REKLAMA
WAŻNE

Klienci mBanku walczą o "odfrankowienie" [wywiad]

2015-02-27 06:00
publikacja
2015-02-27 06:00
Maciej Janiec

Pierwszy pozew zbiorowy przeciwko mBankowi pokazał, że kredytobiorcy potrafią nie tylko zorganizować się w obronie swoich racji, ale także skutecznie dowieść ich przed sądem. O kolejnej sprawie przygotowywanej przez klientów tej instytucji rozmawiamy z Maciejem Jańcem, współorganizatorem nowej grupy kredytobiorców mBank, walczących o "odfrankowienie" posiadanych kredytów.

Ponad 1200 uczestników pozwu przeciwko mBankowi przetarło drogę następnym grupom niezadowolonych klientów instytucji finansowych. Do sądów trafiły już m.in. sprawy kredytobiorców Banku Millennium i Getin Noble Bank. Teraz ponownie organizują się klienci mBanku i MultiBanku, nie tylko starego portfela.

Michał Kisiel, Bankier.pl: Czego będzie dotyczyć przygotowywany przez grupę pozew i na jakie rozstrzygnięcie macie Państwo nadzieję?

(Maciej Janiec)

Maciej Janiec: Od drugiej połowy stycznia zbiera się nowa grupa, po „Grupie na Bank”, kredytobiorców mBanku i MultiBanku, zainteresowanych “odfrankowieniem” posiadanych umów kredytowych typu CHF. Nie zamykamy się także na inne osoby, posiadające kredyty waloryzowane do innych walut, jeżeli posiadają analogiczne do naszych zapisy niedozwolone.

Celem naszego działania jest doprowadzenie do całkowitego zerwania istniejących powiązań z walutami, w stosunku do których nasze kredyty są waloryzowane. Szczególnie wyrazista jest tutaj sytuacja CHF, waluty która z powodów makroekonomicznych zupełnie oderwała się od założonej roli wyznacznika wartości złotówki.

Chcecie "odfrankowić" zaciągnięte kredyty - co to oznacza i na czym ma polegać ten proces?

“Odfrankowienie” to niezbyt precyzyjne, a czasami wręcz mylące słowo klucz. Dwa zasadnicze problemy, które chcemy rozwiązać, to:

  1. wielkość pozostałego do spłaty długu, wynikająca z przeliczenia z zastosowaniem obecnego kursu franka szwajcarskiego (CHF/PLN),
  2. całkowite pozbycie się ryzyka walutowego.

Głównym problemem - wbrew wielu głosom - nie jest wysokość obecnej raty kredytowej. Ujemne oprocentowanie w Szwajcarii (LIBOR CHF 3M) tymczasowo sprawia, że raty są jeszcze do wytrzymania, choć na pewno coraz bardziej bolesne. Nie da się jednak przewidzieć, co stanie się za kilka miesięcy - szwajcarski LIBOR na pewno nie zostanie ujemny na zawsze.

Najważniejsza jest kwota długu. Dla osoby, która zaciągnęła kredyt typu CHF w latach 2006-2008, wielkość wyliczanego przez mBank zadłużenia, pomimo 7-9 lat spłaty, może być nawet dwukrotnie wyższa niż kwota początkowa. Ktoś, kto wziął 300 tys. zł, może mieć nadal do spłaty 550-600 tys. zł. Dodatkowo, wielkość długu może przekraczać wartość nieruchomości, na zakup której kredyt został zaciągnięty.

Druga sprawa, to efekt zmian kursu walutowego i stopy procentowej na wielkość rat oraz samego zadłużenia. Tego nie da się przewidzieć, choć wiele wskazuje na to, że zmiany parametrów rynkowych będą niekorzystne dla kredytobiorców… Ale i dla samego banku!

Wraz ze wzrostem kosztów obsługi długu oraz wielkości zadłużenia będą się pogarszały parametry spłacalności, a zabezpieczenie hipoteczne będzie niewystarczające. Oczekiwana przez bank wartość przyszłych należności zacznie się zmniejszać. Trzeba będzie tworzyć rezerwy. Zysk spadnie.

Klauzule indeksacyjne są główną osią sporu w kilku pozwach zbiorowych znajdujących się na różnych etapach (m.in. przeciwko Bankowi Millennium i Getin Noble Bank). Czy można powiedzieć, że przypadek mBanku wyróżnia się pod jakimś względem?

To może dość dziwne, ale umowy kredytów typu CHF stosowane przez banki są dość podobne. Kluczowe zapisy umowne albo już znajdują się w rejestrze klauzul zakazanych prowadzonym przez UOKiK albo w ich sprawie toczą się kontrole. Przykładem może być kontrola abstrakcyjna UOKiK dotycząca zmian w regulaminie i stosowanego przez mBank w aneksach anty-spreadowych zapisu o sposobie wyznaczania kursu walutowego - sygn. akt. XVII Amc 2939/14.

Z uwagi na dotychczasowe orzecznictwo, oraz podobieństwo kontrolowanych zapisów do tych, które już zostały uznane za abuzywne, wyniki kontroli raczej nie będą korzystne dla mBanku.

Czytaj dalej: Czy propozycja KNF coś zmieni w sytuacji frankowców?



Na jakim etapie jest obecnie przygotowywany pozew i ilu zainteresowanych dołączeniem zdołaliście zebrać?

Działamy szybko, ale metodycznie. Korzystamy z doświadczeń innych grup kredytobiorców, które już wytoczyły pozwy zbiorowe swoim bankom.

Nowa grupa osób posiadających kredyty typu CHF w mBanku i MultiBanku zaczęła się zbierać dopiero pod koniec stycznia br. W ciągu miesiąca na listę zapisało się około tysiąca osób. Do końca lutego stworzymy krótką listę kancelarii, które są gotowe podjąć się obsługi naszej grupy w postępowaniu przeciwko mBankowi. Umowy z kancelarią będą podpisywane po 15. marca.

Czy sprawy kredytobiorców "starego portfela" i nowy pozew mogą mieć jakieś punkty styczne czy też stanowią zupełnie odrębne kwestie?

Jesteśmy w kontakcie z kancelarią Eversheds, która prowadzi sprawę 1247 klientów mBank - Grupa na Bank - w kończącym się właśnie pozwie zbiorowym dotyczącym stosowania przez mBank oprocentowania kredytów typu CHF wyznaczanego dyskrecjonalnymi decyzjami zarządu banku.

Tu ciekawostka - pomimo spadku LIBOR CHF 3M poniżej zera, znaczna część kredytobiorców mBank wciąż płaci oprocentowanie w okolicach 3%... Do tego dochodzi spread walutowy, który nawet obecnie, po praktycznie wymuszonej na banku obniżce, nadal wynosi 3%.

Jesteśmy przekonani, że uda nam się połączyć “starą” i “nową” grupę kredytobiorców z mBank, i wspólnie podejmiemy działania o “odfrankowienie” naszych umów.

Czy proponowane przez KNF rozwiązanie (przewalutowania) jest Pana zdaniem skutecznym sposobem na poradzenie sobie z problemem kredytów walutowych?

W przypadku udzielanych przez mBank kredytów waloryzowanych kursem CHF, nie można mówić o przewalutowaniu. Te kredyty zostały udzielone w polskich złotych i przez długi czas - do chwili wymuszenia na bankach rozwiązań anty-spreadowych - były spłacane wyłącznie w polskich złotych.

Przejście części kredytobiorców do spłaty w CHF - około 1/3 spłacających - było ucieczką przed nieuczciwą praktyką mBanku, który rekompensował sobie spadający LIBOR CHF, manipulując szerokością spreadu walutowego.

Do tej pory KNF przedstawił dwie propozycje rozwiązania problemu kredytów “typu CHF” - w artykule prasowym z 21 stycznia, oraz podczas posiedzenia Komisji Finansów Publicznych w dniu 3 lutego. Obie propozycje mają dwa wspólne elementy - powrót do wartości kredytu według wartości w polskich złotych z dnia zaciągnięcia, oraz wyrównanie różnicy między kredytami złotówkowymi i frankowymi.

Mimo że propozycja ta (jej pierwsza wersja) byłaby dla osób posiadających kredyty typu CHF dość kosztowna - szczególnie dla osób spłacających w systemie rat malejących, wielu kredytobiorców byłoby gotowych ją zaakceptować, by pozbyć się dwóch największych problemów związanych z posiadanymi kredytami - kwoty pozostałego do spłaty długu będącego wynikiem przeliczenia z wykorzystaniem aktualnego kursu CHF/PLN oraz ryzyka walutowego.

Druga propozycja KNF, zakładająca dodatkowo podział ryzyka w proporcji 50/50 między kredytobiorców i banki, idzie za daleko, co czyni ją przez to nieakceptowalną dla kredytobiorców.

Powiedzmy to jasno - banki nie tylko nie ostrzegały w wystarczającym stopniu o istniejącym ryzyku kursowym, ale wręcz naganiały ludzi na niebezpieczny, skonstruowany przez siebie, produkt. Umowy kredytów hipotecznych typu CHF zawierają zapisy dotyczące waloryzacji, uznane przez sądy za niedozwolone (abuzywne - mające charakter wykorzystywania drugiej strony). Co więcej, klauzule te były przez banki rzeczywiście używane do osiągania przez nie dodatkowych korzyści, wychodzących ponad standardowe przychody zwyczajowo związane z udzielaniem kredytów. Między innymi dzięki przychodom z kredytów typu CHF, mBank jest w stanie osiągać roczne zyski znacznie przekraczające miliard złotych.

Wynikającym z prawa skutkiem usunięcia tych zapisów z umów, byłby powrót do początkowej wartości kredytu w złotych polskich, oprocentowanych dość egzotyczną stawka związaną z LIBOR CHF, albo unieważnienie umów kredytowych. Byłoby to najbardziej bolesne rozwiązanie dla banków - dotkliwa kara za oszukanie klientów.

Mimo że strata przyszłych i niepewnych dochodów związanych z kredytami typu CHF, wyliczonych jako pewna wirtualna probabilistyczna wartość i zapisana w aktywach banków, na pewno nie doprowadziłaby do załamania się polskiego systemu bankowego, chcemy z jednej strony uniknąć nadwyrężania systemu, a z drugiej - jak najszybciej rozwiązać nasz problem.
Dlatego jesteśmy gotowi ponieść pewne koszty restrukturyzacji naszych kredytów typu CHF, ale trzeba pamiętać, że to banki ponoszą większość winy za powstały problem, a kredytobiorcy już ponieśli znaczne koszty związane z posiadaniem niebezpiecznych, stworzonych przez bank, produktów.

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (162)

