Zadłużenie zagraniczne polskich przedsiębiorstw rosło jak na drożdżach. Z danych NBP wynika, że w końcu pierwszego półrocza wyniosło 81,6 mld euro i prawie podwoiło się od czasu naszego wstąpienia do Unii Europejskiej. W stosunku do końca ubiegłego roku zagraniczne długi polskich firm wzrosły aż o 15 proc., czyli o 10,5 mld euro.
Nasze przedsiębiorstwa chętnie zaciągały kredyty za granicą, ponieważ były one tańsze niż w Polsce. To przede wszystkim zasługa umacniającego się złotego i niższych stóp procentowych w krajach naszych głównych partnerów gospodarczych. Pęd do zadłużania się poza Polską był tak duży, że w końcu zagraniczne kredyty polskich firm okazały się zdecydowanie większe niż ich zobowiązania wobec krajowych banków. W końcu pierwszego półrocza zadłużenie przedsiębiorstw w walutach obcych wyniosło 273,7 mld zł, w tym 35,5 mld zł przypadło na kredyty walutowe zaciągnięte w Polsce. Natomiast wartość kredytów firm zaciągniętych w złotych wyniosła w tym czasie tylko 164,5 mld zł.
Łatwy dostęp do kredytów zarówno krajowych, jak i zagranicznych to już historia. Banki niechętnie udzielają pożyczek w związku z zawirowaniami na światowym rynku finansowym. – Taka sytuacja ograniczy nie tylko finansowanie inwestycji. Będzie miała też niekorzystny wpływ na bieżącą działalność firm, które muszą korzystać z pożyczek – uważa prof. Mirosław Gronicki, były minister finansów. Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, przyznaje, że na pewno finansowanie na rynku krajowym i zagranicznym będzie teraz droższe. W ciągu kilku najbliższych lat firmy na pewno nie będą miały tak dobrej sytuacji jak jeszcze niedawno. – Finansowanie będzie najważniejszym problemem w 2009 r. – twierdzi Gronicki.
Niektóre firmy mogą sobie nie dać rady z jego rozwiązaniem. Kłopoty dotkną zwłaszcza przedsiębiorstwa działające tylko na rynku krajowym, które zadłużyły się w walutach obcych. – Ryzyko kursowe dało już im o sobie znać, gdy niedawno złoty mocno osłabł – mówi prof. Andrzej Wernik z Akademii Finansów. Z tego powodu przedsiębiorstwa musiały znacznie więcej wydać na kupno walut potrzebnych do spłaty zagranicznych długów. – Jeśli złoty nadal by się osłabiał, część firm może zbankrutować z powodu zwiększonych kosztów obsługi swoich zobowiązań – twierdzi prof. Wernik.
Trudno na razie powiedzieć, jak wiele firm mogłyby pogrzebać długi w zagranicznych bankach. Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku, jest przekonany, że państwo nie pozwoli upaść wielkim przedsiębiorstwom. Według niego, gdyby sztandarowa firma miała problemy finansowe, rząd udzieliłby gwarancji dla banków, dzięki którym mogłyby one przyznać jej kredyty. – Ale małe firmy muszą liczyć tylko na siebie – mówi Adamiec.
JANUSZ k. kowalski
Dziennik Finansowy






























































