Akcje pozycze
Na naszym rynku kapitałowym wciąż brakuje instrumentów zwiększających jego płynność i stymulujących rozwój, jak choćby krótkiej sprzedaży. Krótka sprzedaż to sprzedaż papierów, których jeszcze się nie ma, ale które będzie można szybko pożyczyć. Operacja jest obliczona na spadek kursu akcji. W pewnym stopniu wyprzedza i determinuje wprowadzenie opcji na akcje. Właśnie krótka sprzedaż akcji towarzystwa ubezpieczeniowego Munich Re na frankfurckiej giełdzie na kilka dni przed zamachami terrorystycznymi w USA zwróciła uwagę mediów i instytucji nadzorujących rynki. Spekuluje się, że jej autorzy zarobili krocie.U nas krótka sprzedaż jest teoretycznie możliwa, ponieważ prawo dopuszcza obrót papierami pożyczonymi. W praktyce jednak transakcje tego typu natrafiają wciąż na ogromne przeszkody.
Papierowa opłata
O uruchomienie krótkiej sprzedaży toczą batalię domy maklerskie i wszystkie podmioty zainteresowane rozwojem rynku. Szczególnie mocno potrzebę krótkiej sprzedaży akcentowali swego czasu szefowie pozagiełdowego rynku CeTO. Możliwość krótkiej sprzedaży znakomicie ułatwiłaby pracę działającym tam market makerom, a konkretnie zmniejszyłaby koszty ich działalności. Z powodu braku krótkiej sprzedaży market makerzy musieli dysponować pokaźnymi portfelami papierów, by mieć gwarancję wywiązania się ze zobowiązań. W ubiegłym roku mówiło się, że główną barierą hamującą transakcje krótkiej sprzedaży, jest opłata skarbowa, którą obłożone są pożyczki papierów wartościowych. Za jej sprawą krótka sprzedaż była po prostu nieopłacalna. Po wielu miesiącach pertraktacji z ministerstwem finansów udało się tak znowelizować ustawę Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi, że opłatę zlikwidowano. Środowiska brokerskie argumentowały, że na zniesieniu opłaty fiskus nic nie straci, ponieważ nie było dotychczas chętnych na zaciąganie tego typu pożyczek. Dziwić może, że tak oczywista sprawa ciągnęła się miesiącami. Wydawało się, że w tym roku po wejściu w życie noweli, krótka sprzedaż wreszcie będzie mogła ruszyć. Ale tak się nie stało.
Bariera podaży
Kolejną przeszkodą okazał się brak pożyczkodawców papierów wartościowych. Wydawało się, że potencjalnie bogatym źródłem takich pożyczek są otwarte fundusze emerytalne. Pożyczane papiery przynosiłyby funduszom dodatkowe dochody. Jednak Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi zabronił udzielania takich pożyczek.
Innym poważnym potencjalnym pożyczkodawcą mogłyby być banki, prowadzące powierniczo rachunki papierów wartościowych dla podmiotów instytucjonalnych, w tym zagranicznych (custodiami). Rzecz jednak w tym, że banki mają bardzo rygorystyczne wymagania odnośnie zabezpieczeń. Przez te procedury trudno przejść, z drugiej zaś strony brokerzy nie mogą brać na siebie pełnej odpowiedzialności za zwrot pożyczki – twierdzi Andrzej Podgórski, prezes Domu Inwestycyjnego BRE Banku.
W ten sposób na placu boju pozostały jedynie firmy prowadzące usługi typu asset management, co znakomicie ogranicza możliwości pożyczania papierów, a więc i rozwój krótkiej sprzedaży. Nikt nie będzie ryzykował sprzedaży papierów, których jeszcze nie ma, bez pełnej gwarancji, że zdobędzie je w bardzo krótkim czasie, a najlepiej natychmiast.
Nadzieja w KDPW
Chodzi o zapewnienie, jak mówi Andrzej Podgórski, "sensownej" podaży, a więc o instytucję finansową dysponującą dużymi pakietami, możliwymi w każdej chwili do zaoferowania rynkowi. Za granicą są to izby clearingowe, na ogół prywatne firmy, zarabiające między innymi na organizowaniu pożyczek na krótką sprzedaż. U nas teoretycznie rolę takiej instytucji mógłby pełnić Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. W tej chwili rozlicza on transakcje papierami wartościowymi, a więc pełni funkcję izby rozliczeniowej. Rola organizatora i gwaranta pożyczek wymagałaby rozszerzenia funkcji KDPW o clearing z prawdziwego zdarzenia. Czy jest to możliwe?
Ludwik Sobolewski, wiceprezes KDPW, twierdzi, że Depozyt aranżuje pożyczki na rozliczanie transakcji i mógłby organizować pożyczki na krótką sprzedaż. Jest również przygotowany do gromadzenia i zarządzania gwarancjami, jakich wymaga się od pożyczkobiorców. Chodzi o gwarancje w płynnych aktywach. Przedtem jednak należałoby dokonać zmian w przepisach rozporządzenia Rady Ministrów, określających zasady wykonywania krótkiej sprzedaży.
Z tego, co wyżej wynika, że Depozyt jest gotowy do aranżowania pożyczek, a więc do technicznej obsługi transakcji, ale nie do występowania w roli gwaranta. Tymczasem brokerom chodzi właśnie o to, by Depozyt rozszerzył swoje funkcje i również gwarantował zwrot pożyczonych papierów. W tej sytuacji nie należy się chyba spodziewać szybkiego końca batalii o krótką sprzedaż. Zmiana rozporządzenia nie wydaje się istotnym problemem. Tym razem nie chodzi przecież o pieniądza dla fiskusa, jak w przypadku zniesionej niedawno opłaty skarbowej.
Małgorzata Pokojska



























