dodaj komentarz
~Anetta
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~Anetta
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~Yanek_Wiśniewskipad
Banki zarobiły swoje na kredytach. Droższy frank oznacza dla nich wyższy zysk. Nic się nie stanie, żaden bank nie zbankrutuje od takiego przewalutowania, po prostu nie zrealizują większych zysków o co tak długo zabiegali w całej tej aferze z frankami w polsce.
.
Andrzej Duda deklaruje pomoc, my jesienią głosujemy
Banki zarobiły swoje na kredytach. Droższy frank oznacza dla nich wyższy zysk. Nic się nie stanie, żaden bank nie zbankrutuje od takiego przewalutowania, po prostu nie zrealizują większych zysków o co tak długo zabiegali w całej tej aferze z frankami w polsce.
.
Andrzej Duda deklaruje pomoc, my jesienią głosujemy na PIS.
Tylko z nowym rządem to może się udać.
Nie robisz tego dla siebie, zrób to dla twoich dzieci aby nie odziedziczyły długów po tobie.
~takitam
"Odfrankowienie" oznacza że kapitał kredytu ma być rozliczany w walucie w jakiej został wypłacony. To jest jedyny wariant wypełniajacy warunki Art. 69 prawa bankowego. Klietn jest zobowiązany do zwrotu kwoty kredytu którą wykorzystał. Jełśi otrzymał 100tys. zł. to tyle ma zwrócić bez względu na to w jakiej "Odfrankowienie" oznacza że kapitał kredytu ma być rozliczany w walucie w jakiej został wypłacony. To jest jedyny wariant wypełniajacy warunki Art. 69 prawa bankowego. Klietn jest zobowiązany do zwrotu kwoty kredytu którą wykorzystał. Jełśi otrzymał 100tys. zł. to tyle ma zwrócić bez względu na to w jakiej walucie banku okreslił kwotę kredytu w umowie. Kapitał kredytu nie może rosnąć. Może sie najwyżej zmniejszać w wyniku dokonywanych spłat.
.
Technicznie więc Sąd powinien nakazać bankowi przeliczenie wszystkich spłat od dania zaciągnięcia kredytu wg stawek zawartych w umowie. ale od kwoty początkowej wyrażonej w złotych.
.
Sa tez opinie prawników którzy twierdzą, że w takiej sytuacji możliwe jest podważenie całej umowy jako zawartej dla pozoru i wtedy przysługuje bankowi roszczenie wg zasad ogólnych kodeksu cywilnego. A te zasady nie wymieniają oprocentowania, więc bank powinien otrzymać tylko zwrot kwoty kapitału w złotych. I taka zasada powinna obowiązywać w państwie prawa, żeby nauczyć bangsterów ponoszenia odpowiedzialności za próby tego typu oszustw.
~maria
Panie Macieju....
tzw. odfrarnkowienie ...ale na zasadzie takiej o której mówi Pan Tomasz Sadlik...po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu a nie po kursie obecnym....bo co to za łaska......tyle kasy jeszcze płacić....za co....na takie odfrankowienie to ja się nie piszę.......
Natomiast po kursie z dnia zaciągnięcia
Panie Macieju....
tzw. odfrarnkowienie ...ale na zasadzie takiej o której mówi Pan Tomasz Sadlik...po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu a nie po kursie obecnym....bo co to za łaska......tyle kasy jeszcze płacić....za co....na takie odfrankowienie to ja się nie piszę.......
Natomiast po kursie z dnia zaciągnięcia plus ew. te 30 % zwyżki na ryzyko i to koniec ....to i tak mają za dużo.....Przemyślcie to....bo coś nie tak te sprawy idą....każdy chce robić po swojemu....trzymajmy się tego co jest w postulatach na stronie profuturis ,,,pozdrawiam
~jedynak
nie mam siostry ani brata bo ich zjadła banksterska rata
~pechowiec
A co z tymi co zacisneli zęby i spłacili wcześniej (tak jak ja) czy mi oddają różnicę?
~Księgowa
Ty człowieku nie jesteś żaden pechowiec. Ty masz takie szczeście,że sobie jeszcze z tego sprawy nie zdajesz.
~Mariusz
Oczywiście masz możliwość dochodzenia w sądzie zwrotu środków, jakie nadpłaciłeś bankowi, z tytułu niedozwolonych zapisów. Zwrot będzie wynikał z przeliczenia udzielonej kwoty kredytu w złotych na franki, w chwili udzielania kredytu. Także, z tytułu różnic kursowych przy spłacie, oraz tzw spreadu. Na dochodzenie Oczywiście masz możliwość dochodzenia w sądzie zwrotu środków, jakie nadpłaciłeś bankowi, z tytułu niedozwolonych zapisów. Zwrot będzie wynikał z przeliczenia udzielonej kwoty kredytu w złotych na franki, w chwili udzielania kredytu. Także, z tytułu różnic kursowych przy spłacie, oraz tzw spreadu. Na dochodzenie swoich roszczeń masz 10 lat od wypłaty środków przez bank. Fakt, że nie wiedziałeś o tym, że bank Cię oszukuje, działa tylko na Twoją korzyść. A wcześniejsza spłata, daje komfort, którego nie mamy my, posiadacze kredytów. Pozdrawiam i Powodzenia.
~takitam odpowiada ~Mariusz
Poprawka tylko. Przeliczenie na złote a stosowanie spreadu to są dwie różne sprawy.
Kredyt ma być zwrócony w kwocie faktycznie wykorzystanej - czyli nie można oddać więcej kapitału niż się pożyczyło. Dlatego jeśli wypłata był w złotych to kapitałem kredytu do zwrotu jest kwota wypłaconych złotówek.
Każde
Poprawka tylko. Przeliczenie na złote a stosowanie spreadu to są dwie różne sprawy.
Kredyt ma być zwrócony w kwocie faktycznie wykorzystanej - czyli nie można oddać więcej kapitału niż się pożyczyło. Dlatego jeśli wypłata był w złotych to kapitałem kredytu do zwrotu jest kwota wypłaconych złotówek.
Każde inne przeliczenie oznacza że pod pozorem kredytu sprzedano klientowi instrument inwestycyjny zawierający nieokreślone ryzyko kursowe.
Natomiast sposób oprocentowania tego kapitału to jest inne zagadnienie. W tym wypadku chodzi o klauzulę niedozwoloną polegającą na tym ze bank opierał się na LIBOR ale nie bezpośrednio tylko wg swojego uznania czym złamał zasadę równości stron i należytego informowania klientów.

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki