

Kolejne lata korków - to według Adriana Furgalskiego z Zespołu Doradców "Tor" efekt najnowszych planów minister infrastruktury Marii Wasiak. Szefowa resortu chce żeby automatyczny system opłat obsługujący ciężarówki i samochody osobowe ruszył dopiero po 2018 roku.

Adrian Furgalski przypomina, że plany zmiany systemu pojawiły się jako odpowiedź na wakacyjne korki na bramkach poboru opat na autostradach. "Cztery lata korków, bo rośnie liczba nowych pojazdów. Kompletnie nie rozumiem tego uzasadnienia." - powiedział ekspert. Tłumaczy, że plany Unii Europejskiej nie przewidują likwidacji obecnie istniejących rozwiązań technicznych, ale scalenie ich pod względem informatycznym.
Furgalski nie wierzy, że w zapewnienia rządzących, że uda się usprawnić system poboru opłat na bramkach. "Tego systemu usprawnić się nie da" - powiedział Furgalski i zaznaczył, że niewiele poprawią porady, aby omijać korki na autostradach jadąc drogami lokalnymi, albo nocą. "To jest wstyd na całą Europę w XXI wieku" - dodał.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej po posiedzeniu rządu premier pytana o wprowadzenie elektronicznego systemu opłat na polskich autostradach, co zapowiadała była szefowa MIR Elżbieta Bieńkowska, powiedziała: "zapowiedzi moich poprzedników w jakiś sposób mnie wiążą, ponieważ jestem kontynuatorem koalicji rządzącej. (...) Wiem, że takie oczekiwania ze strony obywateli, szczególnie w okresie wakacyjnym są, aby nie było korków na autostradach".
Premier zwróciła jednak uwagę, że część autostrad w Polsce jest nieodpłatna. "Gdybyśmy ujednolicony system (elektronicznego poboru opłat) przyjęli dzisiaj - taki, o którym wcześniej mówili nasi poprzednicy - mielibyśmy odpłatność wprowadzoną na wszystkich autostradach" - podkreśliła.
Jej zdaniem w Polsce zostaną wprowadzone takie rozwiązania, premier nie podała jednak w jakim terminie. "Dążymy do tego, aby nasz system - który będzie wprowadzony, będzie przemyślany, bardzo dokładnie dopracowany - współgrał z europejskim systemem. Czyli (chcemy by) sieć autostrad i sposób poboru (opłat) na naszych autostradach był nieodbiegający od tego, co jest w innych krajach europejskich. Nad tym pracuje dziś minister infrastruktury" - zapewniła.
"Nawet gdyby był elektroniczny pobór (opłat), to nie znaczy, że uniknęlibyśmy w 100 proc. zastojów, korków na pewnych odcinkach. Dlatego dziś, żeby rozładować sytuację, szczególnie w okresie wakacyjnym, już minister (infrastruktury) rozmawia z właścicielami autostrad, po to, żeby dodatkowe bramki zostały ustawione i ruch odbywał się dwustronnie - gdy po jednej stronie jest więcej pojazdów, to automatycznie otwieramy po jednej stronie więcej bramek, czyli rotacyjnie możemy reagować na natężenie ruchu w jedną lub drugą stronę. Jest to rozwiązanie, które niewątpliwie ułatwi obywatelom poruszanie się na odcinkach autostrad, a na kompleksowe rozwiązanie, zbieżny z europejskim system, musimy jeszcze chwilę poczekać" - mówiła szefowa rządu.
We wtorek, minister infrastruktury Maria Wasiak, podczas porannego spotkania z dziennikarzami, zapowiedziała, że elektroniczny system poboru opłat na autostradach dla wszystkich pojazdów mógłby ruszyć w listopadzie 2018 r. "Powinien on dawać możliwość poboru opłat od różnego rodzaju samochodów w przyszłości, w zależności od kształtowania się rynku. Powinien też być otwarty dla odcinków koncesjonowanych (...) Musi być ponadto otwarty na interoperacyjność europejską" - zaznaczyła minister, wyjaśniając jednocześnie, że chodzi o to, by "na tym samym urządzeniu można było przejechać z Hiszpanii do Polski przez wszystkie autostrady".
W połowie września ub.r. odchodząca ze stanowiska szefowa resortu infrastruktury i rozwoju Elżbieta Bieńkowska rekomendowała swojej następczyni zastąpienie bramek na autostradach właśnie elektronicznym systemem poboru opłat wykorzystującym urządzenie pokładowe w samochodach. Zdaniem Bieńkowskiej mógłby on ruszyć w 2016 r.(PAP)
PAP/IAR



























































