Epopeja elektrowni Ostrołęka C zbliża się do nieuchronnego końca

Przedstawiamy cztery powody, dla których naszym zdaniem ta inwestycja nie powstanie.

(fot. Oliver Berg / dpa)

Powód pierwszy - elektrownia będzie palić pieniędzmi zamiast węglem

Planowany wspólnie przez Energę i Eneę blok Ostrołęka C o mocy 1000 MW ma być według Ministerstwa Energii ostatnią dużą elektrownią węglową w Polsce. Od wielu lat trwają nieustanne analizy, czy istnieje jakiś sposób, żeby zapewnić rentowność tej inwestycji. W końcu w 2012 r. ówczesny zarząd Energi uznał, że takiej metody nie ma i zrezygnował z projektu. Decyzję tę Najwyższa Izba Kontroli uznała za niezagrażającą bezpieczeństwu energetycznemu.

Po wyborach rząd PiS postanowił wrócić do projektu. Namawiali do tego lokalni politycy, którzy obiecywali mieszkańcom mnóstwo korzyści. Ministerstwo Energii skutecznie "zachęciło" Eneę, aby została udziałowcem elektrowni, co miało zmniejszyć ryzyko dla Energi. Energa i Polska Grupa Górnicza podpisały umowę na dostawy węgla z bardzo niską ceną - według naszych informacji między 6 a 7 zł za GJ. To zapewniało rentowność projektu - oczywiście na papierze.

Ogłoszono przetarg na budowę, w którym wystartowały trzy konsorcja: General Electric, Polimex-Rafako oraz Chińczycy. Faworytem był Polimex i Rafako, zwłaszcza dla tej pierwszej spółki miał to być sposób na przetrwanie przez kilka najbliższych lat. Ale cena położona na stole - ponad 9 mld zł - okazała się zaporowa i przetarg wygrało GE. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kierownictwo resortu energii było bardzo rozczarowane. Prezes Polimeksu Antoni Józwowicz podał się do dymisji.

General Electric wygrał przetarg, oferując cenę 5,05 mld zł netto.

Przed kilkoma dniami ukazał się raport zamówiony przez organizację ekologiczną Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot. Jego autorami są dwaj absolwenci SGH, obecnie stypendyści w Niemczech - Krzysztof Hetmański i Filip Piasecki. Raport jest najlepszą dostępną obecnie analizą ekonomiczną elektrowni. Poprosiliśmy też autorów o dodatkowe wyliczenia.

Oczywiście, jak każda kalkulacja, jest ona obarczona ryzykiem błędu, ale sęk w tym, że nawet znacząca korekta danych nie poprawia sytuacji. Dopiero wprowadzenie zupełnie oderwanych od rzeczywistości liczb cokolwiek zmienia.

Oprócz kosztów kapitałowych budowy dla opłacalności elektrowni węglowej kluczowe są trzy parametry - cena węgla, cena prądu sprzedawanego na rynku hurtowym oraz cena uprawnień do emisji CO2. WysokieNapiecie.pl wyliczyło już z grubsza posługując się prostym modelem średni koszt energii elektrycznej produkowanej w przyszłości w Ostrołęce C. Ale wprowadzenie rynku mocy oczywiście zmienia całą kalkulację. Takie modele powstają w każdej grupie energetycznej, ale są ściśle strzeżoną tajemnicą.

Jakie są pozostałe trzy powody? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Rafał Zasuń

Źródło:
Firmy:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
6 10 wujeksasza

Elektryczne samochody na prąd z elektrowni na węgiel to totalny absurd. Taka polityka możliwa jest tylko w Polsce

! Odpowiedz
20 20 jarekzbyszek

Tylko Wungiel! To najtańszy prąd... zaraz wyskoczą pisowscy eksperci.

! Odpowiedz
10 39 abcx

Żeby taki super ekologiczny wiatrak postawić trzeba najpierw wytopić 250t stali na maszt (wungiel), potem dużo cementu w fundamenty żeby to się nie przewróciło (wungiel). Zanim ten ekologiczny prąd zacznie się produkować trzeba całe mnustwo wungla spalić... Ciekawe kiedy taki wiatrak zaczyna być ekologiczny, może chwile przed złomowaniem ;)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
ENERGA -2,62% 6,50
2019-08-23 17:00:00

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,9% VII 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 182,43 zł VII 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil