W minionym roku sądy wielokrotnie pochylały się nad sprawami dotyczącymi kredytów hipotecznych we frankach. Mimo kilku zwycięstw kredytobiorców nadal brakuje decydujących rozstrzygnięć. Najczęściej kwestionowano zasady przeliczania zobowiązania na krajową walutę nie wskazując jednak, jak powinna wyglądać ta operacja.


W ostatnich miesiącach w mediach kilkakrotnie pojawiły się wzmianki o wyrokach Sądu Okręgowego w Szczecinie. Pierwsza sprawa dotyczyła kredytobiorcy, wobec którego bank zastosował bankowy tytuł egzekucyjny. Klientka poskarżyła się, że przeliczenie sumy zobowiązania na złote miało nieprawidłowy charakter. Pożyczone ponad 300 tys. zł po kilku latach stało się długiem opiewającym na ponad 440 tys. zł.

Sąd odrzucił kilka argumentów pozywającej (w tym dotyczący samej dopuszczalności umowy kredytu indeksowanego), ale zgodził się ze wskazaniem, że wyliczenie dokonane przez bank na potrzeby BTE opierało się na nieprawidłowych podstawach. Sednem problemu jest dowolność jaką ma bank przy ustalaniu kursów sprzedaży i kupna waluty.
Jak przeliczać zobowiązanie?
W grudniu podobne rozstrzygnięcie dokonane zostało ponownie przed szczecińskim sądem, gdzie tym razem sednem sporu był BTE i kredyt denominowany we franku szwajcarskim. Sąd wskazał, że nie ma podstaw do wystawienia tytułu egzekucyjnego z użyciem „drogi na skróty”, gdy zasady przeliczenia zobowiązania ustalane są jednostronnie przez bank (przy użyciu jego tabeli).
W obu przypadkach sąd nie wskazał dopuszczalnego sposobu ustalania wysokości zobowiązania w złotych. Pozostawia to bez odpowiedzi pytanie, jakie procedury banki mogą stosować w podobnych sytuacjach – czy stosować kurs średni NBP, kurs z dnia podpisania umowy, wypłaty pierwszej transzy?
Ten sam wątek pojawia się w pozwie zbiorowym skierowanym do sądu przez klientów Banku Millennium. Podnoszona jest tam sprawa klauzuli uznanej za abuzywną przez UOKiK, a dotyczącą sposobu przeliczania wypłacanego kredytu i spłaty rat. Zakwestionowany zapis jest nieważny, ale nie wiadomo jak ma funkcjonować umowa kredytowa pozbawiona niezwykle istotnego elementu.
2015 – czas rozstrzygnięć
Przedstawiciele grupy zbuntowanych kredytobiorców uznają sądowe wyroki za ważne kroki w stronę podważenia konstrukcji kredytu walutowego. Na razie widać jednak, że kwestionowany jest przede wszystkim jeden z jej elementów.
Można powiedzieć, że wątpliwości wokół kredytów, które pozostały nam po boomie hipotecznym narastają, lecz nadal jesteśmy w pół drogi do oczyszczenia atmosfery z niejasności. Sprawa „nabitych w mBank” pozostaje tylko częściowo rozstrzygnięta (bez określenia szczegółowego zakresu odpowiedzialności banku), inne pozwy zbiorowe są na wczesnym etapie procedury. Być może w 2015 roku doczekamy się w końcu przecięcia prawnego węzła, czego życzyły by sobie zapewne obie uwikłane w spory strony.


























































