Dziś pierwszy piątek miesiąca, co dla inwestorów oznacza obowiązek zapoznania się z comiesięcznym raportem amerykańskiego Biura Statystyki Pracy (BLS). Posiadacze akcji modlą się o dane słabe, ale nie o katastrofalnie słabe.


Jak co roku o tej porze, rynkowy mainstream pełny jest tytułów wielkiego kalibru. Że to najważniejsze dane w roku. Że to od nich zależy, czy Fed podniesie stopy procentowe. I tak dalej, i tym podobne. Ustalmy zatem, na co możemy liczyć i jaka może być reakcja rynku na poszczególne scenariusze.
Sierpniowy raport BLS rozczarował ekonomistów. Liczba zatrudnionych w sektorach pozarolniczych wzrosła tylko o 151 tysięcy, czyli o 30 tys. mniej niż oczekiwano i aż o 124 tys. mniej niż w lipcu. Zawiodły także inne parametry wrześniowych „payrollsów”: skrócił się przeciętny czas pracy, a wynagrodzenia ledwo drgnęły.
Wall Street odetchnęła wówczas z ulgą, bo były to dane idealne. Nie na tyle mocne, aby przekonać wahających się członków fedowskiego Komitetu Otwartego Rynku do zagłosowania za podwyżką stóp, ale też nie na tyle słabe, aby mogły wzbudzić obawy o stan największej gospodarki świata.
„Ludzie odetchnęli z ulgą, że nie otrzymaliśmy wyniku na poziomie 200 i więcej tysięcy” - skomentował wówczas jeden z analityków.
Przed danymi za wrzesień oczekiwania są podobne. Tzw. rynkowy konsensus (czyli mediana prognoz ekonomistów z największych firm finansowych) zakłada wzrost zatrudnienia w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls) o 175 tys., w tym 170 tys. w sektorze prywatnym. Długość przeciętnego tygodnia pracy ma powrócić do 34,4 godzin, a stawka godzinowa wzrosnąć o 0,2% mdm. Oficjalna stopa bezrobocia ma pozostać bez zmian na dość niskim poziomie 4,9%.
Oczekiwany wynik jest zbliżony do tegorocznej średniej. Taki rezultat mógłby przesądzić podwyżkę stopy funduszy federalnych na grudniowym posiedzeniu FOMC. Póki co rynek terminowy wycenia taką możliwość na ok. 63% - wynika z obliczeń FedWatch Tool. Byłaby druga podwyżka stóp w USA w ciągu dekady po tym, jak Fed podwyższył koszty kredytu (o 25 pb.) w grudniu 2015 roku.
W takim wypadku stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych nadal pozostałyby bardzo niskie. Jeśli jednak otrzymamy wynik rzędu +200 tys. i wyższy, to na rynku mogą ruszyć spekulacje na temat podwyżki stóp w listopadzie oraz w grudniu. W takim scenariuszu należałoby oczekiwać umocnienia dolara, dalszej przeceny metali szlachetnych i zapewne pogorszenia nastrojów na Wall Street.
Zagadką pozostaje reakcja rynków na dane wyraźnie słabsze od prognoz – powiedzmy poniżej 100 tys. Taki odczyt powinien definitywnie przekreślić szanse na podwyżkę w listopadzie, a być może także w grudniu. Teoretycznie powinno to osłabić dolara i wywołać wzrosty cen akcji w Nowym Jorku. Tylko teoretycznie, ponieważ nie można wykluczyć, że inwestorzy jednak zareagują „podręcznikowo” i zaczną martwić się o coraz bardziej chwiejny wzrost gospodarczy w USA.
Na wrześniowym posiedzeniu FOMC utrzymał stopy procentowe bez zmian, ale aż trzech członków Komitetu opowiedziało się za podwyżką. „Komitet sądzi, że kwestia podwyżki stopy funduszy federalnych uległa wzmocnieniu, ale nie została przesądzona”. Treść wrześniowego komunikatu, rozkład głosów oraz tzw. fedokropki zdawały się przesądzać podwyżkę w grudniu.
Kolejne posiedzenia FOMC odbędą się w dniach 1-2 listopada oraz 13-14 grudnia. Zatem dzisiejsze „payrollsy” są ostatnimi przed listopadowym posiedzeniem FOMC i przedostatnimi przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA. Ale przed grudniowym spotkaniem kierownictwo Fedu zapozna się jeszcze z dwoma kolejnymi raportami BLS.






























































