"Die Welt": Zachodowi grozi bunt przegranych

Mieszkańcy Zachodu, którzy nie radzą sobie w społeczeństwach opartych na konkurencji, buntują się przeciwko elitom tego systemu; Donald Trump jest przywódcą rewolucji skierowanej przeciwko "międzynarodówce uprzywilejowanych" na Zachodzie - pisze "Die Welt".

(fot. CARLO ALLEGRI / FORUM)

Autor komentarza opublikowanego w weekendowym wydaniu "Die Welt" - Alan Posener zauważa na wstępie, że obecną sytuację, czyli bunt przeciwko elitom, przewidział już pół wieku temu brytyjski socjolog Michael Dunlop Young w powieści "The Rise of the Meritocracy" (Awans merytokracji).

Young przewidział, że budowanie społeczeństwa, w jakim szanse życiowe zależą wyłącznie od "merit", czyli talentu i intelektu, doprowadzi do panowania "zarozumiałej elity, która będzie nie do zniesienia, ponieważ będzie panować z całkowicie czystym sumieniem".

"Nowa klasa będzie - w przeciwieństwie do wcześniejszych form panowania - bardziej inteligentna i bardziej wydolna niż warstwy niższe. Odsuniętym na boczny tor pozostanie tylko jedna broń - demokracja" - referuje Posener tok myślenia Younga.

Merytokratyczne społeczeństwo ze swoim obowiązkiem szkolnym i szkołami zbiorczymi stwarza szerokie możliwości osiągnięcia dobrych wyników. "Ten, kto pomimo +pedagogiki przytulania+ i programów wspierających (słabszych uczniów) nie sprawdzi się w szkole, ten dowie się już jako dziecko i młody człowiek, że jego miejsce jest na dole" - czytamy w "Die Welt".

Jest tak nie dlatego, że nie jest arystokratą czy nie należy do mieszczaństwa, ani też dlatego, że jego dialekt, płeć, religia czy rasa przemawiają przeciwko niemu, lecz tylko dlatego, że brakuje mu inteligencji lub ambicji, które, jak wmawiają nam - Hollywood, polityka i nauczyciele, są kluczem do świata marzeń. Każda historia awansu unaocznia przegranym, że sami są sobie winni tego, że znaleźli się na dole.

Ta "deprymująca prawda" uderza szczególnie mocno w tych, którzy nie mają żadnego usprawiedliwienia dla swojej porażki - nie są ani imigrantami, ani czarnoskórymi, ani niepełnosprawnymi ani też kobietami, którzy mogliby skarżyć się na dyskryminację i domagać się wsparcia.

"Biali mężczyźni z niższej warstwy społecznej" są "awangardą rewolucji" przeciwko elicie kompetencji i intelektu, to oni wybierają Trumpa - pisze Posener.

"To oni głosują za Brexitem, to oni urządzają marsze przeciwko imigracji. Nie dlatego, że elity zawiodły, lecz dlatego, że elity podniosły porażkę mas do rangi swojego programu" - tłumaczy autor komentarza.

Elita "myśli i działa w kategoriach międzynarodowych, popiera wolny handel i swobodny przepływ ludzi, pojmuje imigrację jako szansę i wspiera techniczny postęp", natomiast odstawieni na boczny tor "chcą powrotu do myślenia w kategoriach +my przeciwko onym+".

Posener przypomina hasło Trumpa "amerykanizm, a nie globalizm", oznaczające walkę "tubylców przeciwko obcym kulturowo i przestrzennie, walkę Zachodu przeciwko muzułmanom, prawdziwych mężczyzn przeciwko gejom, naiwnym dobroczyńcom i kobietom, walkę rodziny przeciwko singlom, +wartości+ przeciwko intelektowi".

Populiści, podobnie jak islamiści, "uciekają w iluzję lepszej przeszłości, w fantazje o własnej przewadze, w nienawiść i teorie spiskowe", by ukryć prawdę, że w świecie opartym na konkurencji nie mają szans - tłumaczy Posener.

Autor komentarza ostrzega, że "żadne społeczeństwo nie może przez dłuższy czas istnieć w sytuacji, gdy duża jego część ma poczucie, że nie należy do tego społeczeństwa".

Atutem przegranych jest zdaniem "Die Welt" fakt, że stanowią większość. "W ich rękach demokracja może się stać niebezpieczną bronią" - napomina rządzących Posener przypominając, że to właśnie oni "wypchnęli Wielką Brytanię z UE i sparaliżowali politykę w wielu krajach Europy". Merytokracja przestała działać - zauważa.

Posener zwraca uwagę, że lekarstwem na kryzys merytokracji nie jest powrót do "regulowanych systemów państw narodowych lat 70." z gwarantowanym miejscem pracy dla każdego. To niemożliwe w świecie, w którym komputery zastępują sekretarki, a Chiny i Indie kwestionują przywództwo Zachodu.

Jeżeli nie chcemy, by demokracja obróciła się przeciwko nam, musimy na nowo przemyśleć fundamenty demokracji - pisze Posener. Takim fundamentem jest jego zdaniem szkoła. "Należy przemyśleć kryteria sukcesu w szkole. Nie tyko matma i niemiecki, zdolności komputerowe i IQ są ważne" - uważa komentator.

Muzyka i sztuka, gotowanie i majsterkowanie, piłka nożna i boks, praca społeczna i ogrodnictwo muszą stać się równie ważne jak przedmioty akademickie - pisze Posener. Jak dodaje, merytoryczna arystokracja opiera się dziś często nie na osiągnięciach, lecz na dziedziczonych dobrach.

"Osiągnięcia muszą znów zacząć się liczyć, musi też zmienić się nasze rozumienie tego, co jest osiągnięciem. Tylko wtedy, gdy merytokracja się zmieni, można będzie uratować społeczeństwo oparte na osiągnięciach".

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

lep/ mal/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 6 ~głos_rozsądku

W normalnym ustroju gospodarczym każdy pracowity człowiek, nawet nie specjalnie inteligentny czy utalentowany, ma szansę żyć z pracy własnych rąk (lub głowy) i jeszcze wyżywić rodzinę. Warunki są dwa: (1) państwo nie może przeszkadzać poprzez biurokrację i podatki, (2) państwo nie może demoralizować socjalem.

! Odpowiedz
3 1 ~plutarch

Jedynie projekt WIELKA POLSKA moze dac nam pokoj.

! Odpowiedz
2 20 ~Adam

Merytokracja jest w 10%, pozostale 90% to powiazania i uklady wrecz mafijne - tak niestety jest w biznesie, polityce, sluzbie zdrowia, a nawet w publicznych placowkach. Ludzie buntuja sie przeciwko tym 90% nieuczciwosci.

! Odpowiedz
10 4 ~ikjlk

słabe umira tak bog chcial

! Odpowiedz
1 12 ~plutarch

hola! jesteśmy ludźmi cywilizowanymi. powrót do prawa dżungli ni jest dobrym pomysłem.

! Odpowiedz
3 21 ~sorry

Merytokracja? Akurat.

Prawda wylazła spod kołderki na sam koniec artykułu. O proszę: "merytoryczna arystokracja opiera się dziś często nie na osiągnięciach, lecz na dziedziczonych dobrach".

Jak ktoś miał okazję zobaczyć jak działa w praktyce system segregacji na poziomie szkół (w UK, FR, BE), to zrozumie, że o żadnej merytokracji mowy nie ma. Jeśli jesteś z dobrze sytuowanej rodziny to idziesz do dobrej szkoły, networkujesz się, obracasz w odpowiednim towarzystwie i robisz karierę. Jeśli jesteś dzieckiem imigranta to razem z miejscową biedotą idziesz do tzw. "l'école poubelle" i to by było na tyle.....

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 1 ~plutarch

a teraz nam powiedz, jak wyglądała możliwość awansu społecznego na pod Wielką Ordą? :D

! Odpowiedz
0 12 ~sorry odpowiada ~plutarch

Czy ten artykuł z Die Welt stawia tezę, że w Wielkiej Ordzie była merytokracją? Moim zdaniem nie, więc Twój komentarz wygląda mało merytokratycznie.

! Odpowiedz
4 0 ~plutarch odpowiada ~sorry

dobra, to jaka jest twoja propozycja? łatwo jest skrytykować.

! Odpowiedz
0 1 ~PK

Akurat Francuzi przed nierównością szans się bronią jak mogą. Co nie znaczy, że w pełni mogą.

Ale -- co jest sprzecznego w merytokracji opierającej się na dziedziczonych dobrach? Sam piszesz o trafianiu do lepszych szkół, a przecież z lepszej szkoły wynosisz nie tylko powiązania z rówieśnikami, ale także lepsze wykształcenie. (O innych związkach elitarności i pieniędzy z wykształceniem nie wspominając.)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil