REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Groźny próg

2011-02-08 13:00
publikacja
2011-02-08 13:00
Najważniejszym polskim problemem jest narastanie długu publicznego. Na koniec 2010 roku był on na poziomie około 53 proc. produktu krajowego brutto - poinformował minister finansów Jacek Rostowski. Zgodnie z prawem, przekroczenie progu 55 proc. PKB oznaczałoby konieczność m.in. zamrożenia wielu wydatków oraz wstrzymania pożyczek i gwarancji z budżetu. Do tego groźnego progu zbliżamy się coraz bardziej.

Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów, powiedział w Sejmie, że wzrost długu publicznego w Polsce w ostatnich czterech latach na tle innych krajów Europy nie był jednak duży i wyniósł 10,2 proc. Podobny poziom zanotowały Niemcy i Austria, a Irlandia siedem razy większy.

- Przyrastanie długu to poważny problem, ale trzeba pamiętać, że jest ono w Polsce stosunkowo ograniczone i jak dotąd znajdujemy się wśród czterech czy pięciu najlepiej radzących sobie z tym krajów w Unii - podkreślił.

Plan awaryjny


Donald Tusk powiedział, że rząd ma plan B, jeżeli chodzi o ograniczanie deficytu finansów i długu publicznego. Miałby on polegać na tym, by na dwa lata zawiesić przekazywanie do Otwartych Funduszy Emerytalnych składek, potrącanych od zarobków pracowników. Obecnie do ZUS trafia 12,2 proc. naszych pensji, natomiast do OFE 7,3 proc. Rząd podjął trudne negocjacje z Unią Europejską w sprawie odpisania składek OFE od długu publicznego. Jest to poważny problem. Kraje, które podjęły reformę systemu emerytalnego, są obecnie krzywdzone przez Eurostat (unijny urząd statystyczny). Przekazywanie części składek do funduszy emerytalnych powoduje, że trzeba wspierać dotacjami z budżetu podstawowy system emerytalny (ZUS), co obciąża dług publiczny. Gdyby uznano, że nie jest to koszt, tylko inwestycja, nie mielibyśmy problemów z utrzymaniem zadłużenia sporo poniżej 50 proc. PKB.

Węgry postanowiły sprawę rozwiązać zdecydowanie i zlikwidowały drugi filar ubezpieczeń społecznych. Stan finansów publicznych natychmiast poprawił się w statystyce do wartości wzorcowych. Premier Donald Tusk uzgodnił w grudniu 2010 roku z szefem Komisji Europejskiej Manuelem Barroso, że koszty reformy emerytalnej nie będą wliczane do długu i deficytu publicznego. Ostateczna decyzja ma zapaść w kwietniu tego roku.

Myślisz już o emeryturze? » Wybierz najlepszy OFE


W Polsce trwa jednak debata o reformie OFE. Składki zostaną zapewne zmniejszone. Inaczej też będzie wyglądało ich inwestowanie. Osoby zbliżające się do wieku emerytalnego będą mogły swoje pieniądze ulokować w bardziej bezpiecznych inwestycjach kapitałowych (obligacje Skarbu Państwa), żeby ewentualne załamanie na giełdach nie pozbawiło ich korzyści z drugiego filara. Są też opinie, że z reformy emerytalnej należy się wycofać. Obecnie sytuacja wygląda bowiem tak, jakby ktoś brał kredyt i lokował te pieniądze na giełdzie. Jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że rachunek wyjdzie mu na plus.

W opinii minister pracy Jolanty Fedak, możliwe jest zawieszenie przekazywania składki do OFE na okres 2-3 lat, jak zrobiła np. Estonia. W grę wchodzi też rozwiązanie, polegające na daniu ubezpieczonym możliwości decydowania o tym, czy chcą w ogóle należeć do OFE, jak zrobiły to Słowacja czy Węgry. Możliwe jest też zmniejszenie składki, która trafia do OFE.

Nierzetelna propaganda na temat reformy emerytalnej


Przedsiębiorcy są innego zdania. - Dług publiczny rośnie nie z powodu OFE - twierdzi Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan. - Mamy do czynienia z nierzetelną propagandą na temat reformy emerytalnej. - Główną przyczyną wolniejszego wzrostu gospodarczego Polski jest chroniczna choroba finansów publicznych - stwierdził prof. Leszek Balcerowicz podczas konferencji, zorganizowanej przez PKPP. - Światowy kryzys gospodarczy tylko zaostrzył jej przebieg. Mamy za duży dług publiczny w stosunku do PKB. W naszym regionie gorzej wypadają tylko Węgrzy. Za wysokie są także wydatki budżetowe, szczególnie socjalne, w odniesieniu do PKB. W tym przypadku również negatywnie wyróżniamy się na tle innych państw.

Jego zdaniem, duże i rosnące wydatki budżetowe hamują rozwój gospodarczy i powodują, że mamy za wysokie podatki. Wszystkie kraje, określane mianem gospodarczych tygrysów, miały wydatki budżetowe w stosunku do PKB znacznie niższe niż Polska. Dlatego największą przeszkodą w szybkim rozwoju gospodarczym naszego kraju jest stan finansów publicznych. - Ci, którzy lekceważą ten problem, lekceważą polską rację stanu - twierdzi prof. Balcerowicz.

VAT-owanie budżetu


Platforma Obywatelska zawsze się zarzekała, że podatków podnosić nie będzie. Znalazła się jednak w pułapce, bo ciąć wydatków także nie może ze względu na zbliżające się wybory parlamentarne. Janusz Lewandowski (PO), unijny komisarz do spraw budżetu, powiedział, że „my wiemy, co trzeba robić dla uzdrowienia finansów, ale powiedzcie nam, jak później wygrać wybory”.

Rząd wybrał rozwiązanie pośrednie. Postanowił pozostawić na niezmienionym poziomie podatki dochodowe - od firm (CIT) i obywateli (PIT). Wzrośnie natomiast podatek VAT, który płacimy przy jakichkolwiek zakupach. Do tej pory obowiązywały następujące stawki VAT: 3 proc. (żywność nieprzetworzona), 7 proc. (m.in. żywność nisko przetworzona, czasopisma, książki, ubrania dla dzieci) i 22 proc. (większość produktów i usług). Zgodnie z rządowym planem, od tego roku stawki uległy zmianie. Na nieprzetworzoną żywność (np. warzywa i owoce, mięso. ryby, mąka i kasze) podatek wzrósł z 3 do 5 proc., a na nisko przetworzoną (pieczywo, oleje jadalne, makarony i kluski, napoje owocowe) został obniżony z 7 do 5 proc. W praktyce więc ceny niektórych towarów żywnościowych wzrosną, a niektórych spadną. Gorzej będzie z produktami przemysłowymi. Stawka 7 proc. VAT wzrosła do 8 proc. W tej grupie znajdą się na przykład leki, a także odzież i obuwie dziecięce. Główna stawka 22 proc. też jest wyższa o 1 pkt. proc.

Premier Donald Tusk przeprosił Polaków za te dodatkowe obciążenia, przekonywał jednak, że będą one niewielkie. - Skutek tej podwyżki dla polskiej rodziny to kilkanaście groszy dziennie - powiedział.

Zostawcie podatki, weźcie się za wydatki


W tych kalkulacjach coś się jednak nie zgadza. Rząd szacuje, że z tytułu podwyżki VAT do kasy państwa wpłynie rocznie 5 mld zł. Łatwo więc policzyć, że skoro mamy w Polsce 13 mln rodzin, to każda będzie musiał wydać dodatkowo około 385 zł rocznie, czyli ponad 1 zł dziennie.

Inwestycja z gwarancją powierzonego kapitału?
Lokaty strukturyzowane

Ten manewr podatkowy barwnie opisał wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich (SLD). - Rząd poszedł na łatwiznę - powiedział. - Takie rzeczy wymyśla się, leżąc brzuchem do góry na plaży w Ustce.

Tłumaczenia premiera nie przekonały Polaków. Tylko co siódmy ankietowany akceptuje podwyżkę VAT z 22 do 23 proc. - wynika z sondażu Grupy IQS dla „Pulsu Biznesu”. Polacy nie rozumieją, dlaczego rząd zamierza ściągać z nich wyższe podatki. Według dominującej opinii, jeśli już trzeba je podnosić, to zacząć należy nie od VAT, lecz od wprowadzenia trzeciej stawki PIT dla najbogatszych.

Większość respondentów wolałaby jednak inne sposoby łatania dziur w budżecie. Przede wszystkim poprzez oszczędności. - Zostawcie podatki, weźcie się za wydatki - uważa aż 70 proc. ankietowanych.

Cezary Rybski



Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~gibon
prof. Gomułka już pokazywał wyraźnie, że to nie żadne obniżenie długu tylko stworzenie ukrytego długu na nowych kontach ZUS co wyjdzie na jaw jeśli wejdziemy do strefy euro, co z kolei wcale nie jest takie pewne, bo komisja europejska już mówiła, że ta reforma nie na wiele się tu zda
~myślący
tak - ciąc wydatki ... może w końcu dotrze do rzadzących że jak się nie ma pieniedzy to wydaje się mniej a nie zaciaga kolejne pozyczki
tak robi każde racjonalnie prosperujące przedsiębiorstwo czy głowa budżetu domowego
~patriota
jest róznica między domowym budżetem a rządowym
taka ze ten pierwszy uważa się za swój a ten drugi za ich.
Dlatego długi zaciągane przez domowe budzety będzie spałcał gospodarz lub gospodyni, a rzadowe inny kolejny rząd, a obecnie rządzący będą opalać sie na Kajmanach. Dlaczego mają odmówić sobie kolejnych przewilejów i kolejnej
jest róznica między domowym budżetem a rządowym
taka ze ten pierwszy uważa się za swój a ten drugi za ich.
Dlatego długi zaciągane przez domowe budzety będzie spałcał gospodarz lub gospodyni, a rzadowe inny kolejny rząd, a obecnie rządzący będą opalać sie na Kajmanach. Dlaczego mają odmówić sobie kolejnych przewilejów i kolejnej wygody, wyjazdu na drogie wczasy, premi za zaciągniecie kolejnej pozyczki itd.
Dopóki nie wprowadzimy odpowiedzialnosci karnej za zarządzanie państwowym mieniem to nic się nie zmieni.
~sven
\jak zwykle komentarze wiejskich "ekspertow" ponizej poziomu i to wszelkiego !
~tuskoman
japonscy naukowcy stwierdzili ze rzad w polsce nie umie rządzić ale rząd o tym nie wie i dalej rządzi
~obserwator
I znowu mataczą. Podczas kampanii prezydenckiej Tusk rządził - BRAŁ POŻYCZKI z B.Ś. i mamił, że Polska jest w znakomitej formie - zielona wyspa Irlandii.
Teraz, w wyniku jego NIERZADU, DŁUG grozi zapaścią kraju - i mówi się, że i tak jesteśmy w znakomitej kondycji. Ale trzeba
I znowu mataczą. Podczas kampanii prezydenckiej Tusk rządził - BRAŁ POŻYCZKI z B.Ś. i mamił, że Polska jest w znakomitej formie - zielona wyspa Irlandii.
Teraz, w wyniku jego NIERZADU, DŁUG grozi zapaścią kraju - i mówi się, że i tak jesteśmy w znakomitej kondycji. Ale trzeba ciąć wydatki. Z Podatników.

Tak! Wydatki trzeba ciąć, ale WARA OD PODATNIKÓW !
Niech rząd tnie u siebie :
> niech ODDA sprzedawcy zakupione 40 super-mercedesów do 1-razowego wożenia tyłków "prezydencji",
> niech nie organizuje bizantyjskiej prezydencji za 400 milionów złotych;
> niech ODBIERZE KLEROWI zagarnięty majatek;
> niech ZAPRZESTANIE finansowania obiektów i uczelni klerykalnych;
> niech ZAKOŃCZY KOSZTOWNĄ WOJNĘ w Afganistanie;
> niech zwolni 30 % ZBĘDNYCH BIUROKRATÓW;
> niech w całości ODSTAPI OD FINANSOWANIA PARTII - prawie 50 % obywateli Polskich NIE UZNAJE ŻADNYCH PARTII - nie glosuje na nie !
> niech ZLIKWIDUJE ZBĘDNE i liczne FUNDACJE żerujące na dotacjach państwowych - tylko dla utrzymania własnych stołków;

> itd... itp....
~obserwator
I znowu mataczą. Podczas kampanii prezydenckiej Tusk rządził - BRAŁ POŻYCZKI z B.Ś. i mamił, że Polska jest w znakomitej formie - zielona wyspa Irlandii.
Teraz, w wyniku jego NIERZADU, DŁUG grozi zapaścią kraju - i mówi się, że i tak jesteśmy w znakomitej kondycji. Ale trzeba
I znowu mataczą. Podczas kampanii prezydenckiej Tusk rządził - BRAŁ POŻYCZKI z B.Ś. i mamił, że Polska jest w znakomitej formie - zielona wyspa Irlandii.
Teraz, w wyniku jego NIERZADU, DŁUG grozi zapaścią kraju - i mówi się, że i tak jesteśmy w znakomitej kondycji. Ale trzeba ciąć wydatki. Podatników.

Tak! Wydatki trzeba ciąć, ale WARA OD PODATNIKÓW !
Niech rząd tnie u siebie :
> niech ODDA sprzedawcy zakupione 40 super-mercedesów do 1-razowego wożenia tyłków "prezydencji",
> niech nie organizuje bizantyjskiej prezydencji za 400 milionów złotych;
> niech ODBIERZE KLEROWI zagarnięty majatek;
> niech ZAPRZESTANIE finansowania obiektów i uczelni klerykalnych;
> niech ZAKOŃCZY KOSZTOWNĄ WOJNĘ w Afganistanie;
> niech zwolni 30 % ZBĘDNYCH BIUROKRATÓW;
> niech w całości ODSTAPI OD FINANSOWANIA PARTII - prawie 50 % obywateli Polskich NIE UZNAJE ŻADNYCH PARTII - nie glosuje na nie !
> niech ZLIKWIDUJE ZBĘDNE i liczne FUNDACJE żerujące na dotacjach państwowych - tylko dla utrzymania własnych stołków;

> itd... itp....
~ddd
ciac wydatki? przeciez ten kraj leci na skaly...

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki