REKLAMA

Jak zostać rolnikiem? Wkrótce zmiany w prawie

Łukasz Piechowiak2016-02-22 06:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2016-02-22 06:00
Jak zostać rolnikiem? Wkrótce zmiany w prawie
Jak zostać rolnikiem? Wkrótce zmiany w prawie
fot. Barłomiej Jurecki / / FORUM

Na razie jeszcze jest to możliwe. Po 1 maja 2016 roku w zasadzie będzie to zamknięty zawód. W teorii powinien wystarczyć zakup ziemi rolnej i uprawianie jej. W praktyce wcale nie tak łatwo będzie ją nabyć, ale również... sprzedać.

Status rolnika to będzie niedługo deficytowy towar. A przywilejów daje bardzo wiele. Uprawnia on do płacenia niższych składek na ubezpieczenia społeczne - w rzeczywistości posiadając 100 ha, płacimy do KRUS-u mniej niż pracownik zatrudniony na kasie w supermarkecie wpłaca do ZUS-u. Gdy ma się mniej niż 6 hektarów przeliczeniowych ziemi, to nie płaci się składki zdrowotnej. Do tego można liczyć na dopłaty z UE (średnio 210 euro na hektar). Jeśli mamy dzieci i utrzymujemy się tylko z roli, to pod warunkiem, że nie mamy więcej niż 11,5 hektarów przeliczeniowych, to na 99% dostaniemy dopłatę 500+ na każde nieletnie dziecko. 

fot. / / thetaXstock

Jak zostać rolnikiem?

Przepisy prawa polskiego jasno definiują pojęcie rolnika indywidualnego – jest to osoba fizyczna (to ważne – rolnikiem indywidualnym nie może być firma), który jest właścicielem, użytkownikiem wieczystym, samoistnym posiadaczem lub dzierżawcą nieruchomości rolnych, których łączna powierzchnia nie przekracza 300 hektarów.

To jednak nie koniec. Potrzebne są odpowiednie „kwalifikacje rolnicze” oraz co najmniej 5 lat trzeba mieszkać w gminie, w której posiadamy jedną z nieruchomości rolnych (ziemię). Uwaga, to też jeszcze nie koniec. Gospodarstwo trzeba prowadzić osobiście, a to w rozumieniu prawa oznacza pracę w gospodarstwie oraz aktywne podejmowanie decyzji dotyczących posiadanego gospodarstwa rolnego.

Co to znaczy „kwalifikacje rolnicze”?

Trzeba posiadać odpowiednie wykształcenie kierunkowe. Innymi słowy, należy ukończyć szkołę średnią lub zawodową o profilu rolniczym, ewentualnie studia lub studia podyplomowe na uczelni o profilu rolniczym (np. rolnictwo lub ogrodnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym).

Właściwymi kwalifikacjami są również tytuły: kwalifikacyjny, zawodowy lub mistrza w profesjach przydatnych do prowadzenia działalności rolniczej np. rolnik łąkarz, rolnik hodowca trzody chlewnej, rolnik chmielarz, mistrz pszczelarz.

Do tego konieczny jest przynajmniej 3-letni staż pracy w rolnictwie. Można się bez tego obejść, pod warunkiem że posiada się udokumentowany, 5-letni staż pracy w rolnictwie – np. umowę o pracę, potwierdzającą, że dana osoba była zatrudniona w gospodarstwie rolnym. Za staż pracy uznaje się również okres, podczas którego podlegano pod ubezpieczenie społeczne rolników (KRUS).

To wiadomość dla domowników gospodarstw rolnych, którzy podlegając pod takie ubezpieczenie, z definicji stają się rolnikami. Innymi słowy, syn rolnika pracujący razem z ojcem we wspólnym gospodarstwie, nie musi kończyć żadnej szkoły, by udowodnić, że jest rolnikiem – wystarczy, że płacono za niego KRUS.

