google

Jest ciężko – w ten sposób panującą obecnie sytuację w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym opisał pulmonolog dr Jacek Nasiłowski. "Mamy bardzo dużo chorych, w chwili obecnej jest ich około 270" – powiedział w rozmowie z PAP. "Jeden lekarz zajmuje się naraz 28 pacjentami" – zaznaczył.

Lekarz ze szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym: Jest ciężko, mamy mało personelu
Lekarz ze szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym: Jest ciężko, mamy mało personelu
fot. Paweł Mamcarz / / FORUM

Odnosząc się do liczby pacjentów zakażonych Covid-19, którzy obecnie leczeni są w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym, dr Nasiłowski podkreślił, że kluczowe jest tu sformułowanie "około", ponieważ sytuacja w szpitalu zmienia się bardzo dynamicznie. "Z tego powodu jest bardzo ciężko" – powiedział.

Jak wyjaśnił, co chwila przyjmowani są nowi pacjenci. Część z nich szybko zdrowieje i wraca do domów, jednak u wielu pacjentów choroba przebiega ciężej, nie zdrowieją tak szybko, jak oczekiwaliby tego lekarze, często ich stan pogarsza się do tego stopnia, że wymagają leczenia respiratorem.

Pytany, ile w chwili obecnej jest wolnych łóżek na Narodowym, lekarz wyjaśnił, że problem nie tkwi w dostępności łóżek, tylko w braku personelu medycznego. "Łóżek to mamy tu w sumie 500, respiratory także są, tylko problem leży gdzie indziej" – zauważył. "Nie jest sztuką położyć pacjenta do łóżka, tylko trzeba mieć jeszcze na względzie, że tym pacjentem później ktoś się będzie musiał zająć, a przecież im cięższy jest jego stan, tym więcej personelu potrzeba do jego leczenia" – podkreślił.

Dopytywany, ile brakuje obecnie personelu medycznego w szpitalu na Stadionie Narodowym, Nasiłowski odparł: "Powinno być dwa razy więcej".

Wakacje na giełdzie

"Ludzie, którzy tu pracują - personel pielęgniarski, ratownicy medyczni i lekarze - wykonują tytaniczną, heroiczną pracę" – powiedział. "Jeden lekarz zajmuje się naraz 28 pacjentami, w tym kilkoma w stanie ciężkim" – zaznaczył. Dla porównania wskazał, że w normalnym szpitalu jeden lekarz zajmuje się pięcioma pacjentami. "Sytuacja jest taka, że po prostu nie ma ludzi do pracy, ale teraz wszędzie ich nie ma, nie tylko u nas" – zauważył dr Nasiłowski.

Zwrócił jednocześnie uwagę, że każdy szpital może wskazać liczbę pacjentów, których jest w stanie przyjąć i powiedzieć, że powyżej tej liczby nie może już przyjmować. "Jednak szpital covidowy nie może tego zrobić. My nie możemy powiedzieć, że odmawiamy przyjęcia jakiegokolwiek pacjenta" – powiedział dr Nasiłowski. "Dlatego ludzie tutaj pracują naprawdę bardzo ciężko" – przyznał.

Dr Nasiłowski przypomniał także, że kadra na Narodowym, to poniekąd efekt "pospolitego ruszenia". "To są ludzie, którzy chcieli pracować z covidami i zjechali do Warszawy z całej Polski" – przypomniał. Jak wskazał, są to ochotnicy m.in. ze Śląska, Lublina oraz z wielu innych miejsc w całym kraju. "Wszyscy oni mają swoją drugą pracę" – zaznaczył.

Pytany, czy lekarze z Narodowego zgłaszają do wojewody braki kadrowe, dr Nasiłowski wyjaśnił, że medycy pracujący w tym szpitalu tymczasowym cały czas alarmują o ciężkiej sytuacji kadrowej. Nieustannie prowadzony jest także nabór personelu. Jednak – jak zaznaczył lekarz - podobne zgłoszenia płyną jednocześnie z innych placówek.

"Ci ludzie, którzy chcieli pracować z covidowcami, to już dawno pracują, a ci, którzy nie chcą, to się kamuflują i nie pracują, bo mają swoje prace, które, co trzeba podkreślić, także są potrzebne" – przyznał. "Mamy przecież w Polsce także pacjentów chorujących na inne schorzenia, którzy nie zniknęli wraz z nadejściem pandemii, a nimi także ktoś musi się zająć" – dodał.

Odnosząc się do dynamiki wzrostu zachorowań na koronawirusa w Polsce, dr Nasiłowski ocenił, że z punktu widzenia szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym, w ciągu ostatnich dni sytuacja trochę się poprawiła. "Ostatnie trzy dni jest trochę lepiej, natomiast ostatnie dwa tygodnie były naprawdę dramatyczne, każdego dnia przyjeżdżało do nas około 150 nowych chorych" - poinformował. "Teraz przyjeżdża połowa z tego" – dodał. Wyjaśnił, że wynika to m.in. z uruchomienia w woj. mazowieckim innych szpitali tymczasowych.

"Póki co, jakoś dajemy radę, na szczęście zwolniło się tempo przyjęć" – podsumował dr Nasiłowski.

W Polsce od 4 marca 2020 r., gdy wykryto pierwszy przypadek COVID-19, zakażenie potwierdzono u 1 984 248 osób, z których 48 388 zmarło.

Autor: Daria Kania

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
1a2b
Przypominam, że Janda, Miller i reszta tych cwaniaków byli szczepieni jak pomocniczy personel medyczny.
antek10
PIS nie lubi klasy średniej więc zmusza ich podatkami do wyjazdu za granicę. Tzw "Nowy Ład" tylko to przyśpieszy. Więc nie gęgać że jest źle. Tak ma być. Głosowaliście na nich to macie to co wybraliście.
antek10 odpowiada przemek_opinia
Wina Tuska? :-))) Pis przy władzy. Nie wiesz kto rządzi?
pkc
Do leczenia statystów i aktorów? Może zatrudnić studentów szkół teatralnych jako młodych lekarzy? Och, smuteczek
chrumek123
Jak można być tak głupim i umieć korzystać z internetu? Na prawdę interesujące :)
przemek_opinia
Co za nieodpowiedzialny komentarz. Statyści? Co z wami ludzie?
tom979
150 chorych dziennie przybywało. To jest jakieś 7 karetek na godzinę i to do jednego szpitala. Czy widział ktoś taki ruch przed Narodowym? Przecież oni nawet tyle karetek nie mają. Z daleka mi to pachnie nieładnie.
przemek_opinia
Rozumiem, że mieszkasz na moście przy Narodowym i na wszystko masz oko co do minuty.
wrecker
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-10-12/niech-jada-poslanka-pis-wysyla-lekarzy-rezydentow-za-granice/

..... ...

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki