Krótkowzroczność związków zawodowych KGHM
Zarząd KGHM, pomimo żądań i nacisków większości związków zawodowych, stwierdził we wczorajszym komunikacie prasowym, że nie widzi podstaw dla wprowadzenia kolejnych podwyżek płac w 2001 roku. Ustalony wcześniej na 2001 rok wskaźnik wzrostu przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w spółce w wynosi nadal 11,1% co, biorąc pod uwagę możliwości finansowe spółki, kształtowanie się kosztów pracy oraz planowanej inflacji w tym roku a także pogarszający się stan koniunktury i sytuacji gospodarczej, zarząd spółki uznał za bardzo wysoki.I trudno mu się dziwić. Ceny surowca na świecie spadają - już są daleko poniżej 1600 USD za tonę, kurs USD i EUR rekordowo nisko, co czyni eksport coraz mniej opłacalnym, restrukturyzacja zatrzymała się w miejscu, związki zawodowe nie chcą bowiem słyszeć o inwestorze strategicznym posiadającym większościowy pakiet. Najchętniej związki widziałyby akcjonariat państwowy, nie wymagający od pracowników poświęceń, wzrostu wydajności, który trwałby aż do skończenia... rudy.
Ponadto związki zawodowe boją się zwolnień grupowych, gdyż kombinat jest jednym z nielicznych gdzie do takich form poprawy wydajności w gospodarce jeszcze nie doszło. Ponadto płace należą do najlepszych w kraju, że o przywilejach socjalnych nie wspomnę (kto dziś jeszcze pamięta o 14 i 15 płacy).
A obecna sytuacja gospodarcza dodatkowo mobilizuje związki zawodowe. Tylko że związki zdają się nie dostrzegać zagrożeń. W tym roku KGHM może przynieść straty. Zysk w I kwartale spadł do zaledwie 43 mln zł. Boję się że w drugim pojawi się strata z uwagi na spadek cen miedzi i coraz bardziej niekorzystny kurs USD i EUR. Niepokojącym jest również udział kapitału obcego w strukturze aktywów. Sięga on już 35%, podczas gdy rok temu wynosił zaledwie 28%. Ponadto w tym roku 200 mln zł. wycieknie ze spółki na dywidendę. Oznacza to zapewne dalsze zadłużanie się spółki.
Związkowcy domagali się podwyżki dodatkowo o 8%, co oznaczałoby łączny wzrost płac pracowników KGHM o 15% w skali roku. Na to zarząd nie mógł przystać, gdyż żadną miarą wzrost ten nie pokrywa się z zakładowym wzrostem wydajności i zyskowności. W poniedziałek zarząd KGHM podpisał protokół rozbieżności ze Związkiem Zawodowym Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM) w sprawie przedstawionych przez nich żądań.
Ale żądania nie kończyły się tylko na podwyżce płac. Na niektóre zresztą z nich zarząd się zgodził. Na przykład zgodził się na rozpoczęcie rozmów w sprawie uruchomienia Pracowniczego Programu Emerytalnego. A przecież to ogromna liczba pracowników. Inne postulaty związkowców, a wśród nich najbardziej polityczny - zaprzestanie wyprowadzania ze spółki pieniędzy na dziwne darowizny i na nie gwarantujące zwrotu prywatne inwestycje typu Telewizja Familijna nie zostały przyjęte.
Rozpoczęty w połowie czerwca 2001 roku spór zbiorowy jest już drugim prowadzonym przez ZZPPM z zarządem KHGM. Pierwszy spór zaczął się w połowie listopada 2000 roku i dotyczył rezygnacji ze sprzedaży 10% akcji spółki oraz wyboru do zarządu KGHM osoby reprezentującej interesy związkowców. Zarząd KGHM odrzuca te postulaty związku zawodowego, uważając, że są one bezzasadne i nie mieszczą się w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Z wiązki jednak czują się w spółce na tyle mocne, że nie zamierzają poprzestać na płacach i ustąpić.
Osobiście nie wierzę w tegoroczne dobre wyniki spółki, nie wierzę też w dalszą jej prywatyzację. Z tego tytułu pani Kamela - Sowińska nie uświadczy do swojego resortu ani złotówki, nadchodzą wybory i nikt z polityków nie zaryzykuje takiego konfliktu.
[Rafał Wójcikowski]































