A co ma zrobić przedsiębiorca, który chce płacić KRUS a nie ZUS? Ustawodawca przewidział, że znajdzie się wielu amatorów niższych składek, dlatego by zostać regulaminowym rolnikiem-przedsiębiorcą, najpierw należy się wykazać. Po pierwsze zamknąć firmę. Po drugie kupić ziemię i trzy lata ją uprawiać. Następnie można bez przeszkód znów otworzyć firmę i cieszyć się z "bycia w KRUS-ie". Sprawę komplikują ograniczenia w dochodzie z takiej działalności - należny podatek nie może przekroczyć ok. 3,2 tys. zł.  

Stąd najprostszy i najbardziej efektywny sposób to małżeństwo z rolnikiem. Jeśli w rejonie nie ma żadnej pięknej córki/przystojnego syna obszarnika, to szczęśliwie polskie prawo jest na tyle skomplikowane, że istnieją inne możliwości prowadzenia firmy (np. spółki z.o.o) i bycia jednocześnie płatnikiem KRUS-u.

Rolnik przede wszystkim musi mieć ziemię. Do 300 hektarów - nie więcej

No dobrze, ale powiedzmy, że nie mamy nic wspólnego z rolnictwem, ale powołanie sprawiło, że zamiast pracować w korporacji, zapragnęliśmy przeprowadzić się na wieś i uprawiać ziemię. Jak zatem nim zostać? Trzeba kupić ziemię…

Na ten moment nie jest to specjalnie trudne. Wystarczyło znaleźć rolnika, który chce się pozbyć części ziemi lub całego gospodarstwa – małorolni z jałową ziemią, której żaden szanujący się okoliczny rolnik nie chce kupić, wręcz pieją z zachwytu, gdy znajduje się chętny na tego typu inwestycję. Oczywiście prawo pierwokupu ma dzierżawca tej ziemi (o ile ją dany rolnik dzierżawi) oraz Agencja Nieruchomości Rolnych. Jeśli nie są oni zainteresowani zakupem, to grunt nabyć może „mieszczuch” bez kwalifikacji rolniczych. Tak jest teraz. Trzeba się trochę nachodzić, ale wielkich kłopotów z zakupem ziemi nie ma.

Po 1 maja 2016 roku sprawy mocno się skomplikują

Rząd robi wszystko, by ziemi nie mogli kupować obcokrajowcy z innych państw UE (w szczególności Niemcy). Poprzedni rząd też działał w tym kierunku, ale wypracowana przez PO-PSL nowela nie dawała ANR aż tak dużych kompetencji.

Unikajmy bubli prawnych!

Unikajmy bubli prawnych!

Kukiz’15 od dawna, i to nie tylko moimi ustami, głosi taką oczywistą prawdę, że CIT jest do wyrzucenia. Drugiego tak skomplikowanego przypadku, tak niewydolnego podatku i tak łatwego w obchodzeniu w  Polsce nie ma. Najlepiej go zlikwidować i zapomnieć - pisze Marek Jakubiak

PiS w grudniu ubiegłego roku przesunął termin wejścia ustanowionej w poprzedniej kadencji Sejmu ustawy z 1 stycznia na 1 maja, tym samym dając sobie czas, na wprowadzenie naprawdę restrykcyjnych poprawek.

Na razie wiadomo, że ziemię rolną będzie mógł nabyć tylko rolnik! Tzn. najpierw trzeba będzie mieć status rolnika, czyli posiadać udokumentowane i wymienione wyżej kwalifikacje, by móc nabyć grunt. Co więcej prawo pierwokupu będzie miał właściciel sąsiedniego gospodarstwa rolnego, o ile nie jest to "obszarnik" posiadający więcej niż 300 hektarów lub firma.

W teorii ziemię rolną będzie można dziedziczyć lub zbyć osobie bliskiej (czytaj: członkowi rodziny). Kłopot w tym, że odziedziczenie ziemi nie uczyni nas automatycznie rolnikami.

W każdym innym wypadku konieczne będzie udowodnienie, że żaden rolnik z okolicy nie chce nabyć gruntu przy jednoczesnym braku zainteresowania pierwokupem ze strony ANR.

A co w sytuacji gdy rolnik uzna, że ma za mało ziemi i będzie chciał dokupić? To będzie możliwe, ale tylko pod warunkiem, że zajmuje się rolą co najmniej od 5 lat i ziemia, którą chce nabyć leży w gminie, w której już posiada gospodarstwo rolne lub jego część. Jeśli w danej gminie nie ma już ziemi do wykupienia, to zakup jej w sąsiedniej będzie prawie niemożliwy. Uwaga, utrudniona ma być także możliwość zamiany ziemi w celu obejścia tych przepisów.

Kupisz, ale nie sprzedasz

Osoba, która kupi grunt będzie miała obowiązek uprawiać ją przez 10 lat i w tym czasie nie wolno będzie jej dzierżawić lub zbyć. Tygodnik „Polityka” zwrócił uwagę, że ANR prawdopodobnie będzie miało prawo do nabycia udziałów w spółkach prawa handlowego posiadających grunty rolne bez zgody pozostałych udziałowców tychże spółek. W istocie takiej „wyjątkowej nacjonalizacji” mają podlegać także prywatni właściciele, posiadający więcej niż 300 hektarów gruntów, ale ich nie uprawiający (w rozumieniu ustawy definiować ich należy jako spekulantów).

Efekt jest taki, że w praktyce o tym do kogo ma należeć ziemia, decydować będzie prezes ANR. Jednocześnie zwiększenie obszaru gospodarstwa powyżej 300 hektarów, w praktyce stanie się niemożliwe. Wszystko po to, by chronić polską ziemię przed wykupem przez obcokrajowców.

Protekcja zachodzi tak daleko, że w konsekwencji ceny ziemi rolnej polecą na łeb – na ten moment za 1 hektar trzeba zapłacić średnio 33 tys. zł, ale analitycy zgodnie przewidują, że po wprowadzeniu w życie ograniczeń w obrocie, ceny mogą spaść nawet o połowę. Z kolei o status rolnika dla osób dotąd niezwiązanych z gospodarstwami rolnymi będzie trudniej niż o adwokaturę – chyba że kogoś zainteresuje jałowa działka bez żadnej infrastruktury.

Rolnicy posiadający niewielkie połacie ziemi nie są zadowoleni – do tej pory mogli sprzedać takie liche gospodarstwo mieszczuchom za całkiem duże kwoty. Po zmianach o zgodę będą musieli pytać wszystkich dookoła, w tym ANR. Jeśli sąsiad wykaże zainteresowanie zakupem, ale po niższej cenie, to skuteczne lobby (wtyka) w ANR sprawi, że sprzedaż komu innemu stanie się niemożliwa.

Źródło:
Tematy
Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Komentarze (108)

dodaj komentarz
~Marta
No dobrze.jestem mieszczuchem i chce zostać rolnikiem więc kupuje ziemię i załóżmy że mieszkanie w tej samej wiosce. I teraz co? Żeby zostać rolnikiem muszę kilka lat uprawiać ziemię. Ale czy od razu mogę sprzedawać plony jako rolnik i od razu być w KRUS ? Jak to jest?
~betii
najpierw musisz mieć papier ze jesteś rolnik-szkoła lub studia lub kurs rolniczy ,bez tego nawet nie możesz kupić ziemi
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~Azyl
Patologia prawna na ziemi Polskiej, az sie rzygac chce jak sie widzi takie debilne ustawy tworzone by utrudnić Polakowi życie.
~JOn
Jedno w tej ustawie jest pewne. Ktoś zarobi na niej bardzo grubą "kapuchę". I najpewniej Polska czyli podatnicy kupę "kapuchy" stracą. Dlaczego ? To proste. Spółki, które są właścicielami Ziemii nie są rzadkością. Jeśli Ziemię tę im się zabierze bądź ograniczy im się prawo do rozwoju to ruszą po odszkodowania Jedno w tej ustawie jest pewne. Ktoś zarobi na niej bardzo grubą "kapuchę". I najpewniej Polska czyli podatnicy kupę "kapuchy" stracą. Dlaczego ? To proste. Spółki, które są właścicielami Ziemii nie są rzadkością. Jeśli Ziemię tę im się zabierze bądź ograniczy im się prawo do rozwoju to ruszą po odszkodowania do ETS. Ustawa utrzyma się 2-5 lat. A Później Polacy będą spłacać raty z odsetkami na rzez udziałowców spółek ze znacjonalizowaną ziemię. Czysta głupota. Gdybym był rolnikiem i musiałbym teraz sprzedawać ziemię dochodziłbym przed sądem odszkodowania z tytułu nagłego spadku wartości mojej własności. Prędzej czy później takie skargi również trafią do ETS kto zapłaci - Polacy.
~citizen
to bardzo liberalna ustawa w porównaniu do podobnej w Izraelu
~xxxx
Podtrzymywanie fikcji rolniczej , umocnienie się kasty uprawiaczy ''dopłat'' -jeżeli ktoś nie produkuje żywności to jest posiadaczem działki rolnej a nie rolnikiem- to po co dawać mu przywilej w postaci KRUSu?. Kazdy niby może ostać rolnikiem tak ? A skąd te pijaczki co stoją cały rok pod sklepem mają 40ha gospodarstwa Podtrzymywanie fikcji rolniczej , umocnienie się kasty uprawiaczy ''dopłat'' -jeżeli ktoś nie produkuje żywności to jest posiadaczem działki rolnej a nie rolnikiem- to po co dawać mu przywilej w postaci KRUSu?. Kazdy niby może ostać rolnikiem tak ? A skąd te pijaczki co stoją cały rok pod sklepem mają 40ha gospodarstwa i kilkadziesiąt tys zl dopłat rocznie za sianie koniczyny? Dostali ziemie od rodziców a rodzice od państwa z reformy rolnej. Więc jest to podtrzymywanie kolejnej fikcji. Rolnik to zawód uprzywilejowany tytuł ten powinien przysługiwac producentom żywnosci którzy karmią Naród a nie sikają pod sklepem nic nie wytwarzając innego lub pracują na czarno na budowie w miescie dla Krusu dopłat , wczesniejszych emerytur i lewych rent
~rrr
A masz jakiś jeden, konkretny przykład na pijaczka z 40 ha gospodarstwem? A czy to tak łatwo dostać dopłatę, stojąc pod sklepem i nic nie robiąc? Jakiś przykład, o którym wiesz? A podatek od roli, to się sam zarabia? Mi się wydaje, że jak ktoś idzie pod sklep, to gospodarka mu sama padnie i nie uniknie przejęcia przez kogoś bardziej A masz jakiś jeden, konkretny przykład na pijaczka z 40 ha gospodarstwem? A czy to tak łatwo dostać dopłatę, stojąc pod sklepem i nic nie robiąc? Jakiś przykład, o którym wiesz? A podatek od roli, to się sam zarabia? Mi się wydaje, że jak ktoś idzie pod sklep, to gospodarka mu sama padnie i nie uniknie przejęcia przez kogoś bardziej zainteresowanego. Może siać i trawę, jeśli to przyniesie zysk i pożytek. Producenci żywności mogą tej "trawy" potrzebować. Jeśli ziemia jest uprawiana, to chyba wszystko ok, a jak chce ktoś jeszcze pracować na budowie - niech sobie pracuje. Widać nie zawsze to rolnictwo jest tak opłacalne.
~omg
Chciałbym zobaczyć tych pijaczków z takimi gospodarstwami. Co za brednie. Rolnicy uprawia ja ziemie a to są koszta obojętnie co byś uprawiał. Paliwo kosztuje, maszyny też nie są z powietrza, a gdzie nawozy, środki ochrony roślin itd? Po za tym jak dostali ziemie w spadku bo cale życie na niej wszyscy pracują wiec w czym problem? Chciałbym zobaczyć tych pijaczków z takimi gospodarstwami. Co za brednie. Rolnicy uprawia ja ziemie a to są koszta obojętnie co byś uprawiał. Paliwo kosztuje, maszyny też nie są z powietrza, a gdzie nawozy, środki ochrony roślin itd? Po za tym jak dostali ziemie w spadku bo cale życie na niej wszyscy pracują wiec w czym problem? Jak ktoś ma firmę w mieście i przekazuje ja córce, synowi to się już w ten sposób nie mówi że sika pod sklepem?

Powiązane: Rolnictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki