REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Giełdy krwawią przez wojnę, ale to Wall Street traci najmniej. Jak długo?

2026-03-31 14:56, akt.2026-03-31 15:36
publikacja
2026-03-31 14:56
aktualizacja
2026-03-31 15:36
Dodaj Bankier.pl w Google

Konflikt zbrojny USA i Izraela z Iranem wywołał falę wyprzedaży na globalnych parkietach. W morzu czerwieni amerykańskie akcje radzą sobie jednak zauważalnie lepiej niż reszta świata. Jak wynika z raportu The Investment Institute przy UniCredit, ta rynkowa anomalia opiera się na silnym dolarze i niezależności energetycznej USA. Analitycy jednak ostrzegają: jeśli dojdzie do deeskalacji, kapitał błyskawicznie popłynie w stronę rynków wschodzących.

Giełdy krwawią przez wojnę, ale to Wall Street traci najmniej. Jak długo?
Giełdy krwawią przez wojnę, ale to Wall Street traci najmniej. Jak długo?
/ Shutterstock

Od momentu uderzenia w Iran pod koniec lutego globalne indeksy giełdowe mocno zanurkowały. Jednak to, co na pierwszy rzut oka wygląda jak powszechna panika, przy bliższym spojrzeniu okazuje się rynkiem dwóch prędkości. Amerykańska giełda wykazuje sporą odporność na tle Europy czy Azji.

Z raportu The Investment Institute działającego w ramach grupy UniCredit pt. „Wojenna dywergencja na rynku akcji może się nie utrzymać” wynika, że inwestorzy znów traktują USA jako rynkową opokę. Czy słusznie?

Amerykański parasol ochronny: ropa, technologie i dolar

Przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie amerykański parkiet wyraźnie tracił impet. Jak przypominają analitycy UniCredit, kapitał chętniej kierował się w stronę rynków wschodzących i Azji. Sytuacja odwróciła się o 180 stopni 27 lutego, gdy spadły pierwsze rakiety na Iran.

Dlaczego Wall Street traci mniej niż parkiety w Europie czy Azji? Raport wskazuje na trzy kluczowe filary amerykańskiej gospodarki:

Wakacje na giełdzie

„Amerykańskie akcje spadły mniej niż ich globalni odpowiednicy, wspierane przez mniejszą ekspozycję tego kraju na importowaną energię, duży sektor technologiczny mniej wrażliwy na szoki surowcowe oraz silniejszego dolara amerykańskiego” – czytamy w analizie.

Eksperci podkreślają, że luki w wynikach poszczególnych indeksów to bezpośredni efekt natury tego kryzysu.

„Luka w wynikach odzwierciedla wzorzec specyficzny dla tego szoku: kryzys skoncentrowany na energii ciąży bardziej regionom uprzemysłowionym, uzależnionym od surowców, podczas gdy USA korzystają ze względnej niezależności energetycznej i gospodarki opartej w dużej mierze na usługach”.

Wykres zaprezentowany w środowym raporcie pokazuje, że od momentu eskalacji napięcia na Bliskim Wschodzie indeksy notują wyraźnie różniące się od siebie wyniki:

  • MSCI World ex US (akcje globalne z wyłączeniem USA): spadek o ponad 10% do końca marca.
  • MSCI USA: spadek o około 7%.
Materiały prasowe

Analitycy przypominają, że od początku roku rynki w USA wciąż notują głębsze spadki niż inne regiony (licząc od 1 stycznia), a obecna przewaga Wall Street w dużej mierze zależy od tego, jak długo potrwa wojna.

Deeskalacja? Rynki wschodzące czekają w blokach

Choć trwałe porozumienie między USA i Izraelem a Iranem wydaje się obecnie mało prawdopodobne w krótkim terminie, rynki zawsze dyskontują przyszłość. Eksperci UniCredit ostrzegają, że ewentualne uspokojenie nastrojów całkowicie zmieni układ sił na giełdach.

Jeśli pojawi się scenariusz deeskalacji, główny motor napędowy amerykańskiej giełdy zacznie tracić na sile:

„W scenariuszu deeskalacji, premia za bezpieczną przystań dolara mogłaby zacząć słabnąć. Osłabiłoby to kluczowy filar niedawnej odporności amerykańskich akcji i pozwoliłoby na rotację wyników z powrotem w kierunku globalnych rynków” – przewiduje UniCredit.

Kto na tym zyska najbardziej? Analitycy stawiają na rynki wschodzące.

„Mimo obecnej fali awersji do ryzyka, wiele gospodarek wschodzących weszło w ten okres z pozycji względnej siły, charakteryzującej się silniejszymi bilansami zewnętrznymi, zdrowszymi realnymi stopami procentowymi i poprawiającymi się trendami zysków”.

Wniosek płynący z raportu jest jasny: dopóki trwa wojna o podłożu surowcowym i energetycznym, amerykańskie akcje będą pełniły funkcję bezpieczniejszej przystani. Jeśli jednak napięcie zacznie opadać, inwestorzy mogą wrócić do narracji sprzed 27 lutego – i pałeczkę znów przejmą rynki międzynarodowe. To najdobitniej przypomina, dlaczego globalna dywersyfikacja portfela jest dziś koniecznością.

oprac. TGS na podst. The Investment Institute by UniCredit

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Akcje tej spółki spadły o 70 proc. od szczytu. Nie zanosi się na poprawę
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
mirek6504
Wallstreet nigdy nie straci bo jest ciągły dodruk albo dopomp,, jak to jest ze ulicę wie o tym procederze a media związane z finansami kleją glomba ??

Powiązane: Inwestycje bez granic

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki