Jesteśmy już „pełnoletnim” członkiem Unii Europejskiej. 18 lat temu zupełnie inaczej wyglądał świat, gospodarka i dystans społeczno-ekonomiczny dzielący Polskę i Zachód. Wraz ze wstąpieniem do UE Polska otrzymała miliardy euro w ramach różnych polityk i dotacji unijnych. Jaki jest bilans naszego członkostwa w Unii Europejskiej?


Nie ma co ukrywać i bać się stwierdzenia, że z perspektywy unijnej jesteśmy regionem słabiej rozwiniętym. Dla takich państw i regionów została powołana polityka spójności UE mająca na celu zmniejszenie różnic ekonomicznych i społecznych w Unii Europejskiej przez udzielanie pomocy finansowej regionom słabiej rozwiniętym. Fundusze UE przyczyniają się w ten sposób do konwergencji pomiędzy regionami UE oraz wzmacniają wzrost gospodarczy i konkurencyjność europejskiej gospodarki.
PKB per capita większości regionów w Polsce ciągle pozostaje poniżej 75 proc. średniej unijnej. Wyjątkami są: Warszawa i przylegające powiaty, które są na poziomie średniej unijnej, oraz woj. wielkopolskie i dolnośląskie, które mają PKB powyżej 75 proc. średniej unijnej.
„W 2004 r., w momencie akcesji Polski do Unii Europejskiej, dochód na głowę mieszkańca był w Polsce cztery razy niższy niż w całej UE (biorąc pod uwagę UE w granicach z 2021 r.). […] Po 17 latach od akcesji PKB per capita Polski stanowił już blisko połowę PKB per capita w całej UE. Są to dane liczone po przeliczeniu dochodów przez bieżący kurs walutowy. Jeżeli uwzględni się fakt, że w Polsce poziom cen jest o ok. połowę niższy niż średnio w UE, to dochód na głowę mieszkańca wzrósł w Polsce z 52 proc. średniej UE w 2004 r. do 77 proc. w 2021 r.” – czytamy w raporcie SPOTDATA.
Ciągle pozostajemy za „starymi krajami” UE, jeśli chodzi o poziom PKB per capita. Patrząc jednak na dynamikę, Polska i cały region Europy Środkowo-Wschodniej wypada znacznie lepiej niż Europa Zachodnia. Nawet biorąc pod uwagę trudne kryzysowe lata 2009-2013.
Kulejące inwestycje, co dalej ze wzrostem gospodarczym?
Podstawą wzrostu i rozwoju gospodarczego państw są jednak inwestycje. Bez nich nie rozrusza się gospodarki. Budżet polityki spójności UE w relacji do PKB całej Unii nie jest duży. Stanowi mniej niż 1 proc. PKB UE, czyli dużo mniej, niż wydają na inwestycje same państwa. W przypadku Polski polityka spójności jest istotniejsza – roczne płatności dla naszego kraju stanowią ok. 2 proc. polskiego PKB. Dla porównania, stanowi to ok. połowę wielkości inwestycji publicznych w kraju.
Fundusze unijne oddziałują na poziom inwestycji w Polsce na cztery sposoby:
- realizacja polityki spójności bezpośrednio przekłada się na zwiększenie inwestycji w infrastrukturę publiczną,
- dotacje i pożyczki zachęcają sektor prywatny do inwestycji i pomagają wypełnić tzw. lukę finansową,
- lepsza koniunktura zachęca do inwestycji firmy prywatne, które spodziewają się lepszego zbytu na swoje produkty,
- rozwój infrastruktury publicznej i kapitału ludzkiego tworzy warunki sprzyjające inwestycjom w przyszłości.
Niestety od kilku lat mamy z inwestycjami problem i zauważalny jest trend spadkowy w tym zakresie. Sytuacji nie poprawia wojna w Ukrainie, szalejąca inflacja i ogólnie nieprzewidywalność gospodarki nawet w krótkim okresie.
Inwestycje poczynione w przeszłości mają wpływ na gospodarkę w przyszłości. I tak według szacunków Komisji Europejskiej środki otrzymane w ramach polityki spójności 2014-2020 będą skutkować w 2023 r. ponad 2-proc. wzrostem PKB per capita w większości regionów Polski. Efekty mają być widoczne jeszcze w 2043 r., kiedy to polityka spójności 2014-2020 ma generować wzrost PKB per capita w przedziale od 1 do 2 proc. Najniższą dynamiką cechować się będzie woj. mazowieckie, do którego trafia też najmniej środków z tytułu polityki spójności.



























































