Kilkaset milionów dolarów mogło przepłynąć przez rachunki w ING Banku Śląskim, informowała w zeszłym tygodniu „Gazeta Wyborcza”. Bank przygotował stanowisko, w którym wymienia kroki, które podjął od tego czasu, by wzmocnić procedury prześwietlania transakcji.


Pod koniec września kilka czasopism na całym świecie opublikowało wyniki prowadzonego przez 16 miesięcy śledztwa bazującego na dokumentach amerykańskiej agencji FinCEN (Financial Crime Enforcement Network). Dochodzenie Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych i 110 redakcji pozwoliło pokazać, w jaki sposób w praktyce działają procedury, które mają zapobiegać praniu pieniędzy.
Jeden z wątków śledztwa opisywała „Gazeta Wyborcza”, uczestnicząca w dziennikarskim przedsięwzięciu. Koncentrował się on na roli zarejestrowanej w Holandii spółki Schildershoven Finance B.V., przez którą przepływały pieniądze ukraińskich i rosyjskich oligarchów. W latach 2013 i 2014 rachunki tego podmiotu prowadził ING Bank Śląskich, informowała gazeta. Bank odmówił wówczas komentarza, zasłaniając się tajemnicą bankową.
Biuro prasowe ING Banku Śląskiego opublikowało oficjalny komunikat dotyczący sprawy. „Priorytetem Grupy ING i ING Banku Śląskiego, jako dużej instytucji finansowej, jest chronienie klientów, społeczeństwa oraz systemów finansowych przed przestępstwami finansowymi i gospodarczymi. Jest to wyzwanie, z jakim mierzy się sektor finansowy na całym świecie – zarówno Grupa ING, jak i ING Bank Śląski podchodzą do tych wyzwań z najwyższą powagą” – czytamy w dokumencie.
W oświadczeniu wskazano, że od 2017 r. bank prowadzi działania usprawniające zarządzanie ryzykami prawnymi i wzmacnia procesy KYC (Know Your Customer – identyfikacji klientów). „Obecnie w całej Grupie ING ponad 4 000 pełnoetatowych pracowników (FTE) jest zaangażowanych w nasze wysiłki związane ze standardami KYC. W ramach naszych działań w zakresie AML (Przeciwdziałanie Praniu Pieniędzy) ING stale ocenia i weryfikuje relacje z klientami i kontroluje transakcje. Potencjalnie podejrzane transakcje są badane i zgłaszane odpowiednim organom. To jest też powodem wzrostu w ciągu minionych lat liczby przypadków, w których zmuszeni byliśmy zakończyć relację i obsługę klienta” – wyjaśnia bank, wskazując jednocześnie, że nie może komentować doniesień medialnych dotyczących konkretnych przypadków ze względu na regulacje prawne.

MK





























































