REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy Polska będzie już wkrótce potrzebować pomocy MFW?

2009-02-23 06:00
publikacja
2009-02-23 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Czy grozi nam bankructwo w stylu Węgier i Islandii czy krajów bałtyckich? Nasze finanse publiczne są dziś jak szwajcarski ser, a gospodarka jest w poważnym niebezpieczeństwie. Jak bowiem będziemy zatykać owe dziury, jak finansować potężne deficyty?

Jak okiem sięgnąć brakuje na wszystko pieniędzy. Mamy dziurę budżetową Rostowskiego, którą dziś można oszacować nie na 18,5 mld zł, a realnie raczej na 50 – 60 mld zł, z nieuniknioną nowelizacją budżetu w połowie roku. A pamiętajmy, że nowelizacja budżetu to jednorazowe osłabienie waluty o 10 – 15 proc. Tak przynajmniej było w 2001 r.

Mniejsze wpływy

Wiemy również, że nie będzie już na pewno wzrostu ani 3,7 proc. PKB zapisanego w budżecie, a w czarnym scenariuszu nie będzie nawet wzrostu PKB zaplanowanego na 1,7 proc. Wzrost na poziomie zerowym będzie i tak niezły. Sytuacja może się jeszcze pogorszyć, gdyż ściągalność i wpływy podatkowe z pewnością zanurkują w tym roku, zwłaszcza te z podatków pośrednich, VAT-u i akcyzy, ale i z podatku CIT, a nawet PIT. Podobnie jak i podatków lokalnych. Wszystkie bowiem znacząco przeszacowano, w ogóle nie zakładając kryzysu. To niewątpliwie wpłynie na znaczące zmniejszenie zarówno dochodów budżetu państwa, jak i budżetów samorządowych.

Brak inwestycji

Znacząco zmniejszy się również w 2009 r. napływ inwestycji zagranicznych do Polski. Należy szacować, że z poziomu 10 mld EUR w 2008 r. do zaledwie 5 mld EUR. Wpływy z podatku VAT i akcyzy będą mniejsze i to o kilkadziesiąt miliardów złotych. I to nie tylko z powodu kryzysu gospodarczego, schładzania gospodarki, cięć inwestycyjnych, które właśnie zaordynował rząd i minister finansów, ale też z powodu poważnych błędów w zakresie projekcji budżetowej, błędów legislacyjnych oraz niedostosowania polskich przepisów do przepisów UE.

Bankructwa

Bankrutujące firmy i przedsiębiorstwa zawieszające swoją działalność, o których słyszymy codziennie, nie zapłacą przecież podatków ani PIT, ani VAT, ani akcyzy. Bezrobocie również znacznie ograniczy wpływy z PIT. Tylko w styczniu w Urzędach Pracy zarejestrowało się 250 tys. nowych bezrobotnych. Powracać będzie też do nas olbrzymia fala z Irlandii, Wielkiej Brytanii i innych krajów UE.

Kredyty

Polacy mają również coraz większe kłopoty ze spłatą swych kredytów. Tzw. złych kredytów gospodarstwa domowe mają już dziś około 10 mld zł. Te mogą już wkrótce przestać być obsługiwane. Powiększa się też skala wydatków socjalnych z budżetu, w związku z rosnącym bezrobociem. Między bajki z pewnością można włożyć pozycję 12 mld zł dochodów z prywatyzacji. Polski rząd musiałby znaleźć nie jednego szejka, który być może kupi polską GPW, ale co najmniej 100 takich szejków. Kto będzie dziś kupował polskie przedsiębiorstwa i resztówki tego, co pozostało po rabunkowej prywatyzacji, skoro można jeszcze trochę poczekać, aż część z nich po prostu zbankrutuje, bo nie będzie mogła zwrócić kredytów, nie otrzyma nowych. Już dziś wycena wielu z nich ma charakter śmieciowy.

Małe emerytury

Kolejna dziura w polskich finansach publicznych powstaje właśnie w systemie ubezpieczeń społecznych, na kontach ZUS i KRUS, po bezmyślnej obniżce składki rentowej o 4 pp. w zeszłym roku. Dodatkowo budżet musi wpompować 20 mld zł naszych pieniędzy do prawdziwej studni bez dna, jaką są obecnie fundusze emerytalne. W styczniu 2009 r. OFE straciły prawie 2 mld zł i nadal będą tracić w latach 2009 – 2010, najprawdopodobniej kolejne dziesiątki miliardów złotych, co zaowocuje kolejną dziurą rzędu 50 – 60 mld zł. Już wkrótce ZUS-owi zacznie brakować pieniędzy, które trzeba będzie gdzieś pożyczyć. Tylko od kogo pożyczać, skoro budżet państwa sam jest dziurawy?

Rosnące bezrobocie

Maleją pensje, rośnie szybko bezrobocie, a każdy procent wzrostu bezrobocia to ponad miliard złotych mniej wpływów do budżetu państwa. Pamiętajmy, że składki ZUS liczone są przecież od zarobków. Im większe bezrobocie, tym mniej składek. A rząd ze zwykłą pychą zaplanował w budżecie na 2009 r. zarówno wzrost zatrudnienia, jak i wzrost zarobków. Dotacja budżetowa do ZUS-u na ten rok, to kwota aż 37 mld zł. Kryzys przewróci więc nasz rynek pracy, ale również cały budżet FUS-u, pogłębiając skalę deficytu o dziesiątki miliardów złotych.

Kto zyskuje?

Tymczasem OFE odpowiedzialne za nasze emerytury z II filaru kupują akcje za nasze pieniądze na dołującej GPW. Tylko w styczniu 2009 r. kupiły je aż za 700 mln zł i to mimo całomiesięcznego spadku notowań na giełdzie. Mimo to minister finansów wraz z przedstawicielami OFE planują zwiększyć możliwość inwestowania za granicą przez OFE nawet do 30 proc. aktywów oraz pozwolić im na inwestowanie pieniędzy polskich emerytów w instrumenty pochodne i ryzykowne opcje.

20 zł po 10 latach

Właśnie wypłacono przez ZUS pierwszą emeryturę kapitałową w ramach II filara. Na skandalicznie niską kwotę zaledwie 918 zł 17 gr, z czego z rzekomego profesjonalnego 10-letniego inwestowania przez OFE wypracowano 23 zł 65 gr. Taka reforma zasługuje na Trybunał Stanu lub co najmniej komisję śledczą. Właściciele OFE, głównie zagraniczne banki i instytucje finansowe, zarabiały jednak przez te 10 lat i to całkiem nieźle. Niektórzy twierdzą, że było tego aż 3 mld zł, bo tracił budżet i tracili emeryci.

Państwo w długach

Straty, które zostaną poniesione w dobie najbliższych kilku lat, a może to być kwota nawet 50 – 60 mld zł, doprowadzą nie tylko do bankructwa FUS-u czy ZUS-u, nie tylko do bankructwa budżetu państwa, ale mogą wręcz doprowadzić do bankructwa całego państwa. OFE to system czarnej dziury, który wchłania każdą ilość środków i jest deficytowy już z założenia. Jest niekorzystny dla przyszłych emerytów i niezwykle kosztowny dla budżetu. Musi on ulec natychmiastowej radykalnej zmianie.

Nierealny deficyt

Widać też coraz bardziej skutki nierealnego deficytu i mechanicznych cięć wydatków budżetowych, jakie czekają resorty. Poczta zamyka placówki w małych miejscowościach. Sądy nie mają na rachunki za prąd i usługi pocztowe. Minister sprawiedliwości chce zlikwidować 120 wydziałów sądów grodzkich, co może skutecznie sparaliżować całe polskie sądownictwo. Gdańska policja ustala dzienny limit na paliwo rzędu 5 km i ma oszczędzać na prądzie. Ministerstwo Infrastruktury tnie pieniądze na drogi. To będzie zabójcze dla wszelkich prób wychodzenia Polski z kryzysu.

Oszukani?

Polska już wkrótce znajdzie się pod ogromną presją z powodu błędów pełnionych w walce z kryzysem. Czy w tej sytuacji rzeczywiście Polacy mogą spać spokojnie? Pamiętajmy, że MFW pomaga krajom w tarapatach finansowych, głównie bankrutom. Jeśli prawdą jest, że Polska prowadzi poufne rozmowy z MFW o ewentualnej pożyczce walutowej, chodzi o kwotę od 5 – 10 mld EUR, to sytuacja musi być znacznie poważniejsza niż się to wielu wydaje, a polskie społeczeństwo nie jest uczciwie informowane o skali tych zagrożeń.

Janusz Szewczak

Autor jest niezależnym analitykiem gospodarczym

Źródło:
Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
~mm
Jego wypociny poznaję po pierwszych kilku zdaniach. Drugiego takiego nagromadzenia idiotyzmów ze świecą szukac.
"Niezależny analityk" - czyżby dlatego, że nikt z nim nie chce współpracowac? Niezależność z przymusu?
Dziwię się, że tak dobry serwis, jak Bankier.pl, publikuje wypociny tego pana.
~levinas
skalę zadłużenia kraju mierzy się procentowym udziałem długu publicznego do PKB...ktoś kto pisze, że w Polsce jesteśmy nieprzyzwoicie zadłu zeni myli pojęcia...jeżeli PKB rośnie szybciej niż dług to nie ma powodu do obaw...nie ma takiego kraju w UE, który byłby niezależny od finansowania zewnętrznego...Polska na tym tle wygląda bardzo skalę zadłużenia kraju mierzy się procentowym udziałem długu publicznego do PKB...ktoś kto pisze, że w Polsce jesteśmy nieprzyzwoicie zadłu zeni myli pojęcia...jeżeli PKB rośnie szybciej niż dług to nie ma powodu do obaw...nie ma takiego kraju w UE, który byłby niezależny od finansowania zewnętrznego...Polska na tym tle wygląda bardzo przyzwoicie...Problem polega na tym, że nasze zadłużenie gwałtownie wzrosło poprzez bardzo silną deprecjację PLN (mimo tego nadal jest na bezpiecznym poziomie)...Pytanie dlaczego złoty tak gwałtownie się osłabił?...dlatego, że w obecnej sytuacji makro mało kto myśli ma komfort inwestowania...instytucje finansowe myślą o łataniu dziur na własnym podwórku, które ciągle się powiększają...nadwyżki kapitału są coraz mniejsze i topnieją w oczach...to nie kryzys w Polsce był podstawą gwałtownej deprecjacji PLN, ale nagłe zapotrzebowanie instytucji finansowych na kapitał...w takich warunkach łatwo jest o spekulacje i dodatkowe bodźce dla deprecjacji naszej waluty...to nie nasza sytuacja gospodarcza wymusiła deprecjację PLN...ona została wymuszona przez sytuację zewnętrzną ale konsekwencje tego zjawiska uderzają w nasz ą realną gospodarkę...
W pewnym momencie ssanie na kapitał było tak wielkie, że żadne perspektywy nawet najlepszej gospodarki nie były w stanie zatrzymać tego procesu...to widać po sile trendu deprecjacyjnego...jego gwałtowność i krótkim czasie to potwierdza...znaleźliśmy się w oku cyklonu i nawet najlepszy rząd nie poradziłby nic na tę sytuację...

nie jestem przekonany czy wejście Polski do ERM2 zaowocuje trwałym umocnieniem naszej waluty...jeżeli świat nie upora się z kryzysem finansowym to szanse na to będą bliskie zera...jedyny pozytyw to to, że deprecjacja zostanie powstrzymana...
jeszcze rok temu informacja o wejściu do węża walutowego mogłaby nam zaszkodzić bo trudno byłoby utrzymać przewartościowanego wówczas złotego na ówczesnych poziomach w dobie szalejącego kryzysu i deficytu kapitału na rynkach finansowych...mogłoby to zaowocować odwrotnym od zamierzonego skutkiem...naszej walutu nie udałoby się utrzymać w ryzach....obecnie jest to znacznie prostsze moim zdaniem...

tak czy inaczej wejście do strefy Euro to jedyna szansa dla Polski...bez tego cały dorobek ostatnich at może być zaprzepaszczony...Euro nie jest w stanie przeciwstawić się dolarowi a co dopiero mówić o mierzeniu się PLN z Euro?
~Ada
ten analityk, p. Szewczak, chyba zawsze bedzie "niezaleznym analitykiem", bo z takim "optymistycznym" podejsciem do rzeczywistosci to dluuugo bedzie szukal posady.

~Czeslaw
Mysle, ze prognozy zawarte w tym artykule maja duza szanse na spelnienie sie.
~AF
Może Pan Szewczak zainwestoał w Euro po 4,98 bo mu koledzy "analitycy finansowi" podpowiedzieli że już w marcu będzie po 7zł i teraz straszy wszystkich bo mu pieniądze uciekają.
~-----stary wyga-----
cenzurować / ?????????
Nic dziwnego że giełda wali na morde jak mamu tu inwestorków , którzy by chcieli jak za komuny słyszeć tylko dobre informacje np że jestesmy czwartą gospodarką swiata , w wydobyciu wegla bijemy na głowe cały swiat , w produkcji rolnej mamy wiecej świn niż chiny obywateli i inne tego typu gówno warte bzdury
cenzurować / ?????????
Nic dziwnego że giełda wali na morde jak mamu tu inwestorków , którzy by chcieli jak za komuny słyszeć tylko dobre informacje np że jestesmy czwartą gospodarką swiata , w wydobyciu wegla bijemy na głowe cały swiat , w produkcji rolnej mamy wiecej świn niż chiny obywateli i inne tego typu gówno warte bzdury - a prawda ................??????
No cóż prawda jest dobra tylko wtedy gdy pasuje do naszych aktualnych spekulacji giełdowych !
To nic , że jak napisał kolega wyżej jesteśmy prawie bankrutami - gdyż pod dług trzeba miec zastaw lub pokrycie , a my faktycznie tylko zwiekszamy zadłużenie !
Frajerzy powiedzą : unia nas uratuje - wejdziemy do euro i skonczą sie kłopoty !
Polecam wyjazd na słowacje - u nich weszło euro - posłuchajcie co mówią ( a weszli przy bardzo wysokim przeliczniku ssk/euro !
~optymista
Przychylam się do wypowiedzi poprzednika. Wypowiedzi takich analityków należało by cenzurować.
~ocenzurowac?
chcesz cenzury to pewnie tez chcesz kartek na buty i papier toaletowy a mieso ogladal bedziesz na obrazku tak jak bylo za komuny
trzeba informowac i mowic prawde nawet k sie to ogolnie nie podoba
~ef
Kolo ma opcje walutowe call na rachunku... co za pala bez kitu juz dawno nie czytalem tak zawezonego umyslowo tekstu
~Xman
Artykuł sponsorowany przez producenta żyletek.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki