REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ekonomiści: Wzrost cen energii w 2023 roku przekroczy 30 proc.

2022-12-19 15:22, akt.2022-12-19 15:34
publikacja
2022-12-19 15:22
aktualizacja
2022-12-19 15:34

Przyszły rok przyniesie jedynie niewielki spadek inflacji CPI, a za większą jej część będzie odpowiadać inflacja bazowa - prognozują ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego. W ocenie ekonomistów, inflacja CPI pozostanie powyżej celu NBP przez cały 2024 r.

Ekonomiści: Wzrost cen energii w 2023 roku przekroczy 30 proc.
Ekonomiści: Wzrost cen energii w 2023 roku przekroczy 30 proc.
fot. Pla2na / / Shutterstock

"Przyszły rok przyniesie jedynie niewielki spadek inflacji. CPI w 2023 r. wyniesie średnio 13 proc., wobec 14,5 proc. w 2022 r. Szczyt inflacji wystąpi w lutym – CPI przekroczy wtedy 20 proc. Wysoki wynik w tym miesiącu będzie związany z przywróceniem standardowych stawek VAT na energię elektryczną, paliwo oraz gaz ziemny. Począwszy od marca inflacja zacznie systematycznie spadać, jednak jeszcze pod koniec roku będzie lekko przekraczać 8 proc. W 2024 r. ceny będą rosły średnio o 6,4 proc. – inflację podwyższy wycofanie zerowej stawki VAT na żywność" - napisano w raporcie.

"Inflacja pozostanie powyżej celu NBP przez cały 2024 r. Spodziewamy się, że inflacja bazowa wyniesie średnio 6 proc. Nawet na koniec roku wyniki przekroczą 5 proc. Będzie to pokłosie ciągłych dostosowań firm do wyższych cen surowców energetycznych oraz trwałej presji płacowej. Wyniki podwyższą też ceny żywności – przywrócenie podatku VAT spowoduje wzrost wskaźnika rzędu ok. 3 proc., co będzie miało odzwierciedlenie w inflacji. Wzrost cen energii będzie wyraźnie niższy w porównaniu do 2023 r., a ceny paliwa – niższe niż obecnie" - dodano.

Jak wskazują ekonomiści PIE, inflacja bazowa będzie odpowiadać za większość inflacji w 2023 r.

"Spodziewamy się, że wzrost cen w tej grupie będzie zwalniać bardzo powoli. Na początku roku inflacja bazowa powinna oscylować wokół 11,5 proc. Dwucyfrowe wyniki utrzymają się do marca, a na koniec 2023 r. inflacja bazowa będzie wynosić ok. 7,8 proc. Presja inflacyjna jest obecnie dość szeroko rozpowszechniona. Niemal 70 proc. cen będzie w bieżącym roku rosnąć w tempie przekraczającym 10 proc." - napisano.

Wakacje na giełdzie

"Spowolnienie gospodarcze wydaje się w niewielkim stopniu wpływać na decyzje cenowe firm – odsetek przedsiębiorstw raportujących plany podwyżek dalej jest wyższy niż w czerwcu 2021 r., kiedy już zaczęliśmy obserwować wzrosty cen. Firmy prawdopodobnie stopniowo dostosowują cenniki do zmieniających się kosztów energii, dlatego przed nami wciąż podwyżki cen towarów przemysłowych. Co więcej, rekordowy odsetek przedsiębiorstw deklaruje żądania płacowe – taki stan prawdopodobnie utrzyma się w kolejnych miesiącach. Jego konsekwencją będzie szybki wzrost cen usług" - dodano.

Autorzy raportu prognozują, że wzrost cen żywności będzie systematycznie spowalniać.

"Szacujemy, że w całym 2023 r. ceny żywności wzrosną średnio o 13,2 proc. Będziemy jednak obserwować systematyczne spowolnienie z 22 proc. na początku roku do ok. 6 proc. przy jego końcu. FAO wskazuje, że globalne ceny żywności rosną coraz wolniej" - napisano.

"Stabilizacja dotyczy większości sprzedawanych dóbr. W przypadku zboża i roślin oleistych, które podrożały po rosyjskiej agresji, obecnie dostrzegamy normalizację cen. Dalsze zmiany cen światowych będą zależne od rozwoju konfliktu w Ukrainie, obecnie zagrożenie kryzysem żywnościowym wydaje się znacznie mniejsze niż na początku konfliktu" - dodano.

Ekonomiści PIE spodziewają się, że wzrost cen energii w 2023 r. przekroczy 30 proc.

"Od stycznia stawka VAT na energię elektryczną oraz ciepło systemowe (z grzejników) wzrośnie z 5 do 23 proc., na gaz z 0 do 23 proc. Rząd deklaruje brak zmian cen netto do limitu wykorzystania energii rzędu 2600 KWh. Skala wzrostu cen ma odzwierciedlać zmiany podatkowe. Po przekroczeniu progu zużycia będzie obowiązywać cena maksymalna, nawet jeżeli taryfa ze strony URE będzie wyższa. Limit zużycia 2600 KWh zaspokaja standardowe potrzeby większości gospodarstw domowych, nie do końca wiadomo jednak jak Główny Urząd Statystyczny uwzględni zmiany cen w gospodarstwach z większą konsumpcją. Podobne problemy metodologiczne wystąpią też w przypadku gazu" - napisano.

"Oprócz tego w pierwszej połowie roku wzrost cen energii znacząco podbije koszt węgla dla odbiorców indywidualnych – w sezonie grzewczym ceny będą dwukrotnie większe niż na początku 2022 r. Systematycznie rosną też poziomy taryfy za ogrzewanie – w całym 2023 r. wyniki powinny średnio przekraczać 30 proc." - dodano. 

Ekonomiści PIE o hamowaniu wzrostu PKB

"Spodziewamy się, że PKB w 2023 r. wzrośnie o 1,2 proc., wyniki kwartalne będą jednak mocno zróżnicowane. Na początku roku czeka nas recesja – PKB zmaleje o 0,3 proc. Będzie to efekt redukcji zapasów przez firmy oraz słabych wyników eksporterów. Spowolnienie gospodarcze oznacza także słaby wzrost konsumpcji prywatnej. Spodziewamy się, że w drugiej połowie roku aktywność wzrośnie ze względu na polepszenie koniunktury w strefie euro. Prognozujemy wzrost o 1,3 proc. w III kw. i 2,5 proc. w IV kwartale przyszłego roku" - napisano w raporcie.

"W 2024 r. wyniki będą lepsze. Oczekujemy wzrostu o 3,1 proc. Wyniki będą napędzane przede wszystkim przez inwestycje – spodziewamy się wzrostu o 5,4 proc. Utrzymywanie się drogich surowców energetycznych i transformacja będą zachęcać przedsiębiorstwa do wzrostu nakładów. Ożywienie gospodarcze oznacza także polepszenie wyników w krajowej konsumpcji" - dodano.

W ocenie ekonomistów PIE, wyniki przemysłu będą słabsze w kolejnych kwartałach, zaś inwestycje w efektywność energetyczną mogą pozytywnie zaskoczyć.

"Wzrost cen surowców oraz niedobory towarów spowodują zastój w przetwórstwie przemysłowym oraz budownictwie. Spodziewamy się również osłabienia eksportu – to efekt załamania aktywności w strefie euro. Dlatego tempo wzrostu PKB w czwartym kwartale będzie zbliżone do 3 proc." - napisano.

"Inwestycje w efektywność energetyczną mogą pozytywnie zaskoczyć. Rekordowo wysokie ceny energii zmuszają przedsiębiorstwa do szukania alternatyw. Z badań PIE i BGK wynika, że ok. 37 proc. firm przemysłowych zdecydowało się na inwestycje powodujące zmniejszenie kosztów energii, szybko rośnie także krajowy potencjał OZE. W ciągu ostatnich dwóch lat zainstalowana moc w fotowoltaice wzrosła z 0,5 do 2,4 GW, a w energii wiatrowej – z 5,9 do 7,2 GW" - dodano.

Autorzy raportu wskazują, że słaba koniunktura w strefie euro oznacza gorsze wyniki eksporterów.

"Oczekujemy, że handel zagraniczny będzie obniżać wyniki PKB w najbliższych dwóch latach. Anemiczne wyniki na Zachodzie oznaczają niższy popyt na produkty polskich firm – na pogorszenie są narażone m.in. branża samochodowa oraz meblarska. Jednocześnie utrzymywanie się drogich surowców energetycznych oznacza droższy import. Na wynikach będą ciążyć także inwestycje w OZE. Np. krajowe firmy mają obecnie około 55-60 proc. udziału w postawieniu lądowej elektrowni wiatrowej – pozostała część musi być importowana" - napisano.

Ekonomiści PIE prognozują, że spowolnienie gospodarcze będzie skutkować lekkim wzrostem bezrobocia.

"Spodziewamy się, że stopa bezrobocia utrzyma się w przedziale 5,5-6 proc. Wzrost względem historycznego minimum z 2022 r. sięgnie 0,5-1,0 pkt. proc. W pierwszych miesiącach przyszłego roku wzrost będzie efektem zmian sezonowych, w kolejnych odzwierciedli słabnącą koniunkturę. Wzrost liczby bezrobotnych prawdopodobne będzie większy w branży budowlanej i przemyśle" - napisano.

"Słaba aktywność doprowadzi do wstrzymania rekrutacji. Buforem, który chroni przed wzrostem bezrobocia są niedobory pracowników. Ze względu na gorsze wyniki, przedsiębiorcy w pierwszej kolejności zdecydują się na wstrzymanie tworzenia nowych miejsc pracy, utrzymując dotychczasowy poziom zatrudnienia. W efekcie siła negocjacyjna pracowników osłabnie, co przełoży się na ich rzadszą rotację oraz wzrost płac" - dodano.

W ocenie ekonomistów PIE, bezrobocie zacznie maleć w 2024 r.

"Spodziewamy się powrotu do poziomu poniżej 5,5 proc. Równocześnie zarówno liczba bezrobotnych, jak i stopa bezrobocia, będą większe niż w 2022 r. Wysokie koszty energii elektrycznej prawdopodobnie ograniczą rozszerzanie aktywności przemysłowej w Europie, co wpłynie na perspektywy pojawiania się nowych miejsc pracy" - napisano w raporcie.

Jak wskazują autorzy raportu, spowolnienie gospodarcze wyhamuje presję płacową.

"Tempo wzrostu wynagrodzeń w 2023 r. nadal będzie dwucyfrowe – spodziewamy się wyników zbliżonych średnio do 10,8 proc. Po uwzględnieniu inflacji oznacza to, że realna siła nabywcza wynagrodzeń będzie maleć. Taki stan utrzyma się przez pierwsze trzy kwartały roku. Dopiero w ostatnim kwartale wynagrodzenia zaczną rosnąć w tempie podobnym do inflacji" - napisano.

"Przewidujemy jednocyfrowe tempo wzrostu wynagrodzeń w 2024 r. Spodziewamy się, że wzrost wyniesie średnio 7,8 proc. W efekcie wynagrodzenia będą rosnąć szybciej od inflacji o około 1,2 pkt. proc. Taka wartość nadal będzie około dwukrotnie niższa niż w latach poprzedzających pandemię. To jedna z przesłanek, dla których wzrost wydatków konsumpcyjnych powinien być umiarkowany" - dodano.

pat/ asa/

Źródło:PAP Biznes
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Prezes polskiej AstraZeneki ostrzega. „Nie da się zbudować sprawnego systemu ochrony zdrowia z takimi nakładami”
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (4)

dodaj komentarz
maxykaz
Pisiory wykończą polskich przedsiębiorców podatkami i cenami za energię.
simonsoft8
wiedzieć coś wcześniej jest dobrze, jeśli chodzi o spadek inflacji
samsza
Inaczej wszyscy spłoniemy...
men24a
To są pieniądze czy ich nie ma jak mawiał Vincent ? Odzyskali 1 bln zł a rżną na cenach ile wlezie od Obajtka po energetykę i ciągle im mało, 50 dodatkowych danin i opłat a wungiel skończył się po 7 latach a miał starczyć na 200. Pilnowali PO żeby nie prywatyzował i lasów a oni wszystkie wycięli w pień

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki