Fizjoterapeuci i diagności rozpoczęli protest głodowy

Związki zawodowe zrzeszające fizjoterapeutów i pracowników laboratoriów diagnostycznych poinformowały we wtorek o rozpoczęciu protestu głodowego.

(fot. Marian Zubrzycki / FORUM)

Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych podał za pośrednictwem mediów społecznościowych, że wspólnie z Krajowym Związkiem Zawodowym Pracowników Fizjoterapii zdecydowano o rozpoczęciu protestu głodowego.

"Od dziś, w warszawskim szpitalu dziecięcym przy ul. Żwirki i Wigury grupa diagnostów laboratoryjnych i fizjoterapeutów głoduje w imię nagłaśniania problemów, które na Ministerstwie nie robią wrażenia" – głosi wpis. Zamieszczono w nim także zdjęcia protestujących.

W ramach akcji "maj bez fizjoterapeutów", fizjoterapeuci najpierw oddawali krew, a potem przystąpili to strajku włoskiego, polegającego na skrupulatnym, drobiazgowym wykonywaniu obowiązków i edukowaniu pacjentów o znaczeniu fizjoterapii.

W połowie maja, na wspólnej konferencji z diagnostami, poinformowali o akcji wysyłania pism do dyrektorów zatrudniających ich placówek prosząc o podwyżkę wynagrodzeń oraz występowania m.in. do NFZ z pytaniem, ile jest na to środków. Działania te podjęto, jak wyjaśniano, w związku z wypowiedzią szefa MZ Łukasza Szumowskiego, który wskazał, że dyrektorzy szpitali dostali dodatkowe 680 mln zł w związku ze wzrostem wyceny świadczeń i mogą te środki przeznaczyć na podwyżki dla grup, które ich nie dostały, m.in. diagnostów i fizjoterapeutów.

Związki zapowiadały, że kolejnym etapem będzie protest głodowy.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski, odnosząc się do akcji protestacyjnej fizjoterapeutów i zapowiedzi aktywizacji diagnostów, wskazywał kilkanaście dni temu, że "nie ma możliwości prawnej, aby przekazać +znaczone+ (konkretnie przeznaczone – PAP) pieniądze dla grup nieobjętych odrębnymi regulacjami ustawowymi m.in. fizjoterapeutów, diagnostów czy techników elektroradiologii". "Te grupy zawodowe nie są w pełni opisane ustawami, w związku z tym nie możemy zastosować do nich takich regulacji, jak (…) np. do lekarzy, pielęgniarek czy ratowników" – mówił.

Szef MZ akcentował, że nastąpił wzrost ryczałtów w placówkach. "Te pieniądze są również przeznaczone na koszty, które szpitale poniosły lub będą ponosić na wzrosty kosztów płac dla zawodów nieuregulowanych odrębnie" – podkreślał. Ocenił, że 680 mln to dosyć duży wzrost ryczałtów. Odnosząc się zaś do głosów, że tymi samymi pieniędzmi obdzielani są różni interesariusze, przyznał, że tak jest.

"Pieniądze, które Narodowy Fundusz Zdrowia przekazuje do szpitali są przeznaczone dla różnych interesariuszy, dla administracji szpitala, dla administracji klinik i oddziałów, dla grup zawodowych profesjonalistów medycznych, w tym również techników, fizjoterapeutów, diagnostów, lekarzy, pielęgniarek, ratowników" – mówił. "Na pewno dyrektorzy mogą zastanowić się na ile mogą poprawić sytuacje finansową zawodów, które nie zostały uregulowane odrębnie" – stwierdził. 

autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 2 hatlik1

Po umieracie z głodu albo się podacie jak nasza inteligentna kadra nauczycielska i teraz rząd sobie z każdym poradzi

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne