REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Eksperci: embarga Rosji to wojny handlowe, ale mało skuteczne wobec Zachodu

2014-07-03 07:43
publikacja
2014-07-03 07:43
Dodaj Bankier.pl w Google
Eksperci: embarga Rosji to wojny handlowe, ale mało skuteczne wobec Zachodu
Eksperci: embarga Rosji to wojny handlowe, ale mało skuteczne wobec Zachodu
fot. Sławomir Stroński / / ingimage

Wprowadzanie przez Rosję embarga na sprowadzane do niej produkty - to wojny handlowe wypowiadane krajom, z którymi Moskwa ma złe stosunki polityczne; efekt tych "kontrsankcji" wobec krajów zachodnich jest niewielki - uważają eksperci, z którymi rozmawiała PAP.

Najnowszą odsłoną problemów w relacjach handlowych Polski z Rosją jest komunikat Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego dot. polskich jaj. Rossielchoznadzor - jak poinformowała w środę agencja ITAR-TASS - twierdzi, że wykryła, iż jedna z firm w Polsce wysyłała do Rosji kanadyjskie kurze jaja wylęgowe i pisklęta jako polskie. Rosjanie planują przeprowadzenie specjalnych kontroli i zapowiadają "poważne decyzje".

Restrykcje - poza Polską - nakładane są też na inne państwa. W ostatnim czasie Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego zakazała importu żywych świń z Kanady, Meksyku, RPA, Korei Południowej i Japonii, a także USA. Uzasadnieniem jest obawa przed epidemiczną biegunką świń. W przypadku Polski zakaz dot. eksportu wieprzowiny wynika z wykrycia na terytorium Polski przypadków afrykańskiego pomoru świń (ASF) u dzików. Rosjanie nie zdecydowali się jednak na wprowadzenie embarga np. w stosunku do Białorusi, na której terytorium również występuje ASF i to u świń, a nie dzików, jak u nas.

"Ja akurat bezpośrednio nie wiążę (działań Rosji w stosunku do Polski - PAP) z Ukrainą, ja raczej wiążę to z tzw. przykrym sąsiedztwem, bo my od lat mamy z Rosją złe, albo nieszczególne kontakty polityczne. Proszę popatrzyć, ile tych wojen już było, jak nie o wołowinę, to o wieprzowinę, jak nie o wieprzowinę, to o produkty roślinne, to o owoce, to o warzywa, zawsze o coś. Wiadomo, że jak komuś trzeba przyłożyć, to kij się zawsze znajdzie, także w stosunkach handlowych" - powiedziała PAP prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz ze Szkoły Głównej Handlowej.

Wakacje na giełdzie

Jej zdaniem nasilenie się restrykcji wynikających oficjalnie z powodów sanitarnych związane jest z przystąpieniem Rosji do WTO. "Rosja jest członkiem Światowej Organizacji Handlu i nie może po prostu zamknąć dostępu do rynku, zwłaszcza z przyczyn politycznych, za to zawsze może zamknąć rynek z powodu zagrożenia dla bezpieczeństwa życia lub zdrowia konsumentów" - zaznaczyła Duczkowska-Małysz.

Rosja przystąpiła do Światowej Organizacji Handlu w 2012 r. po wieloletnich zabiegach i negocjacjach w tej sprawie. Moskwa liczyła, że podobnie jak w przypadku Chin, również u niej nastąpi napływ wielkich inwestycji. Państwa będące członkami WTO muszą jednak przestrzegać wielostronnych norm i zobowiązań, a w przypadku konfliktu poddać się kontroli i egzekwowaniu przepisów. Problem w tym, że postępowanie przed WTO trwa dość długo.

"To nie jest tak, że za tydzień będzie odpowiedź WTO na skargę. Są odpowiednie procedury, jedna strona musi zapytać, druga dać odpowiedź, to zawsze bardzo długo trwa" - zaznaczyła profesor.

Jej zdaniem właśnie dlatego przynależność do Organizacji nie przeszkadza Rosji we wszczynaniu wojen handlowych, które są skuteczne, a jednocześnie trudne do udowodnienia. "Generalna tendencja jest taka: im gorzej się mamy politycznie z jakimś krajem, tym większe niebezpieczeństwo wszczęcia wojny handlowej, a ponieważ nie można jej wszcząć oficjalnie, to robi się to nieoficjalnie innymi metodami. Niewykluczone, że tu mamy do czynienia z taką sytuacją" - uważa Duczkowska-Małysz.

Wtóruje jej dr Kazimierz Wóycicki ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, który zauważył, że polski eksport do Rosji jest stosunkowo niewielki. Z danych ministerstwa gospodarki wynika, że ogółem stanowi on 5,3 proc. naszego eksportu za granicę.

"Rosyjskie w cudzysłowie kontrsankcje wynikają przede wszystkich z powodów politycznych, natomiast mają stosunkowo małe znaczenie gospodarcze" - powiedział PAP Wóycicki. Jego zdaniem embarga mogą być bolesne, jednak dla niewielkiej grupy rolników, czy producentów.

Zaznaczył, że rynek rosyjski jest mało atrakcyjny, ponieważ wysyłamy tam często produkty nieprzetworzone. Na przykładzie jabłek zauważył, że nasi producenci, zamiast sprzedawać owoce, mogą je przerabiać np. na cydr i w ten sposób zarabiać jeszcze więcej.

"Handlowanie z kimś niedorozwiniętym gospodarczo, a takim krajem jest Rosja, nie jest dla całej gospodarki korzystne" - skonstatował Wóycicki. Jak dodał to kraje zachodnie mogą raczej wpływać na Rosję poprzez ograniczenie importu ropy i gazu, bo poza tymi surowcami tamtejsza gospodarka nie ma wiele do zaoferowania innym państwom.(PAP)

stk/ je/ mow/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~nn
Jak Polacy zacwaniakowali z tymi jajkami kanadyjskimi to nie dziwmy się ze Rosjanie robią nam to co robią. Przestańmy oszukiwać i cwaniakować w końcu, i to w każdej dziedzinie zycia.
~ZNAWCA
MOZE MALO SKUTECZNE ALE ICH EKONOMIA JAKOSC SOBIE .RADZI . RUBEL IDZIE DO GORY . WIEK EMERYTALNY MAJA JEDEN A NAJNIZSZYCH E W EUROPIE , TURYSCI Z ROSJI ZALEWAJA WRAZ Z FRANCUZAMI GRECJE ,HISZPANIE . JAK NA KRAJ NIEDOROZWINIETY W/D GURU Z UNIWERSYTETU NIEZLE SOBIE RADZA !!!
~amen
Taaak 3% światowego PKB idzie na wojnę gospodarczą z zachodem. Albo Putin kompletnie odjechał albo facet nie wie co robi. To tak jak gdyby Kuba ogłosiła embargo na towary wysyłane do USA...

Powiązane: Rosja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki