Trwa okres przedświąteczny. W każdym prawie lokalu słyszymy świąteczną muzykę. Czy za odtwarzanie muzyki w sklepach, pubach czy też restauracjach przedsiębiorca musi zapłacić? A może istnieje legalny sposób obejścia tego obowiązku?
Przede wszystkim wobec jednej piosenki nawet kilka osób może dochodzić roszczeń o ochronę ich praw. Dzieje się tak dlatego, że prawa autorskie przysługują twórcy utworu, zaś prawa pokrewne do artystycznego wykonania przysługują artyście wykonawcy (wokalista, instrumentalista).
Aby legalnie korzystać z danego utwory należy więc posiadać umowę licencji. Nie trzeba jednak podpisywać umowy ze wszystkimi podmiotami, które mają do danego utworu prawa. - Zasadniczo twórców i artystów wykonawców reprezentują w zakresie zawierania umów licencji organizacje zbiorowego zarządzania – ZAIKS, SAWP, ZPAV, STOART. Do niedawna konieczne było zawarcie kilku umów licencji z różnymi organizacjami zbiorowego zarządzania, ale po nowelizacji ustawy z października br. wprowadzono wymóg zawarcia umowy tylko z jedną organizacją, która działa na mocy odpowiedniego porozumienia – wyjaśnia nam Katarzyna Michno, radca prawny z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.
Wielkość kwoty za korzystanie z utworu muzycznego wyznacza Komisja Prawa Autorskiego w specjalnie utworzonej tabeli wynagrodzeń. Jest to jednak rozwiązanie modelowe, w rzeczywistości wielu przedsiębiorców nie korzysta z tego rozwiązania. Istnieje bowiem sposób na korzystanie z cudzego utworu bez zawarcia umowy licencyjnej i odpłatności.
- Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory (czyli nie dotyczy to odtwarzania muzyki np. z płyt), choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych. Zatem słuchanie radia w miejscu pracy bez zgody organizacji zbiorowego zarządzania jest prawnie dopuszczalne, ale z zastrzeżeniem, że muzyka nie wiąże się z osiąganiem korzyści majątkowej przez przedsiębiorcę – mówi nasz ekspert.

Niestety udowodnienie, że puszczana w lokalu muzyka nie przynosi nam dodatkowych zysków może być trudne. Przedsiębiorca będzie musiał to wykazać w przypadku, gdy organizacja zbiorowego zarządzania upomni się o tantiemy.
Innym sposobem, z którego korzystają przedsiębiorcy jest wywieszenie w lokalu tabliczki z napisem „muzyka puszczana jest dla pracowników”. To rozwiązanie wielokrotnie polecają sobie właściciele lokalów na forach internetowych. Nasz ekspert jednak przestrzega, że taki napis nie uchroni przedsiębiorcy przed zapłatą, jeżeli zostanie mu udowodniony korzystny wpływ puszczanej muzyki na osiągane przez niego korzyści majątkowe.
Czy istnieje zatem rozwiązanie, aby zadowolić zarówno artystę, jak i przedsiębiorcę? - Jeżeli przedsiębiorca nie chce zawierać odpłatnej umowy licencji z organizacją zbiorowego zarządzania, może zawrzeć stosowną nieodpłatną umowę licencji bezpośrednio z podmiotem posiadającym prawa do danego utworu muzycznego. Istnieją firmy, które posiadają wszelkie prawa autorskie oraz prawa do artystycznych wykonań do utworów muzycznych, jakie zamieszczone są na sprzedawanych przez nie nośnikach, np. płytach CD (tzw. RFM – Royalty Free Music) – komentuje Katarzyna Michno.
Przedsiębiorca kupując taką płytę nabywa jednocześnie nieodpłatną licencję na publiczne odtwarzanie utworów znajdujących się na płycie. Zazwyczaj musi tylko podać swoje dane i wskazać miejsce, w którym muzyka będzie publicznie odtwarzana w ramach prowadzonej przez nabywcę działalności gospodarczej oraz działać w granicach udzielonej licencji.
Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl
» E-sklepy zbierają świąteczne żniwo
» Obowiązki pracodawcy, gdy spada temperatura
» Przedsiębiorco pamiętaj o odśnieżaniu budynków

































































