REKLAMA

Frankowy pat czeka na rozstrzygnięcie

Michał Kisiel2014-12-31 12:50analityk Bankier.pl
publikacja
2014-12-31 12:50
fot. Hemera / Thinkstock / Thinkstock

W minionym roku sądy wielokrotnie pochylały się nad sprawami dotyczącymi kredytów hipotecznych we frankach. Mimo kilku zwycięstw kredytobiorców nadal brakuje decydujących rozstrzygnięć. Najczęściej kwestionowano zasady przeliczania zobowiązania na krajową walutę nie wskazując jednak, jak powinna wyglądać ta operacja.

W ostatnich miesiącach w mediach kilkakrotnie pojawiły się wzmianki o wyrokach Sądu Okręgowego w Szczecinie. Pierwsza sprawa dotyczyła kredytobiorcy, wobec którego bank zastosował bankowy tytuł egzekucyjny. Klientka poskarżyła się, że przeliczenie sumy zobowiązania na złote miało nieprawidłowy charakter. Pożyczone ponad 300 tys. zł po kilku latach stało się długiem opiewającym na ponad 440 tys. zł.

Sprawy dot. kredytów we frankach często znajdowały się na wokandzie (fot. Hemera / Thinkstock)

Sąd odrzucił kilka argumentów pozywającej (w tym dotyczący samej dopuszczalności umowy kredytu indeksowanego), ale zgodził się ze wskazaniem, że wyliczenie dokonane przez bank na potrzeby BTE opierało się na nieprawidłowych podstawach. Sednem problemu jest dowolność jaką ma bank przy ustalaniu kursów sprzedaży i kupna waluty.

Jak przeliczać zobowiązanie?

W grudniu podobne rozstrzygnięcie dokonane zostało ponownie przed szczecińskim sądem, gdzie tym razem sednem sporu był BTE i kredyt denominowany we franku szwajcarskim. Sąd wskazał, że nie ma podstaw do wystawienia tytułu egzekucyjnego z użyciem „drogi na skróty”, gdy zasady przeliczenia zobowiązania ustalane są jednostronnie przez bank (przy użyciu jego tabeli).

W obu przypadkach sąd nie wskazał dopuszczalnego sposobu ustalania wysokości zobowiązania w złotych. Pozostawia to bez odpowiedzi pytanie, jakie procedury banki mogą stosować w podobnych sytuacjach – czy stosować kurs średni NBP, kurs z dnia podpisania umowy, wypłaty pierwszej transzy?

Ten sam wątek pojawia się w pozwie zbiorowym skierowanym do sądu przez klientów Banku Millennium. Podnoszona jest tam sprawa klauzuli uznanej za abuzywną przez UOKiK, a dotyczącą sposobu przeliczania wypłacanego kredytu i spłaty rat. Zakwestionowany zapis jest nieważny, ale nie wiadomo jak ma funkcjonować umowa kredytowa pozbawiona niezwykle istotnego elementu.

2015 – czas rozstrzygnięć

Przedstawiciele grupy zbuntowanych kredytobiorców uznają sądowe wyroki za ważne kroki w stronę podważenia konstrukcji kredytu walutowego. Na razie widać jednak, że kwestionowany jest przede wszystkim jeden z jej elementów.

Można powiedzieć, że wątpliwości wokół kredytów, które pozostały nam po boomie hipotecznym narastają, lecz nadal jesteśmy w pół drogi do oczyszczenia atmosfery z niejasności. Sprawa „nabitych w mBank” pozostaje tylko częściowo rozstrzygnięta (bez określenia szczegółowego zakresu odpowiedzialności banku), inne pozwy zbiorowe są na wczesnym etapie procedury. Być może w 2015 roku doczekamy się w końcu przecięcia prawnego węzła, czego życzyły by sobie zapewne obie uwikłane w spory strony.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (20)

dodaj komentarz
~PanWnerw
Dlaczego tyle jadu wobec tych którym potknęła się noga? Czyżby tradycyjnie Polak się cieszył że u sąsiada zdechła krowa? Przecież faktycznie wszyscy na tych kredytach tracimy, niezależnie czy ktoś je zaciągął czy nie, choć oczywiście w innej skali.To temat podobny do OFE, dzikich prywatyzacji z lat 90-tych czy innych Dlaczego tyle jadu wobec tych którym potknęła się noga? Czyżby tradycyjnie Polak się cieszył że u sąsiada zdechła krowa? Przecież faktycznie wszyscy na tych kredytach tracimy, niezależnie czy ktoś je zaciągął czy nie, choć oczywiście w innej skali.To temat podobny do OFE, dzikich prywatyzacji z lat 90-tych czy innych numerów, jakie cwane zagraniczne instytucje finansowe przeprowadzają w tym kraju. Pseudo poliso-lokaty, kredyty frankowe, OFE - za każdym razem sprawa dotyka setek tysięcy, albo milionów obywateli, a skutkiem jest wypompowywanie miliardów z polskiej gospodarki do zagranicznych.Nakręcić 700 tysięcy polskich rodzin na zadłużenie się na kilkadziesiąt lat na CHF przy kursie zbitym do 2-2,5 zł, a potem kurs skacze na 3,5 i więcej. Świetny interes. Banki przecież fizycznie nie pożyczały CHF tylko PLN. A cała reszta to księgowe zabiegi pomiędzy zagranicznym bankiem-matką a należącym do niego bankiem w Polsce. A potem już legalnie, kilkadziesiąt lat ściągania rat od podwojonych kwot i odsetek.Taki strumień kasy wyciekający za granicę musi mieć wpływ na gospodarkę i obniżać nam PKB. Gdyby ta kasa została w Polsce to wpłynełaby na polską gospodarkę, obniżyła by bezrobocie, podbiła PKB, karmiła by budżet i podwyższała emerytury.Kolejny numer. OFE przez lata za darmo praktycznie ciągnęły stały % od składek większości pracujących, niezależnie od swoich wyników. Czy się stoi, czy się leży, stały % się należy. I ta kasa karmiła zagranicznych akcjonariuszy i zagraniczne gospodarki. Teraz się przycieło, ale te same insytucje finansowe zabezpieczyły się wcześniej przez numer z CHF, potem jakieś poliso-lokaty i inne podobne finansowe naciąganie. Bo w tym kraju to uchodzi bezkarnie.Jak to portrwa kolejne dziesięciolecia, to ten kraj będzie w innym miejscu niż mógłby być.Dziś niektórzy cieszą się z pecha sąsiada, ale potem będą kląć na niskie emerytury, niskie pensje, kiepskie świadczenia publiczne, itp. Tylko jakoś nie wiążą z tym faktu, że gdy olbrzymie strumienie kasy wypływają za darmo z gospodarki (dzięki różnym finansowym sztuczkom które żadnych realnych korzyści nie przyniosły) to po latach żyją w biedniejszym kraju.
~asd
Nie poddawajcie sie, moze jakas petycja do O. Rydzyka o wsparcie ze strony mocherowych, Oni tak zawsze od serca, dadza i nie wypowiedza.
~ola
Ciekawe kto ma to zapłacić? Może ogłoszą jakąś ściepę narodową na frankowiczów, bo banki się wywiną.
~fgh
Same negatywne notki. Wyglada ze sami Frankowcy siedza na tym forum. Ludzie rozumiem was, moze sie uda, a jak sie nie uda?? Zawsze jest spadek po rodzicach lub emerytura babci, dziadek sie pewnie zapil.
~nesaj
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~aro
wzrost z 1,97 za franka do 3,55 to juz nie ekonomia a zlodziejstwo
~zrozpaczona
mam kredyt w frankach.Taki wzrost to zlodziejstwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.Rzad ma pieniadze na wszystko,szasta w lewo prawo,kosztem spoleczenstwa na ktorych korzystaja bankowcy,czy inne organizacje na ktorych panstwo przymyka oko.Jak mozna oszczedzac jak brak zaufania do Panstwa.Kiedy sie to zmieni.Czy jeszcze warto mam kredyt w frankach.Taki wzrost to zlodziejstwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.Rzad ma pieniadze na wszystko,szasta w lewo prawo,kosztem spoleczenstwa na ktorych korzystaja bankowcy,czy inne organizacje na ktorych panstwo przymyka oko.Jak mozna oszczedzac jak brak zaufania do Panstwa.Kiedy sie to zmieni.Czy jeszcze warto walczyc.Tymi frankami jestem dobita calkowicie.mam emeryture to zamiast wykupic lekarstwa to splacam franki by nam mieszkania nie wzieli.Spoleczenstwo okradzione w Amber Gold sprawa nie do wyjasnienia chyba za 50 lat.

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki