Są takie miejsca w polskiej energetyce, gdzie można blisko obcować z historią tej branży, przedmiotami i urządzeniami, które dawno odeszły już w przeszłość. Niektóre niezwykłe po energetyczne obiekty czekają na ludzi z wyobraźnią.
Prąd jest niewidzialny, ale zakłady go produkujące z daleka widoczne. Z reguły to ogromne kompleksy budynków. Te wybudowane w przeszłości są niekiedy perłami architektury przemysłowej. Dziś po latach pracy schodzą z energetycznej sceny. Jedne są wyburzane, inne umierają stojąc, a niektórym dana jest nadzieję na drugi żywot.Na taką szansę czeka Elektrociepłownia Szombierki (woj. śląskie), która wraz z EC Miechowice tworzy Zespół Elektrociepłowni Bytom SA. Jej majestatyczne zabudowania robią wrażenie. Kompleks budynków elektrowni zaprojektowali sławni architekci z Berlina, Georg i Emil Zillmannowie.
Zakład otwarto w 1920 r. Pięć lat później na wieży elektrowni zamontowano czterostronny zegar marki Siemens und Halske, sprzężony z 54 zegarami działającymi w zakładzie. W latach 30. minionego wieku była to jedna z największych elektrowni w Europie.
W latach siedemdziesiątych przekształcono Szombierki z zawodowej elektrowni kondensacyjnej w elektrociepłownię. Produkcję energii elektrycznej zlikwidowano w latach 1995-98. Obecnie Szombierki produkują ciepło w okresie letnim, kiedy nie warto uruchamiać dużego kotła wEC Miechowice. Do 2015 r. produkcja z Szombierek będzie sukcesywnie wycofywana.
Inkubator sztuki
- To jest obiekt wcałości godny zachowania, ze względu na architekturę - przekonuje Edward Nowak, emerytowany pracoEdward emerytowany pracownik EC Szombierki, obecnie przewodnik po elektrociepłowni. - W budynku dyrekcji już wiele się działo, nakręcono tu kilka filmów. Szczególna jest hala maszynowni, w której stało pięć wielkich turbin. Teraz pełni funkcje sali koncertowej, doskonale nadaje się do urządzania imprez kulturalnych i sportowych.
Od kilku lat kompleks budynków elektrociepłowni stał się sceną przeróżnych wydarzeń. Odbyły się tam wielkie koncerty, spektakle i inne przedsięwzięcia artystyczne, w tym imprezy Konferencji Tańca, a także gale boksu zawodowego i zawody łucznicze.
Elektrociepłownia przyjmuje wycieczki szkolne. Za tę nietypową aktywność ZE Bytom nagrodzono w kategorii Arts & Business Sponsor w prestiżowym konkursie Arts & Business Awards 2006.
- ZEC Bytom jest statutowo powołany do produkcji energii i ciepła, ale z uwagi na doskonałą znajomość obiektu staramy się podpowiadać potencjalnym inwestorom, co tutaj mogłoby powstać. Mamy dobre i przemyślane pomysły - zapewnia Krzysztof Roman, specjalista ds. organizacji i zarządzania w ZEC Bytom SA.
Również miasto jest zainteresowane stworzeniem warunków do pełnienia przez EC Szombierki nowej funkcji. ZEC podpisał z władzami Bytomia list intencyjny, z którego wynika, że obie strony będą czyniły starania o przekształcenie tego kompleksu w obiekt użyteczności publicznej. Omawiane są różne koncepcje, powstają wizualizacje, wstępne projekty, ale tylko jedno jest pewne: ZEC sam nie udźwignie finansowo adaptacji do nowych funkcji, miasta też na to nie stać, gorzej - nawet razem nie podołają. Według ostrożnych szacunków potrzeba 58-60 mln zł. A więc musi się znaleźć majętny inwestor.
- Część kompleksu, w którym były rozdzielnie wysokich i niskich napięć, nadawałaby się na hotel - wyjaśnia Roman.
- Hala już sprawdziła się jako sala koncertowa, choć wymaga adaptacji z prawdziwego zdarzenia. Jest miejsce na pasaże handlowe. Mogłaby tu działać wytwórnia filmowa. Szombierki pełniłyby rolę inkubatora przedsiębiorczości, ale - powiedzmy - profilowaną, dla absolwentów szkół artystycznych.
Z czasem, z pomocą i udziałem licznych w Bytomiu instytucji kultury, powstałby w tej postindustrialnej przestrzeni klaster kultury. W planach jest również miejsce dla dodatkowych atrakcji, np. kolejki wąskotorowej, która już dziś dowozi z centrum miasta do Szombierek publiczność i wycieczki.
Zakres prac adaptacyjnych będzie ogromny. Na razie remontowane są hektary dachów na tym "zamczysku" czy "klasztorze", jak mówią inni.
Muzeum w rozdzielni
W Szombierkach jest także mnóstwo starych urządzeń właściwych dla placówki wytwarzającej przez lata energię elektryczną i ciepło. Te elementy dziedzictwa technicznego też warto ocalić przed zapomnieniem.
To idea, którą kierowano się kilkanaście lat temu w Elektrowni Łaziska w Łaziskach Górnych, gdy w 2003 roku stworzono tam zalążek Muzeum Energetyki. Dziś jest to unikalna placówka gromadząca tysiące eksponatów obrazujących dzieje energetyki.
Stare fotografie, archaiczne przyrządy pomiarowe, odrestaurowane urządzenia dawnej energetyki, unikatowe odbiorniki energii - słowem wszystko, co się składa na historię i pamięć o początkach i dziejach branży - znalazły należną im oprawę w najstarszym budynku elektrowni, czyli dawnej rozdzielni wysokiego napięcia 60 kV.
Budynek powstał w latach 20. ubiegłego wieku. Do 1995 r. spełniał swoje zadania, a potem jako wyeksploatowany, elektrowni już niepotrzebny, miał zostać wyburzony. W tym samym czasie grupa pasjonatów techniki z Łazisk zawiązała Polskie Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Energetyki.
- Chcieliśmy uratować przed zniszczeniem stare urządzenia energetyczne. Wiedzieliśmy, że wiele osób chowa wpiwnicach czy szufladach dokumenty i przedmioty, które stały się już zabytkami. Początkowo myśleliśmy o izbie tradycji, ale gdy pojawiła się sprawa przyszłości starej rozdzielni, zobaczyliśmy szansę na stworzenie w niej Muzeum Energetyki - wspomina Zbigniew Lorek, prezes Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Energetyki.
Obiekt był zniszczony, urządzenia rozdzielni zdewastowane. Ideę poparł ówczesny dyrektor elektrowni Klemens Ścierski
- dość sprawnie przeprowadzono remont oraz adaptację budynku do nowej roli. Wgrudniu 2003 r. oficjalnie otwarto muzeum. Eksponaty pochodziły z darowizn firm i osób fizycznych. Przywozili je z różnych stron Polski pasjonaci techniki energetycznej. Niektóre - jak silnik Deutza na biogaz z 1938 r. - trzeba było sprowadzić z Bytomia własnym sumptem. A to wcale nie takie proste, bo trzeba go było zdemontować na części pierwsze, przetransportować, odbudować. Działa do dziś.
W muzeum na powierzchni 1000 mkw. zgromadzono 4200 eksponatów. Drugiej takiej kolekcji w Polsce nie ma.
- To, że zbiorami interesują się szkoły, uczelnie, mieszkańcy tej ziemi, jest rzeczą zrozumiałą - mówi Lorek. - Ostatnio jednak coraz częściej ekspozycję zwiedzają goście z zagranicy. To dowód, że praca grupki zapaleńców przyniosła efekty.
Staliśmy się jedynym takim miejscem w polskiej energetyce, gdzie można tak blisko obcować z historią tej branży, przedmiotami i urządzeniami, które dawno odeszły już w przeszłość. Do końca ubiegłego roku muzeum odwiedziło ponad 24 tysiące osób.
Starych gmachów żal
Podobnie dużym zainteresowaniem cieszy się najstarsze w Polsce Muzeum Energetyki w Szklarskiej Porębie należące do oddziału jeleniogórskiego spółki EnergiaPro SA (Grupa Tauron SA). W założonym w 1975 r. przez Jeleniogórski Oddział Stowarzyszenia Elektryków Polskich obiekcie niewątpliwą atrakcją jest działająca przepływowa elektrownia wodna. Przez długie lata była niedostępna dla zwiedzających.
Dopiero w 1995 r. otwarto balkon widokowy, z którego doskonale widać halę maszyn i hydrozespół z dwiema turbinami Francisa, pracującymi na wspólny generator asynchroniczny.
W budynku starej siłowni wodnej można też zobaczyć urządzenia wykorzystywane niegdyś zarówno przez energetyków, jak i odbiorców energii elektrycznej. Najstarsze spośród blisko 600 eksponatów pochodzą z początku XX wieku, wiele z nich zachowało sprawność. Te dwie placówki już na dobre wpisały się w krajobraz obiektów postenergetycznych.
Będzie takich więcej. Inwestycje w energetyce najczęściej lokalizowane są w nowych halach, wznoszonych obok starych gmachów elektrowni, z których dużą liczbę stanowią budynki o niepowtarzalnej architekturze, gotowe do adaptacji i pełnienia nowej funkcji.
Wielcy gracze na europejskim rynku nieruchomości z zainteresowaniem spoglądają również na Starą Elektrownię we Wrocławiu. Nieczynna od kilkudziesięciu lat siłownia należy do Kogeneracji i jest częścią kompleksu elektrociepłowni. Jest plan sprzedaży obiektu inwestorowi, który przebuduje ją na centrum handlu, usług i kultury w rodzaju łódzkiej Manufaktury.
Zresztą podobne plany dotyczą secesyjnej elektrowni na Księżym Młynie w Łodzi. Stara elektrownia na krakowskim Pogórzu ma być częścią muzeum Kantora.
Tadeusz Gańczarczyk






























































