Projekt ustawy o zmianie organizacji i funkcjonowania organów administracji centralnej oraz jednostek im podporządkowanych został przygotowany pod hasłem "tańszego państwa". Z 74 instytucji i agencji, będących państwowymi jednostkami organizacyjnymi, ma zniknąć 25. W ich miejsce powstaną cztery nowe, w tym Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, która od 1 stycznia ma zastąpić dotychczasowy Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi oraz Państwowy Urząd Nadzoru nad Ubezpieczeniami.
Opozycja krytykuje ten pomysł twierdząc, że likwidacji UNFE przyświeca raczej cel polityczny, a konkretnie chęć pozbycia się prezesa, Cezarego Mecha, kojarzonego z ZChN. Pod rządami obecnych przepisów, odwołanie go przed upływem kadencji byłoby trudne. Mógłby to zrobić premier za zgodą tak zwanego komitetu doradczego, w skład którego wchodzą przedstawiciele i sympatycy poprzedniego układu politycznego. Sam Cezary Mech utrzymuje, że koncepcja połączenia dwóch nadzorów jest merytorycznie nieuzasadniona, a za odwołaniem go stoi zapewne lobby towarzystw funduszy emerytalnych, które dąży do konsolidacji i tym samym ograniczenia konkurencji w sektorze. Urzędnicy rządowi odpierają te zarzuty twierdząc, że za utworzeniem jednej instytucji nadzorczej przemawiają argumenty systemowe. Nie kryją jednak niezadowolenia z dotychczasowego funkcjonowania UNFE, kierowanego przez Cezarego Mecha. Dlatego minister pracy, odpowiedzialny za sferę zabezpieczenia emerytalnego, wystąpił do premiera z wnioskiem o odwołanie Cezarego Mecha z funkcji szefa UNFE, choć wie przecież, że na razie jest to gest symboliczny.
Urząd czy komisja
Według Cezarego Mecha utworzenie jednej instytucji nadzorczej jest nieporozumieniem, ponieważ PUNU i UNFE czuwają nad zupełnie innymi segmentami rynku finansowego. Dla PUNU istotne są kwestie aktuarialne (odpowiednie zabezpieczenie ryzyk), dla UNFE – jakość zarządzania aktywami. W UNFE dochodziłyby do głosu kwestie aktuarialne, gdybyśmy mieli system o zdefiniowanym świadczeniu, ale wprowadziliśmy system o zdefiniowanej składce, co oznacza, że ubezpieczony nie ma zagwarantowanej wysokości świadczenia (poza poziomem minimalnym). Dlatego bardzo istotna jest efektywność zarządzania w funduszach oraz dbałość o możliwie wysoką stopę zwrotu z kapitału. Rentowność niższa o jeden punkt procentowy rocznie przekłada się na emerytury niższe o co najmniej 20 procent –twierdzi Cezary Mech. Według niego, połączenie kompetencji obu instytucji nadzorczych - UNFE i PUNU - może doprowadzić do osłabienia nadzoru nad funduszami emerytalnymi. Podkreśla, że we wszystkich krajach o podobnym systemie emerytalnym działają odrębne, wyspecjalizowane instytucje nadzoru. Obecny szef UNFE obawia się ponadto tendencji konsolidacyjnych w sektorze, które są sprzeczne z interesami przyszłych emerytów.
Krzysztof Pater, wiceminister pracy, odpiera te argumenty: Nadzór bez względu na usytuowanie w strukturze administracyjnej ma za zadanie czuwanie nad przestrzeganiem prawa, które dobrze zabezpiecza interesy przyszłych emerytów. Po zmianach organizacyjnych jakość nadzoru na pewno nie będzie gorsza. Przeciwnie, są przesłanki, by twierdzić, że będzie lepsza.
Zdaniem wiceministra, powołanie KNUiFE prowadzi bowiem nie tylko do tańszego, ale i do bardziej spójnego nadzoru. Głównie dlatego, że nowa Komisja będzie kolektywnym organem decyzyjnym. W jej skład wejdą przedstawiciele resortów pracy i finansów (obaj ministrowie będą mieli nad nią pieczę), Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wyższość takiego rozwiązania nie budzi wątpliwości. To właśnie poprzedni rząd zaproponował, a parlament zaakceptował ustanowienie kolegialnego organu w odniesieniu do nadzoru nad sektorem ubezpieczeniowym. Udział w KNUiFE przedstawiciela KPWiG stworzy możliwość sprawniejszego przepływu informacji ze sfery rynku kapitałowego, a przedstawiciela UOKiK – zagwarantuje należytą dbałość o konkurencję i o interesy przyszłych emerytów. Porównania z innymi krajami nie mają zaś sensu, ponieważ nie ma dwóch krajów o takim samym systemie emerytalnym.
Jak twierdzi wiceminister, powołanie KNUiFE ma jeszcze jedno uzasadnienie. Prawdopodobnie po ostatnich zmianach w podatkach od dochodów osobistych (opodatkowanie zysków z niektórych form oszczędności) zacznie się rozwijać trzeci filar systemu emerytalnego, który jest formą prywatnego (choć grupowego) oszczędzania na starość. Rejestrację pracowniczych programów nadzoruje UNFE, ale ubezpieczenia życiowe (na życie i dożycie) – PUNU. Po reorganizacji całość tych zagadnień będzie pod kontrolą jednej instytucji.
Ponad ustawę
Według Krzysztofa Patera, prezes UNFE interpretował ustawę o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych “rozszerzająco”. W wielu zaś przypadkach postępował niezgodnie z jej duchem i literą. Prezes – uważa wiceminister – miał własną wizję funkcjonowania urzędu, próbował kreować rynek, choć ustawa nie dawała mu do tego podstaw. Wydłużał procedury administracyjne, a urząd pełnomocnika rządu ds. reformy emerytalnej traktował jak pas transmisyjny do przekazywania premierowi i rządowi swoich projektów regulacji prawnych. Słał rządowi raporty o stanie całego systemu ubezpieczeń społecznych, zajmował się kontrolowaniem niezapłaconych składek, wydawał przepisy odnoszące się do inwestycji i aspektów finansowo-księgowych funduszy emerytalnych. Wprowadził wiele zamieszania lansując inne, niż określone przepisami ustawy zasady wyliczania minimalnej wymaganej stopy zwrotu.
Ponadto – jak twierdzi Krzysztof Pater – prezes UNFE rozbudowywał urząd ponad miarę. Autorzy reformy planowali, że w UNFE będzie pracowało 90-120 pracowników merytorycznych, zależnie od popularności programów emerytalnych (trzeci filar). Cezary Mech w 1998 roku zaplanował 140 etatów. Z ostatnich informacji, przekazanych posłom, wynika, że UNFE ma obecnie 173 etaty. Cezary Mech jest na pewno ambitnym i gorliwym urzędnikiem. To mogło przeszkadzać wszystkim, którzy byli zależni od jego decyzji. Nie ma wątpliwości, że polityka prezesa UNFE była nie na rękę funduszom emerytalnym – przedstawiciele funduszy tego nie kryją. On sam mówi, że we wszystkim, co robił, miał na uwadze interesy przyszłych emerytów. Pytanie jednak, czy wybrał właściwa drogę? Każdy przecież mógł mu zarzucić, że działa ponad ustawą. Nowa komisja, która ma powstać w miejsce dwóch urzędów nadzorczych, na pewno będzie tańsza dla budżetu. Przedstawiciele obecnego rządu zapewniają, że również bardziej skuteczna. Jej mocną stroną powinna być kolegialność nadzoru. Niewykluczone, że z tym właśnie kolegialnym ciałem, fundusze będą miały równie dużo problemów, co z prezesem UNFE. Można tylko żywić nadzieję, że w KNUiFE znajdą się najlepsi specjaliści z obu likwidowanych urzędów, bez względu na ich sympatie polityczne.
Niektórzy przypuszczają, że połączenie kompetencji UNFE i PUNU w jednej instytucji może być pierwszym krokiem do integracji nadzoru nad całym rynkiem finansowym, jak tego próbują Brytyjczycy, ale wiceminister Pater temu zaprzecza. Jednak w obliczu konsolidacji rynku, który już teraz jest zdominowany przez grupy finansowe (matkami są na ogół duże banki), konsolidacja nadzoru wydaje się w przyszłości nieunikniona. Jasne jednak, że to wymaga rozwagi i dobrego przygotowania, bo nadzór powinien gwarantować stabilność każdego z segmentów rynku.
Małgorzata Pokojska






























































