Wietnam jest "wysoko na liście destynacji", do których LOT rozważa latać - poinformował w niedzielę wiceprezes spółki Michał Fijoł.
"Wietnam jest wysoko na naszej liście destynacji, do których chcemy latać. Kiedy to nastąpi, trudno to powiedzieć. Mamy taką listę destynacji do których chcemy latać do 2027 roku. I na tej liście jest Hanoi i Ho Chi Minh" - powiedział Fijoł w niedzielę na panelu w Miami z okazji uruchomienia przez PLL LOT od 1 czerwca bezpośredniego połączenia na trasie Warszawa - Miami.
Jak dodał, na tej liście są inne "atrakcyjne miejsca", do których LOT rozważa latać.
LOT przestał latać do Wietnamu z końcem marca 2012 roku.
W trakcie panelu, Fijoł wskazywał na to, że LOT intensywnie rozwija swoją siatkę połączeń do Stanów Zjednoczonych.
"Trzy lata temu zaczynaliśmy latać mając pięć Boeingów 787 Dreamliner na siatce połączeń. W przyszłym tygodniu do Warszawy przylatuje czternasty Dreamliner. Do końca roku planujemy odebrać piętnastego" - powiedział.
Jak dodał, w ciągu trzech lat LOT zwiększył liczbę samolotów z 40 do ponad 80 w swojej flocie.
"Polonia jest naszym naturalnym klientem na rynku amerykańskim. Wróciliśmy na rejsy z Krakowa do Chicago. Zwiększyliśmy w sezonie letnim liczbę rejsów do Los Angeles - latamy obecnie codziennie. Jeśli Miami będzie się rozwijać tak, jak inne połączenia do USA, to będziemy zwiększać liczbę rejsów na tym kierunku" - powiedział.
Szef Polskiej Organizacji Turystycznej Robert Andrzejczyk powiedział, że w 2018 r. do Polski przyjechało około pół miliona osób z USA.
"Jesteśmy w stałym kontakcie z Boeingiem ws. MAX-ów"
"Jesteśmy w stałym kontakcie z Boeingiem, zarówno jeśli chodzi o kwestie odszkodowawcze, jak i jeśli chodzi o kwestie wznowienia lotów Maxami. Chcemy mieć dokładną wiedzę, kiedy może nastąpić powrót tych samolotów do służby, ponieważ wymaga to od nas dokładnego zaplanowania floty obsługującej naszą siatkę samolotów" - powiedział Fijoł.
Przypomniał, że LOT obecnie ma uziemionych pięć B737 MAX. Wszystkie stoją na płycie Lotniska Chopina w Warszawie.
"Podjęliśmy określone działania, dzięki którym zastępujemy w naszej flocie uziemione Max-y. Przede wszystkim jest to tymczasowy leasing zastępczych samolotów. Teraz musimy zaplanować ich ponowne wprowadzenie na siatkę. Ale do tego potrzebna jest nam dokładną wiedza, kiedy może to nastąpić" - wskazał.
Zapewnił, że spółka ma "zabezpieczone" samoloty wykonujące wakacyjny rozkład lotów.
"Nasi pasażerowie nie muszą się niczego obawiać, jeśli chodzi o ich wakacyjne podróże" – dodał.
Pytany, jakie koszty spółka ponosi z powodu uziemiania Max-ów, powiedział, że na bieżąco są one liczone; firma nie chce ich ujawniać.
Zapewnił jednocześnie, że LOT dostosuje się do wszelkich wymogów, jakie wprowadzi europejski i polski nadzór lotniczy.
W ubiegłym tygodniu Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych (IATA) przekazało, że zgodnie z ich przewidywaniami, samoloty Boeing 737 Max pozostaną uziemione co najmniej do połowy sierpnia. IATA wskazała, że ostateczna decyzja o przywróceniu tych maszyn do lotów będzie należała do amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA).
Zrzeszenie dodało, że podstawą takiej prognozy są m.in. plany amerykańskich linii lotniczych, które nie przewidują wznowienia w sierpniu komercyjnych lotów tych boeingów.
Boeingi 737 MAX uziemiono w rezultacie dwóch katastrof - w Indonezji w październiku ub.r. i w Etiopii w marcu br. - w których łącznie zginęło 346 ludzi. Przyczyną tych katastrof było najprawdopodobniej programowanie kontrolujące system MCAS automatycznie zapobiegający przeciągnięciu (utracie siły nośnej). Wszystkie samoloty 737 MAX, będące w posiadaniu linii lotniczych na całym świecie, zostały wycofane z eksploatacji do czasu uzyskania nowego certyfikatu dopuszczającego je do lotów z pasażerami.
