1 mld 160 mln zł przeznacza w tym roku Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) na wydatki związane z bezpieczeństwem pracy w kopalniach. „Bezpieczeństwo jest dla nas absolutnym priorytetem” – zapewniał prezes JSW Tomasz Cudny.


„Zdajemy sobie sprawę, że dzisiejsze górnictwo wymaga od nas większego zaangażowania. Poprzez ogromne nakłady na profilaktykę zagrożeń naturalnych staramy się stworzyć naszym pracownikom najbezpieczniejsze warunki pracy, jakie tylko się da” – powiedział prezes.
Jak mówił, podziemne zagrożenia nie tylko rosną wraz z głębokością eksploatacji węgla, ale też współistnieją ze sobą, co wymaga skoordynowanych, kompleksowych działań: stałego monitoringu oraz – w miarę możliwości - przewidywania niebezpiecznych zdarzeń. Prowadzona jest także aktywna profilaktyka, służąca np. zapobieganiu tąpaniom.
„Z większością zagrożeń występujących na dole kopalni potrafimy walczyć; mamy je rozpoznane i zdefiniowane, ale musimy pamiętać, że górnictwo polega na walce z naturą, która czasami nas zaskakuje” – tłumaczył prezes Tomasz Cudny.
Kwota przeznaczona na bezpieczeństwo rośnie
Np. warunki geogazodynamiczne, które przyczyniły się do ubiegłorocznej katastrofy w należącej do JSW kopalni Zofiówka (po wstrząsie i wypływie metanu zginęło wówczas 10 górników) nie były dotąd szczegółowo opisane w przepisach pod kątem profilaktyki. Dopiero obecnie wypracowywane są najlepsze praktyki w tym zakresie.

Jak wskazują przedstawiciele JSW, we współczesnych kopalniach pracują nowoczesne maszyny i urządzenia, często sterowane i monitorowane przez systemy informatyczne. Górnicy są wyposażeni w coraz lepsze narzędzia oraz sprzęt ochrony osobistej. Jednak zmiany dotyczą również zagrożeń naturalnych, które nasilają się w związku z coraz większą głębokością eksploatacji. Kopalnie wydobywają węgiel coraz głębiej i w coraz trudniejszych warunkach.
Aby zminimalizować zagrożenia naturalne, górnicze spółki prowadzą kosztowną profilaktykę. Jak podano we wtorek, w ub. roku Jastrzębska Spółka Węglowa wydała ponad 1,14 mld zł na działania w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy, a w tym roku będzie to ponad 1,16 mld zł. W pierwszym kwartale 2023 r. wydano na ten cel 374 mln zł.
JSW wprowadza nowatorskie rozwiązania
W zeszłym roku JSW najwięcej (800 mln zł) wydała na profilaktykę w zakresie zagrożeń naturalnych: pożarowego – 258 mln zł, metanowego – 236 mln zł, klimatycznego – 123 mln zł, zawałami – 100 mln zł, wybuchem pyłu węglowego – 63,4 mln zł , wodnego – 12,6 mln zł i tąpaniami – 7 mln zł. Pozostałe koszty obejmowały m.in. zakup sprzętu ochrony osobistej – 47 mln zł, odzieży i obuwia roboczego – 12 mln zł, koszty związane ze szkoleniem – 7,5 mln zł, oraz ochroną zdrowia pracowników – 14 mln zł.
Firma inwestuje również w poprawę warunków pracy m.in. w klimatyzację wyrobisk, odwadnianie poziomów, stosowanie odpylaczy i systemów zraszania oraz modernizację central metanometrycznych i urządzeń pomiarowych. JSW współpracuje w tym zakresie m.in. z Głównym Instytutem Górnictwa w Katowicach i Centralną Stacją Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. „Współpraca owocuje konkretnymi rozwiązaniami, które – jeśli się sprawdzą – wdrażamy w naszych kopalniach” – podkreślił prezes.
Jak poinformowała we wtorek JSW, stale prowadzone są też szkolenia i kursy podnoszące kwalifikacje pracowników. „Szkoleniami objęte są wszystkie grupy pracownicze, ze szczególnym uwzględnieniem osób zatrudnionych w warunkach występujących zagrożeń naturalnych. W celu zapewnienia wysokiej jakości szkoleń, od grudnia ub. roku szkolenia i kursy podnoszące kwalifikacje dla pracowników spółki przeprowadzane są przez spółę JSW Szkolenie i Górnictwo” – podała jastrzębska firma.
Spółka stawia na szkolenia. Nawet bez "wychodzenia z domu"
JSW jest pierwszą spółką górniczą, która uruchomiła wewnętrzną platformę szkoleniowo-informacyjną „Strefa sztygara i nie tylko”, dostarczającą pracownikom różnorodnych narzędzi i informacji do pogłębiania wiedzy oraz podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Na platformie udostępniono szczegółowe informacje dotyczące bezpiecznej pracy. Za pomocą platformy pracownicy mogą wziąć udział w comiesięcznych konkursach z zakresu znajomości zasad i przepisów bhp.
Wsparciem podczas szkoleń nowych pracowników jest stworzona w 2022 r. aplikacja „Kopalnie Jastrzębskiej Spółki Węglowej 360o”. Dzięki niej bez wychodzenia z domu można obejrzeć kluczowe miejsca w kopalni - multimedialny spacer pozwala przejść codzienny szlak górnika od bramy kopalni, poprzez zjazd na dół, aż po ścianę wydobywczą. To pierwsze tego typu rozwiązanie w Polsce w zakresie popularyzacji wiedzy o kopalniach węgla kamiennego i występujących w nich zagrożeniach.
Ze względu na specyficzne warunki pracy w kopalniach, JSW wprowadziła dla swoich pracowników obowiązkowy poszerzony zakres lekarskich badań profilaktycznych z zakresu medycyny pracy. To m.in. dodatkowe badania pod kątem profilaktyki chorób układu krążenia.
W pierwszej połowie września ratownicy pójdą po zaginionych w kopalni Pniówek
We wtorek odbyło się kolejne posiedzenie specjalnej komisji Wyższego Urzędu Górniczego, wyjaśniającej przyczyny i okoliczności katastrofy. Natomiast Jastrzębska Spółka Węglowa przedstawiła postępy prac zmierzających do wznowienia akcji ratowniczej i zakładany harmonogram dalszych działań. Ich zwieńczeniem mam być dotarcie do siedmiu zaginionych pod ziemią pracowników.
20 kwietnia zeszłego roku w wyniku serii wybuchów metanu życie w kopalni Pniówek straciło 16 górników i ratowników górniczych, którzy po pierwszym wybuchu ruszyli z pomocą poszkodowanym. Siedmiu z nich pozostało za tamami, które po katastrofie odgrodziły rejon pożaru od pozostałych wyrobisk.
Aby dotrzeć do zaginionych, trzeba wydrążyć nowy, niespełna 350-metrowy chodnik, równoległy do otamowanej ściany wydobywczej. Zmierzające do tego prace trwają od kilku miesięcy. Jak poinformowano podczas wtorkowej konferencji prasowej, dotąd wydrążono ponad 120 metrów chodnika, a pozostałe przeszło 200 metrów ma być gotowe do końca sierpnia.
Gdy ekipy drążące chodnik będą już blisko rejonu ściany wydobywczej, przy której doszło do katastrofy, wydrążone będą otwory, przez które wprowadzone mają być kamery introskopowe, należące do Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. Powinny one dać obraz sytuacji w wyrobisku.
Prace kończące drążenie nowego chodnika, których zwieńczeniem będzie przygotowanie przejścia w rejon katastrofy, będą prowadzone na zasadach akcji ratowniczej – wstępnie założono, że nastąpi to między 4 a 8 września tego roku. Akcja ma być podjęta, gdy do wydrążenia pozostanie ostatnie 5 metrów chodnika.
Gdy warunki w wyrobisku będą bezpieczne, ratownicy mają rozpocząć penetrację rejonu ściany, by dotrzeć do zaginionych. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ten etap akcji rozpocznie się 9 września.
Jak mówił wiceprezes JSW ds. technicznych i operacyjnych Edward Paździorko, eksperci uznali, że trwające obecnie drążenie dodatkowego chodnika, którym będzie można dostać się w rejon ściany, gdzie znajdują się zaginieni, to najbardziej optymalny i bezpieczny sposób prowadzenia akcji.
„To wyrobisko docelowo posłuży nam za drogę, z której będziemy prowadzić penetrację na zasadach akcji ratowniczej. Sądzimy, że w ten sposób dotrzemy do naszych zaginionych pracowników” – wyjaśnił wiceprezes Paździorko.
Prezes Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu dr inż. Piotr Buchwald poinformował, że przyjęte rozwiązanie – dotarcie do zaginionych przez wydrążenie nowego chodnika – służy przede wszystkim uzyskaniu właściwego obiegu powietrza w wyrobiskach, by penetracja była bezpieczna dla ratowników. Stacja już teraz przygotowuje ratowników do przeprowadzenia ostatniego etapu akcji, jakim będzie dotarcie do zaginionych. Ponadto, cały czas monitorowane są stężenia gazów w otamowanym rejonie.
Dzięki wydrążeniu nowego chodnika ratownicy nie będę zatem przedzierać się przez zniszczone wyrobiska, ale powinni dotrzeć do zaginionych drogą o pełnej funkcjonalności. Przybliżone położenie ciał zaginionych górników jest znane, choć lokalizacja ta może być nieprecyzyjna. Dwaj górnicy – kombajnista i górnik ścianowy – prawdopodobnie znajdują się w samej ścianie wydobywczej, a 5-osobowy zastęp ratowniczy, który szedł im z pomocą - w końcowej części ściany, w pobliżu skrzyżowania z jednym z chodników.
Po raz pierwszy od ubiegłorocznej katastrofy ratownicy górniczy wrócili w rejon ściany N-6 w lutym tego roku. Zgodnie z planem akcji, zawęzili wówczas otamowany rejon do wyrobisk znajdujących się bliżej ściany N-6 poprzez wybudowanie dwóch lekkich tam izolacyjnych na bazie pian chemicznych. Prace przy zawężeniu otamowanego rejonu ściany N-6 i penetracja odtamowanej pochylni N-6 zakończyły wtedy pierwszy etap akcji poszukiwawczej.
Dalsze prace prowadzone przez ratowników już w ramach profilaktyki polegały na wybudowaniu nowych tam przeciwwybuchowych, udrożnieniu odtamowanych wyrobisk (usunięto m.in. 100-metrowe zalewisko) oraz zdemontowaniu i wydostaniu z chodników starych maszyn, w tym urządzeń odstawy urobku. Później rozpoczęto drążenie nowego chodnika.
Przez blisko 9 miesięcy, kiedy cały szeroki rejon katastrofy był otamowany, trwały działania zmierzające do obniżenia w nim temperatury oraz uzyskania bezpiecznego składu atmosfery. Wtłoczono tam m.in. ok. 2 mln m sześc. azotu.
W rejonie katastrofy nie będzie w przyszłości wznowione wydobycie węgla, ściana wydobywcza kończyła już swój bieg. Rejon ma być natomiast przygotowany na potrzeby wizji lokalnej, którą powinna przeprowadzić tam komisja wyjaśniająca przyczyny i okoliczności katastrofy, powołana przez prezesa Wyższego Urzędu Górniczego. Niezależne postępowania prowadzą także Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku oraz prokuratura.
mab/ pad/
mab/ drag/


























































