Polska i cały świat zmagają się z wysoką inflacją, która ma wiele przyczyn takich jak: pandemia COVID-19 i potężna stymulacja fiskalna w celu zwalczenia jej skutków gospodarczych czy inwazja Rosji na Ukrainę, która spotęgowała problemy związane z zerwanymi łańcuchami dostaw. Europejski Kongres Gospodarczy 2022 to jedno z najważniejszych wydarzeń związanych z gospodarką, dlatego nie mogło na nim zabraknąć dyskusji nt. inflacji i jej wpływu na biznes.


Obyś żył w ciekawych czasach
Polska gospodarka zmaga się z wysoką inflacją, a coraz bardziej widoczne są negatywne skutki tzw. II rundy, objawiające się spiralą płacowo-cenową. Brakuje spójnej polityki gospodarczej rządu i NBP. Rada Polityki Pieniężnej podniosła w kwietniu stopy procentowe o 100 pb. do poziomu 4,5 proc. To jednak nie koniec podwyżek, a ekonomiści coraz śmielej podnoszą prognozy ich przyszłej wysokości. Najdalej w szacunkach posunęli się ekonomiści BNP Paribas, którzy szacują, że stopy procentowe zostaną podniesione do 8 proc. To i tak niżej niż zaraportowana przez GUS marcowa inflacja konsumencka w wysokości 11 proc., a więc realne stopy procentowe w dalszym ciągu pozostałyby mocno ujemne. Przypomnijmy, że inflacja producencka w marcu wyniosła 20 proc., co prędzej czy później wpłynie także na wysokość inflacji CPI.
Rząd, próbując walczyć z inflacją, ogłosił tarczę antyinflacyjną, później kolejne jej odsłony, a po totalnej klapie wizerunkowej „Polskiego ładu” zdecydował się na kolejną reformę podatkową, zapowiadając obniżenie od lipca br. podatku PIT z 17 do 12 proc. Wszystkie te działania miały i mają charakter propopytowy i nie rozwiążą problemu inflacji. NBP zapowiedział, że obniżki podatków wymuszą wyższe podwyżki stóp procentowych.
Od 2020 r. w gospodarce zapanowała duża niepewność i niestabilność, począwszy od lockdownów i tym samym zerwaniem globalnych łańcuchów dostaw, przez rewolucyjne zmiany podatkowe (krytykowane jeszcze przed ich wprowadzeniem), a na inwazji Rosji na Ukrainę kończąc. Globalna sytuacja polityczna jest niezwykle napięta, nie wiadomo jak zakończy się konflikt u bram Europy oraz czy chiński rząd ugnie się pod presją społeczną i odstąpi od polityki „zero covid” i licznych lockdownów próbując ratować przyszły wzrost gospodarczy.
Nie zapominajmy o cyklu podwyżek stóp procentowych rozpoczętym przez Fed, co wzbudza strach na rynkach, a także negatywnych sygnałach płynących z amerykańskiej gospodarki zwiastujących recesję. To wszystko implikuje na inflację i krajowy biznes, a prognozy gospodarcze są coraz niższe. Jak gospodarczą rzeczywistość oceniają przedstawiciele biznesu?
Mądrego zawsze warto posłuchać
W panelu pt. "Inflacja i jej wpływ na biznes", któy odbył się podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, głos zabrali:
- Rafał Benecki, dyrektor biura analiza makroekonomicznych, ING Bank Śląski SA,
- Elżbieta Chojna-Duch, Katedra Prawa Finansowego, Wydział Prawa i Administracji UW, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów w latach 1994-1995 oraz 2007-2010, członek Rady Polityki Pieniężnej w latach 2010-2016,
- Eugeniusz Gatner, kierownik Katedry Analiz Gospodarczych i Finansowych, UE Katowice, członek zarządu NBP w latach 2010-2016, człónek RPP w latach 2016-2022,
- Tomasz Król, dyrektor Centrum obsługi Przedsiębiorców w Katowicach, Agencja Rozwoju Przemysłu SA,
- Wojciech Rembikowski, wiceprezes zarządu Impel SA,
- Rafał Rębilas, prorektor ds. współpracy z zagranicą, Akademia WSB,
- Paweł Wojciechowski, Whiteshield Partners, minister finansów w 2006 roku, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w latach 2009-2010,
- Marek Zuber, ekonomista, inwestor, analityk rynków finansowych, Akademia WSB.
Moderatorem debaty był Tomasz Prusek, publicysta ekonomiczny, prezes zarządu Fundacji Przyjazny kraj.
Dlaczego zmagamy się z inflacją?
Jako pierwszy zabrał głos Eugeniusz Gatnar, który zwrócił uwagę, że pierwsza fala inflacji rozpoczęła się już w 2019 r. i została przytłumiona przez pandemię. W styczniu ’20 wyniosła 4,4 proc, a w lutym ’20 4,7 proc., co już wtedy znacznie odbiegało od celu inflacyjnego NBP. Po trudnym covidowym 2020 r. inflacja powróciła ze zdwojoną siłą, kiedy obudził się odłożony popyt konsumpcyjny, a było za co kupować, bo według szacunków Polacy „przymusowo” zaoszczędzili wówczas 120 mld zł. Dodatkowym czynnikiem inflacyjnym stał się słaby złoty i słaba komunikacja NBP i RPP z rynkiem.
Zdaniem Rafała Rębilasa przyczyną problemów z inflacją w Polsce jeszcze w 2020 r. było rozdawnictwo - bardzo szeroko zakrojona polityka socjalna, skokowe podniesienie płacy minimalnej, a później prawie zerowe stopy procentowe. W podobnym tonie wypowiadał się Paweł Wojciechowski, któy stwierdził, że "rozpasanie fiskalne było i jest dolewaniem oliwy do ognia".
Obecnie na poziom inflacji wpływ mają czynniki zewnetrzne, takie jak zerwane łańcuchy dostaw i wzrost cen surowców energetycznych, także w wyniku inwazji Rosji na Ukrainę. Rafał Benecki podkreślił, że dwa szoki podażowe (tj. COVID-19 i wojna) trafiły na podatny grunt inflacyjny wywołany dużą stymulacją popytu wewnętrznego.
Marek Zuber stwierdził, że problemy zaczęły się znacznie wcześniej, a główną przyczyną było nadmierne podnoszenie płacy minimalnej, bez rosnącej za nią wydajnością pracy. A wzrostu wydajności nie można było osiągnąć, ponieważ w 2016 r. załamały się inwestycje przedsiębiorstw i ciągle pozostają na stosunkowo niskich poziomach. "Bez inwestycji nie ma wzrostu wydajności" - podsumował.
Błędy, błędy i jeszcze raz błędy
Według Gatnara błędem było obniżenie stóp procentowych w maju ’20 do poziomu 0,1 proc. W połączeniu ze skupem aktywów przez NBP wywołało to nadpłynność w gospodarce.
Błędnie na początku występowania podwyższonej inflacji zakładano, że ma ona charakter przejściowy. Brak reakcji banków centralnych, sprawił że w społeczeństwie wzrosło przekonanie o długotrwałym charakterze inflacji, co poniekąd wymusiło podwyżki stóp procentowych. „Błędna diagnoza „przejściowych szoków”, zamieniła je w szoki długotrwałe” – powiedział Benecki.
Zdaniem Zubera w ostatnich latach zniszczono stabilność otoczenia gospodarczego, m.in. poprzez wprowadzanie nowych podatków i opłat takich jak podatek "cukrowy", opłata paliwowa, czy podnoszenie cen administracyjnych. Znaczny wpływ miały także podwyżki cen prądu wynikające z zaniedbań transformacji krajowej energetyki. Do tego doszły później wysokie ceny gazu, przez przykręcanie kurka przez Rosję, rekordowe ceny węgla i wzrost cen ETS-ów napędzany zastępowaniem węglem gazu we włoskich i brytyjskich elektrowniach. Obecnie zaś poza inwazją Rosji na Ukrainę silnym czynnikiem może okazać się powaracająca do Azji pandemia COVID-19.
Niespełniona rola NBP
Narodowy Bank Polski wraz z Radą Polityki Pieniężnej mają w założeniu dbać o stabilność pieniądza i inflacji. Trudno jednak stwierdzić, że wywiązują się z tych działań. Fatalna komunikacja tych organów z rynkiem, bagatelizowanie inflacji przez prezesa Glapińskiego negatywnie wpłynęły na sytuację gospodarczą i inflację.
Prof. Gatnar, cytując Bena Bernakego, który mówił, że "polityka pieniężna to sztuka komunikacji", stwierdził, że "zabrakło komunikacji, zabrakło normalizacji polityki pieniężnej wcześniej. Gdyby podniesiono stopy proc. wcześniej, impuls inflacyjny byłby słabszy". W jego opinii programy QE są "prawdziwym narkotykiem" rynków (i je napedzają), bez ich zakończenia normalizacja polityki pieniężnej przez banki centralne, w szczególności EBC czy Fed, nie będzie możliwa.
Elżbieta Chojna-Duch nie dopatruje się spóźnienia reakcji RPP na rosnącą inflację, ponieważ Czesi podnieśli stopy wcześniej niż my, mają je na wyższym poziomie, a i tak mierzą się z wyższą niż u nas inflacją. "Dopiero za pół roku będziemy mogli ocenić czy Czechy popełniły błąd z tak wczesną podwyżką stóp, ale my też powinniśmy byli je podnieść wcześniej" - dodał z kolei Zuber.
