Przeinwestowanie i zbyt duży wzrost zatrudnienia w ostatnich latach, konieczność szybkiego obniżenia kosztów operacyjnych, zmiany strategii, reorganizacje oraz słabe wyniki finansowe – to główne powody coraz większej liczby zwolnień grupowych. Na jakie zadośćuczynienie mogą wówczas liczyć pracownicy?


W wielu branżach walka o pozyskanie jak największej liczby talentów przerodziła się ostatnio w walkę o utrzymanie stanu zatrudnienia i uniknięcie redukcji. Mimo to i tak widoczny jest wzrost liczby pracowników zwalnianych w ramach zwolnień grupowych.
Jak wynika z badania przeprowadzonego przez LHH Polska, ponad połowa ankietowanych rozstała się z pracodawcą w ramach formalnego procesu zwolnień grupowych, co stanowi wzrost w stosunku do lat poprzednich.
Lojalność przestała być w cenie?
Prawie jedna trzecia uczestników badania LHH Polska otrzymując informację o zakończeniu współpracy posiadało staż u swojego pracodawcy przekraczający 15 lat, a ponad połowa badanych miała staż co najmniej 10 lat.
Wśród powodów właśnie trwających lub planowanych jeszcze w 2023 r. restrukturyzacji, wskazywanych przez liderów HR, dominuje przeinwestowanie i zbyt duży wzrost zatrudnienia w ostatnich 3 latach (41 proc. respondentów), konieczność szybkiego obniżenia kosztów operacyjnych (40 proc.), zmiana strategii i reorganizacje (39 proc.) oraz słabe wyniki finansowe (38 proc.).
Z badań LHH Polska wynika, że liczba osób odchodzących w ramach Programów Dobrowolnych Odejść systematycznie maleje, mimo że organizacje przykładają dużą wagę do kwestii employer brandingu.
Odprawy spowalniają aktywność zawodową
Wyniki badania LHH Polska pokazują, że „na odchodne” pracownicy dostają najczęściej odprawy w wysokości trzymiesięcznego (16,4 proc.), miesięcznego (10 proc.) lub sześcio- i jedenastomiesięcznego wynagrodzenia (po 9,6 proc.).
– Zauważamy, że im wyższe odprawy, tym większe ryzyko odraczania momentu rozpoczęcia nowej pracy – uważa Rafał Talarek, Executive Services Director w LHH Polska. – Poczucie mniejszej presji finansowej, medialne komunikaty o „rynku pracownika”, czy wreszcie „potrzeba odpoczynku” po bardzo intensywnym okresie pracy, niejednokrotnie odsuwają moment uruchomienia aktywnych działań – nierzadko o 2-3 miesiące od terminu zakończenia pracy. Często działa to na niekorzyść samego pracownika, który na kilka miesięcy „wypada” z rynku pracy oraz pozytywnej rutyny codziennych zawodowych aktywności i trudniej jest mu do tego wrócić.
Liczy się wsparcie w poszukiwaniu nowej pracy
Jak twierdzi Agnieszka Jagiełka, Managing Director w LHH Polska, często utrata pracy idzie w parze z innymi wyzwaniami, takimi jak problemy rodzinne, zdrowotne czy finansowe.
– Zwalniani pracownicy oczekują, że pracodawcy wykażą zaangażowanie i zatroszczą się o los osób, które przez lata przyczyniały się do budowania pozycji firmy na rynku – mówi Agnieszka Jagiełka. – Cieszy więc fakt, że rośnie liczba organizacji, które stosują outplacement, czyli program wsparcia w poszukiwaniu nowej pracy dla pracowników zwalnianych przez firmy grupowo lub indywidualnie, Dziś już 40 proc. ankietowanych wskazało, że jest on standardem w ich firmach. W przypadku 36,1 proc. był on częścią pakietu przy zwolnieniach grupowych, co oznacza wzrost o ponad 6 proc. w porównaniu do poprzedniego badania. Wydaje się, że coraz więcej firm zdaje sobie sprawę z wagi tego wsparcia.
W przypadku redukcji zatrudnienia poza odprawą i outplacementem, dla pracowników liczy się również zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy.































































