- Przez pięć lat byliśmy szykanowani przez urzędników skarbowych i prokuraturę, co doprowadziło naszą firmę Gust-Pol do ruiny - powiedziała Wiesława Gusta, żona biznesmena. - Musieliśmy zwolnić 400 pracowników i zawęzić działalność. Musieliśmy też wpłacić około miliona złotych kaucji, abyśmy - ja, mój mąż Krzysztof i syn Piotr - mogli opuścić areszt śledczy. Chcę też zaznaczyć, że Sąd Rejonowy w Łodzi odroczył nasz proces karny do czasu tych właśnie rozstrzygnięć podatkowych. Bardzo źle się stało, że przedsiębiorczość, jaką wykazaliśmy przez 25 lat, została narażona na unicestwienie. Koszty błędnych decyzji urzędników skarbowych będą musieli, niestety, ponieść podatnicy.
W procesie, który Sąd Rejonowy odroczył do połowy listopada, na ławie oskarżonych zasiada 29 osób.
Dziennik Łódzki
(wp)































































