REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

GIS wprowadza nowy system raportowania o zakażeniach i wyjaśnia, skąd się brały rozbieżności

2020-11-23 11:24, akt.2020-11-23 16:12
publikacja
2020-11-23 11:24
aktualizacja
2020-11-23 16:12

Uruchomimy specjalną witrynę o zakażeniach koronawirusem, gdzie będą publikowane wszystkie wyniki testów – zapowiedział w poniedziałek minister zdrowia Waldemar Kraska. To m.in. pokaże wiarygodność danych – dodał.

GIS wprowadza nowy system raportowania o zakażeniach i wyjaśnia, skąd się brały rozbieżności
GIS wprowadza nowy system raportowania o zakażeniach i wyjaśnia, skąd się brały rozbieżności
fot. MAXIM SHEMETOV / / Reuters

Szef resortu zdrowia Adam Niedzielski polecił w ubiegłym tygodniu GIS przenalizowanie raportów z ostatnich tygodni o zakażeniach koronawirusem na Mazowszu i Śląsku. Chodziło o pojawiające się w przestrzeni publicznej uwagi o rozbieżności w danych o liczbie zakażeń, prowadzonych przez resort zdrowia i tych na podstawie danych ze stacji sanitarno-epidemiologicznych.

"Aby uniknąć na przyszłość takich informacji, jutro lub pojutrze wprowadzamy specjalną witrynę, na której będziemy publikowali wszystkie wyniki, które się pojawiają w powiatach i województwach" – powiedział na konferencji prasowej w siedzibie Głównego Inspektoratu Sanitarnego w Warszawie wiceminister Kraska.

"Będziecie państwo mieli do nich dostęp nieograniczony. Myślę, że zdecydowanie to usprawni i przybliży nam wszystkim, aby dane były wiarygodne, aby nie było żadnych wątpliwości, że któreś dane przychodzą wcześniej lub później" – dodał.

Na dzień dzisiejszy wykryliśmy rozbieżności ws. raportowania danych w skali kraju na ok. 22 tys. - przekazał w poniedziałek zastępca szefa GIS Krzysztof Saczka na konferencji prasowej. Podkreślił, że te dane nie przekładają się na sytuację epidemiologiczną i nie wymagają podjęcia określonych decyzji.

Wakacje na giełdzie

Rzecznik GIS Jan Bondar zapewnił, że brakujące dane zostaną we wtorek dodane do ogólnej liczby dodatnich wyników.

Zaznaczył, że "zostały podjęte konkretne działania zmierzające w kierunku sprawozdawczości w zakresie zakażeń COVID-19". "Został do tego celu przystosowany bardzo system EWP, który powstał w maju i służy komunikacji w zakresie wymiany informacji" - dodał.

Zdaniem Saczki, "wprowadzanie danych przez laboratoria do systemu EWP ma się odbywać w terminie maksymalnym do 48 godzin, w związku z czym został wypracowany odpowiedni interfejs umożliwiający raportowanie przez laboratoria tych wyników".

"Postanowiliśmy przejść na nową metodę prezentowania wyników - będzie opierała się głównie na systemie EWP, tam dane będą spływać w ciągu 48 godzin ze wszystkich laboratoriów, które są w tym celu zobligowane" - mówił zastępca szefa GIS.

Jak podkreślił Saczka, "wykryliśmy, że na dzień dzisiejszy mieliśmy rozbieżności w skali kraju na ok. 22 tys.". "Te dane nie przekładają się sytuację epidemiologiczną, sytuację, wymagającą podjęcia określonych decyzji, gdyż są z długiego okresu czasu i ich znaczenie w skali całego wyniku jest znikome. Pracownicy Inspekcji Sanitarnych zostali zobligowani do bardzo szybkiego uzupełnienia tych danych" - stwierdził.

Saczka dodał, że "w stosunku do osób, w przypadku których wystąpiły zaniechania i nieprawidłowości zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe".

Przekazał, że inspekcja sanitarna przechodzi teraz dynamiczny okres informatyzacji.

