Pytanie, które najmocniej nurtuje obecnych klientów banku BPH (jako że dla klientów Pekao zmiana będzie w zasadzie nieoczuwalna) to jak będzie dalej wyglądała obsługa ich rachunków, kredytów i czy nie stracą oni na całej fuzji. Pomimo zapewnień ze strony przedstawicieli Pekao, że nie ma powodów do niepokoju, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta codziennie odbiera kilkanaście telefonów od klientów chcących rozwiać swoje wątpliwości i uzyskać rzetelną informację.
A wspomnianych wątpliwości jest dużo. Jak, jeśli w ogóle, zmieni się oprocentowanie kredytów i lokat, czy karty płatnicze będą honorowane przez nowy bank, czy będzie potrzeba odnawiania umów? Bardzo drażliwa pozostaje również kwestia przewalutowywania kredytów hipotecznych, Pekao bowiem nie ma w swojej ofercie kredytów walutowych.
Rosnąca niepewność może okazać się z pożytkiem dla konkurencji. Zaniepokojeni klienci mogą nie chcieć pozostać w nowym „mini-BPH” i trafić do nowego właściciela. Im dłużej obawa ta będzie się utrzymywać, tym większa szansa na przeniesienie się do konkurencji. A ta nie śpi i już przygotowuje specjalne oferty mające na celu przyciągnięcie jak najwięcej liczby niezdecydowanych klientów.
W praktyce okaże się jak dobrze przygotowana była ta olbrzymia operacja. Należy mieć nadzieję, że rzeczywiście tak jak jest obiecywane, bez szkody dla klientów.
K.L.
Źródło: ”Gazeta Wyborcza”, Krzysztof Aładowicz, Maciej Samcik - “Komu służy zamieszanie wokół fuzji Pekao i BPH?”





























