Boeing poinformował w maju, że zakończył pracę nad aktualizacją tego oprogramowania. Wprowadzono też poprawki w oprogramowaniu symulatora lotów dla maszyn 737 MAX.
Na początku maja FAA zapowiadała, że proces certyfikacji oprogramowania systemu MCAS może potrwać kilka miesięcy.
LOT uziemił Max-y w marcu po tym, jak Urząd Lotnictwa Cywilnego zdecydował o zamknięciu nad Polską przestrzeni powietrznej dla tego typu maszyn. ULC zrobił to po decyzji Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), która 12 marca br. zdecydowała o uziemieniu wszystkich samolotów Boeing 737 MAX na obszarze Unii Europejskiej.
W drugiej połowie roku LOT ogłosi nową strategię do 2027 r.
"Ogłoszoną przez nas w 2016 roku strategię rentownego wzrostu do roku 2020 już zrealizowaliśmy. Teraz przygotowujemy nową strategię, także rentownego wzrostu do roku 2027. Ona doprowadzi nas m.in. do powstania Centralnego Portu Komunikacyjnego" – powiedział Fijoł.
Jak dodał, w nowej strategii uwzględnione zostaną także cele finansowe przewoźnika, liczba przewiezionych pasażerów, flota, a także plany rozwoju na Lotnisku Chopina w Warszawie oraz na lotnisku w Budapeszcie.
"W nowej strategii będzie uwzględniony zarówno nasz wzrost w Warszawie z uwzględnieniem rozbudowy Lotniska Chopina, jak i również w Budapeszcie, który będzie naszym drugim, po Warszawie, hubem, czyli portem przesiadkowym. Będziemy z tego portu ogłaszać kolejne połączenia lotnicze" – powiedział Fijoł.
LOT z Budapesztu lata m.in. do Krakowa, London-City, Nowego Jorku, Chicago, a od września br. do Brukseli i Bukaresztu.
"Rozwijamy lotnisko w Budapeszcie pod kątem pasażerów tranzytowych. Dotyczy to między innymi pasażerów z Bukaresztu, którzy mogą polecieć z przesiadką na tym lotnisku między innymi do Londynu City czy Nowego Jorku i Chicago, a także do Brukseli. Oferta połączeń tranzytowych zdecydowanie podnosi atrakcyjność lotniska w Budapeszcie"– powiedział Fijoł.
Jak tłumaczył, połowa pasażerów LOT-u, to podróżni tranzytowi.
"Na przykład z Ukrainy można przez Warszawę dolecieć pięć razy dziennie do Wilna, cztery do Rygi czy trzy do Berlina. Nasz hub w Warszawie działa. Potrzebujemy m.in. rozbudowy tego portu nim powstanie CPK" – powiedział.
Dodał, że LOT będzie przewoził w szczycie sezonu letniego blisko 40 tys. pasażerów dziennie. "W zeszłym roku w analogicznym okresie było to niespełna 30 tys. pasażerów dziennie, to najlepiej pokazuje skalę naszego rozwoju. Spodziewamy się, że w sumie w tegoroczne wakacje będziemy mieli około 2 mln pasażerów" – ocenił.
Przypomniał, że 2018 r. LOT przewiózł łącznie ponad 8,9 mln pasażerów. "Nasze plany są oczywiste – będziemy latać rentownie. W tym roku spodziewamy się gościć na pokładach ponad 10 mln pasażerów" - dodał.
W ubiegłym roku w czerwcu prezes PLL LOT Rafał Milczarski zapowiedział, że strategia do 2020 roku zostanie zrealizowana przez przewoźnika w "okolicach" połowy 2019 roku. Milczarski mówił wówczas, że spółka podjęła prace nad opracowaniem nowej strategii na lata 2020-2027, czyli do momentu uruchomienia Centralnego Portu Komunikacyjnego, który - zgodnie z planami - ma nastąpić w 2027 r.
Z Miami Aneta Oksiuta

























































