Na początku celem zakupów dla zagranicznych kupców była tylko zachodnia część Polski, teraz jednak coraz częściej zapuszczaj się oni w rejony centralne i wschodnie. Interes się opłaca, ponieważ za każdego sprzedanego do rzeźni cielaka można dostać unijne dopłaty. Tak więc za kupionego w Polsce po 1200 zł cielaka może dostać od 290 do 390 euro dopłat.
W Polsce dopłaty dla rolników nie są uzależnione od posiadanej hodowli, ale od areału ziem, tak więc rolnicy nie mają powodu, żeby trzymać hodowle. Jeśli polskie zakłady płacą za kilogram 9 –10 zł, to oferowana przez zagranicznych kupców cena 14 – 18 zł/kg jest nad wyraz atrakcyjna.
Przyczyną obecnej sytuacji, czyli ataku kupców z zagranicy na polski rynek jest wewnętrzna konkurencja między firmami z Włoch, Niemiec i Francji. Drugim powodem jest susza, jaka nawiedziła południową i zachodnią Europę w ubiegłym roku. Spowodowała ona, że ceny pasz podrożały o ponad połowę, co powoduje, że rolnicy chętnie pozbywają się żywych cieląt nie czekając na przyszłe zyski. Jeśli sytuacja taka będzie się utrzymywała przez dłuższy czas, w Polsce mogą zniknąć hodowle cieląt, a z eksportera wołowiny możemy szybko zmienić się w jej importera.



























































