We wtorek nad ranem kurs euro spadł do najniższego poziomu od lipca. Zatem po sprzyjającym grudniu polska waluta z przytupem rozpoczęła styczeń, nie zważając na niepokojące wieści nadchodzące z Bliskiego Wschodu.


Trwa stan podwyższonego napięcia geopolitycznego po amerykańskim ataku na irańskiego generała. Ostatnie dni stały pod znakiem wzrostu popytu na miejsca w tzw. bezpiecznych przystaniach. Rosły notowania złota, amerykańskich obligacji skarbowych, franka szwajcarskiego czy jena japońskiego. W przeszłości w takich sytuacjach złoty z reguły tracił na wartości jako waluta zaliczana do koszyka rynków wschodzących.
Ale tym razem jest inaczej. Od ponad miesiąca kurs euro znajduje się w trendzie spadkowym. We wtorek nad ranem spadł on nawet w pobliże 4,23 zł, osiągając w ten sposób najniższą wartość od lipca. O 9:31 kurs euro kształtował się na poziomie 4,2364 zł, o pół grosza wyżej niż pod koniec poniedziałkowych kwotowań.
- W najbliższych tygodniach spodziewamy się konsolidacji w szerokim przedziale 4,2300-4,2750/EUR w oczekiwaniu na dalsze sygnały z rynków bazowych - napisali ekonomiście banku Pekao.
Blisko najniższych poziomów od lipca utrzymał się kurs dolara. Za amerykańską walutę we wtorek rano płacono 3,79 zł. Bez większych zmian pozostał kurs franka szwajcarskiego. Helwecka waluta byłą wyceniana na niespełna 3,91 zł. Za brytyjskiego funta trzeba było zapłacić prawie 4,99 zł.
KK/PAP































