Inflacja widziana oczami biznesu
O ile zwykły obywatel mógłby po prostu "przeczekać" inflację (sporo jednak na tym tracąc - red.), biznes nie może czekać i musi działać tu i teraz - powiedział Rembikowski. Bieznes przez lata przyzwyczaił się do niskiej inflacji, że "jedynym przyrostem kosztów w firmach był wzrost kosztów pracy". Obecnie drożeje wszystko, co utrudnia prowadzenie biznesu. Wspomniane już wczesniej podwyżki płac minimalnych spotęgowały wzrost kosztów.
Tomasz Król zauważył, że inflację napędziło zerwanie łańcuchów dostaw, bo liczył się towar, a nie jego cena. Problemem jest niedobór pracowników, przez co łatwiej im realizować żądania podwyżek wynagrodzeń, rozwiązaniem może być niewolowanie niedoborów pracownikami ze Wschodu.
"Obecnie problemem biznesu jest zarządzanie płynnością finansową. Tani pieniądz „spowodował swoje”, zapotrzebowanie na tani pieniądz wzrosło, rosły inwestycje, a teraz coraz więcej firm ma problemy z finalizacją inwestycji. W związku z silnym wzrostem kosztów usług, materiałów, co widoczne jest w inflacji producenckiej, mogą pojawić się nowe szoki podażowe" - dodał Król.
Nieprzewidywalność jest problemem. Firmy, które chcą inwestować, mają problemy w wyceną inwestycji i coraz częściej spotykają się z żądaniami "otwartej umowy” ze strony wykonawców - kontynuował.
Zauważono także, że największym stratnym w obecnej sytuacji są MŚP. Spirala potencjalnych bankructw polskich firm oraz kredytobiorcy przy rosnących ratach hipotek to zagrożenia obecne.
Prof. Chojna-Duch stwierdziła natomiast, że "spirala płacowo-cenowa jest pewnym mitem, a rentowność firm w 2021 r. była na bardzo dobrym poziomie.
Co dalej z inwestycjami przedsiębiorstw?
W opinii Rębilasa "przyrost stóp procentowych będzie hamulcem inwestycji. Wcześniej finansowanie przedsiębiorstw zewnętrzne było praktycznie bezkosztowe. Po co podnosić stopy procentowe, skoro nie będzie to miało wpływu na stopy na rynku międzybankowym? Przedsiębiorstwa były przyzwyczajone do tanich kapitałów obcych i środków unijnych, większy WIBOR będzie sprzyjał wyższym marżom banków".
Król uważa, że "w krótkim terminie koszt finansowania będzie hamulcem, ale w długim terminie nie zahamuje to inwestycji, finansowania, bo jest ono konieczne do ekspansji m.in. na rynki zagraniczne w celu wytworzenia nowych łańcuchów dostaw. W firmach będzie raczej duże zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne różnego typu, koszt pieniądza był dotychczas rekordowo niski, gospodarka dostosuje się do wyższych stóp, póki będzie wzrost gospodarczy na obecnym poziomie.
"Załamanie wzrostu gospodarczego może wyniknąć z braku produkcji (bo brak surowców, brak pracowników). Mamy presję związaną z kosztem pieniądza, ale to problem globalny. Kurs walutowy, wielu eksporterom pomaga, ale jest czynnikiem proinflacyjnym. 2021 był rekordowy w firmach pod względem rentowności. Najważniejsza jest płynność, rynkiem rządzi gotówka, płatność coraz częściej musi być tu i teraz" - dodał.
Czy uda się zahamować inflację?
Benecki uważa, że obecne policy mix nie rodzi szans na zwalczenie inflacji. Realne stopy procentowe pozostają najniższe w historii, oddziaływanie policy mix na spadek inflacji dopiero się rozpoczęło. Szczyt inflacji na poziomie ok. 13,5 proc. powinien wypaść przed wakacjami.
Dwa wyzwania stojące przed polską gospodarką i biznesem, to transformacja energetyczna i zmiany zachodzące w łańcuchach dostaw. Musimy się zdywersyfikować i uniezależnić od Rosji i jej drogiej energii. Powinniśmy wykorzystać szansę jaką są zerwane łańcuchy dostaw z Azji (a sytuacja jeszcze się pogarszy), biorąc pod uwagę także horrendalne koszty frachtu, który podrożał kilkukrotnie. Wydatki budżetowe z jak największym stopniu powinny być teraz nastawione na inwestycje w tych obszarach.
Do tematu komunikacji RPP z rynkiem wrócił Zuber. "No limit jeśli chodzi o skalę podwyżek stóp procentowych, bo taki przekaz płynie z wywiadów członków RPP, nie uspokaja obywateli" - powiedział. Zuber uważa także, że stopy procentowe wzrosną jeszcz o max 150 pb, bo "rozwalimy gospodarkę". Pieniądze z KPO są potrzebne, bez unijnych środków grozi nam mniejszy wzrost PKB, a to "podbije" jeszcze rentowności obligacji, bo "nie jesteśmy Niemcami jeśli chodzi o wiarygodność" - dodał.



























