"W wynik działań zostały podjęte rozwiązania dot. zmian organizacyjnych w inspekcji sanitarnej. Dzielimy załogę na określone zadania, które należy realizować, czyli uciekamy od sytuacji, że każdy pracownik wykonuje wszystkie zadania oraz chcemy doprowadzić do tego, że kontakt z klientem będzie jak najszybszy. (...)Chcemy doprowadzić do tego, żeby kontakt z klientem był w ciągu jednego dnia, czyli w godzinach od 7 do 15, bo to jest pora, że możemy dzwonić do różnych klientów, i będzie to załatwione w ciągu trzech godzin" - powiedział Saczka.

Poinformował, że obecnie 13 województw pracuje we wskazanych standardzie, a pozostałe powinny w ciągu tygodnia osiągnąć zakładany standard".

Jedną najważniejszych kwestii, która wpłynęła na pewne rozbieżności w podawaniu liczby przypadków koronawirusa było to, że raporty zbierano z bardzo różnych źródeł – powiedziała w poniedziałek zastępca głównego inspektora sanitarnego Izabela Kucharska.

Kucharska mówiła na poniedziałkowej konferencji prasowej o pojawiających się w mediach informacjach o różnicach w podawaniu liczby przypadków zakażeń koronawirusem.

Podkreśliła, że jedną najważniejszych kwestii, która wpłynęła na rozbieżności, było to, że raporty zbierano z bardzo różnych źródeł.

"Wobec tego część z nich w ogóle jest nieporównywalna" – zaznaczyła Kucharska.

Dodała, że kolejną kwestią był "czas raportowania do Państwowej Inspekcji Sanitarnej". "W jednym z systemów raporty o dodatnich wynikach badań wpływają codziennie na bieżąco z laboratoriów, w innym systemie gromadzenia danych w systemie prowadzonym przez wojewódzkie stacje sanitarno-epidemiologiczne (...) wpływają z laboratoriów wskazanych przez ministra zdrowia jako laboratoria covidowe" – mówiła.

W jej ocenie nie bez znaczenia była też kwestia ręcznego wprowadzania danych.

Kraskę pytano na konferencji prasowej w Warszawie, czy i kiedy będą uwzględniane w statystykach testy antygenowe.

"Jeśli chodzi o testy antygenowe, one są rozwożone do placówek i wszystkie wyniki dodatnie będą wpisywane do systemu EWP, także te testy antygenowe, tak samo jak testy genetyczne, będą uwzględniane w statystykach wykonywanych testów" – powiedział Kraska. Więcej na ten temat. 

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (6)

dodaj komentarz
piotr_malkontent
Musimy pamiętać, że zbieranie jakichkolwiek danych jest nieporównywalnie trudniejsze od sprawdzania obecności kurzu za kaloryferem... Z drugiej strony mam pytanie, czy te wypowiedzi były tłumaczone automatycznie z języka obcego? Czy to już styl "nowomaturalny"?
marszalek2020
Warto pamiętać, że ludzie którzy te dane wprowadzają byli zatrudniani i szkoleni w czasach rządów PO, gdzie lepsze biznesy robiło się na noszeniu fikcyjnych faktur do US niż na pracy przez 8 godzin dziennie w inspekcji sanitarnej.
Nowych ludzi nie wykształci się w ciągu kilku lat, nie mówiąc już o tym, że część specjalnie coś
Warto pamiętać, że ludzie którzy te dane wprowadzają byli zatrudniani i szkoleni w czasach rządów PO, gdzie lepsze biznesy robiło się na noszeniu fikcyjnych faktur do US niż na pracy przez 8 godzin dziennie w inspekcji sanitarnej.
Nowych ludzi nie wykształci się w ciągu kilku lat, nie mówiąc już o tym, że część specjalnie coś psuje żeby wróciły czasy lewych faktur.
jpelerj
Nieporadne tłumaczenia. A po prostu wstrzymywano publikowanie części wyników, żeby je dodać w odpowiednim okresie po strajkach kobiet i przekonywać, że to one są winne wzrostom zakażeń. Ale Marcin Rogalski to za szybko wyłapał i zaczął pytać. I cały plan poszedł sie pasać. Propaganda a'la PIS - jak zwykle marne wykonanie.
ruhe
Mam pytanie czy sok jabłkowy będzie odgrywał ważną rolę czy raczej rzut kostką?
antek10
Nawet takiej prostej rzeczy jak zsumować dane nie potrafią.

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki