Co szósta rodzina opłaca rachunki z 500+

Co szóstej rodzinie pieniądze z programu 500+ pomagają w opłacaniu bieżących rachunków – wynika z badania na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Niemal co piąty badany wskazuje, że dzięki świadczeniu może kupować towary lepszej jakości.

(fot. PiS / Flickr)

Według badania Quality Watch „Nastawienie do finansów”, przeprowadzonego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, co szósty beneficjent programu 500+ deklarował, że jego rodzinę stać na wakacyjny wyjazd. Niemal co piąty badany mógł m.in. za pieniądze z 500+ kupować towary lepszej jakości i tyle samo osób - odkładać pieniądze, czego wcześniej nie robiło.

Prezes BIG InfoMonitor Sławomir Grzelczak zwrócił uwagę w rozmowie z PAP, że co szósty badany podkreślił, że 500+ pomaga mu opłacić rachunki. Blisko jedna czwarta respondentów deklarowała, że przestało jej brakować pieniędzy na podstawowe wydatki, a prawie co dziesiąty - że dzięki tej pomocy udało mu się oddać pieniądze znajomym lub rodzinie, spłacić kredyt lub pożyczkę przed terminem.

„Zanikł jednak efekt, jaki obserwowaliśmy w pierwszym roku obowiązywania programu 500+, gdy w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz w BIK ubywało osób z problemami w spłacie bieżących rachunków czy rat kredytowych na kwoty do 1000-2000 zł” – zauważył Grzelczak.

Pieniądze otrzymywane w ramach tego świadczenia najczęściej wydawane są na odzież i obuwie – 54 proc. Nieco rzadziej (46 proc.) pomoc jest przeznaczana na zabawki, książki i artykuły plastyczne oraz na dodatkowe zajęcia dzieci - np. naukę języka obcego czy korepetycje (43 proc.). Wyżywienie za pieniądze z programu kupuje 39 proc. badanych.

Jak wskazali autorzy badania, od lipca 2019 r. z programu korzysta ok. 6,8 mln dzieci.

1 kwietnia mijają cztery lata od wprowadzenia rządowego Programu „Rodzina 500+”. "Rocznica przypada w samym środku zamieszania związanego z epidemią koronawirusa. Pomoc z programu 500 plus podratuje więc niejeden nadwyrężony kwarantanną budżet" - oceniła ekspertka BIG InfoMonitor Halina Kochalska.

Badanie pokazało, że blisko połowa (ok. 47 proc.) osób korzystających z programu oraz tych, którzy nie otrzymują pieniędzy uważa, że to dobra forma wspierania rodzin. Odmiennego zdania jest co trzeci badany (33 proc.), a co piąty Polak (20 proc.) nie ma zdania w tej kwestii.

Co najmniej dwukrotną przewagę zwolenników nad przeciwnikami programu 500+mają - jak wskazano w badaniu - województwa: świętokrzyskie, lubelskie, opolskie, podkarpackie, łódzkie i pomorskie. W kieleckim jest ponad 60 proc. zwolenników wypłaty 500 plus. Gdyby o 500+ mieli decydować mieszkańcy Dolnego Śląska i Pomorza Zachodniego, programu by nie było, ponieważ przeciwników jest tam więcej. Z kolei na Podlasiu jest tyle samo osób przekonanych, że taki program jest potrzebny, jak i tych, którzy są przeciwnego zdania.

Programu nie popiera 42 proc. osób, które nie mają dzieci lub których dzieci są pełnoletnie; zwolenników jest 37 proc., a 22 proc. nie ma zdania. Natomiast wśród otrzymujących pomoc, zdecydowana większość (69 proc.) jest za; jednak 17 proc. wskazuje, że to nieodpowiednia forma pomocy. Z kolei 14 proc. beneficjentów nie wie, jak jednoznacznie ocenić to rozwiązanie.

"Można przypuszczać, że właśnie te grupy respondentów – przeciwników i niezdecydowanych - na pytanie o wpływ programu na domowy budżet odpowiadają, że 500+ jest dla nich nieodczuwalne - chodzi o grupę 28 proc. badanych" - wskazała Kochalska.

Badanie zrealizowano techniką wywiadów internetowych (CAWI) wspomaganych komputerowo na reprezentatywnej próbie 1019 dorosłych mieszkańców Polski, w grudniu 2019 r.

Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor (BIG InfoMonitor) prowadzi Rejestr Dłużników BIG. Działając w oparciu o Ustawę o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych przyjmuje, przechowuje i udostępnia informacje gospodarcze o przeterminowanym zadłużeniu osób i firm. (PAP)

autor: Magdalena Jarco

maja/ pad/ drag/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 14 megacorp

System emerytalny - umowa pokoleniowa. Teraz płacisz ty na staruszków, a później inni będą płacili na ciebie.
500+ to program mający na celu kupić wyborców. Do systemu wpłaca każdy, ale kasę ciągną tylko ci co mają dzieci. Poza tym zostało już udowodnione, że 500+ nie ma praktycznie wpływu na przyrost naturalny, więc twój argument jakoby przybyło osób płacących składki jest nic nie wart. W perspektywie 20 lat wręcz przybędzie patologii, która zamiast pracowac będzie żyć z socjalu, bo będą od małego nauczeni, że "się należy".

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
13 4 po_co

Dlaczego w powszechnym mniemaniu 500+ jest złe ale system emerytalny już nie ?
Utrzymanie systemu emerytalnego kosztuje nas średnio 2000 zł miesięcznie (licząc koszt pracodawcy i pracownika) utrzymanie programu 500+ to 170 zł miesięcznie.
Za 20 lat dzieciaki które się urodziły będą utrzymywać gospodarkę, w tym pracować na emerytów którzy dzisiaj krzyczą jak to bardzo są okradani (170 zł).

Mam wrażenie, że inwestycja na poziomie 8% to nie jakaś wygórowana propozycja, a należy pamiętać, że za 20 lat te same dzieci mogą stwierdzić, że nie podoba im się utrzymywanie "darmozjadów i całej tej patologii" emerytów.

Ciekaw jestem czy to rozwiązanie również znajdzie poklask wśród obecnych ekspertów z ekonomii.

Jestem za tym żeby zklikwidować 500+, oddajcie mi wtedy mój podatek PIT dobrze wiem co z nim zrobić. Proponuję również zlikwidować emerytury, mnie i moje rodzeństwo stać na utrzymanie mojej mamy, nawet gdybym płacił jej dwukrotność jej emerytury (obecnie 1800 zł) to kosztowało by mnie to dwa razy mniej niż podatki które rocznie odprowadzam do budżetu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 sammler

Sam sobie de facto odpowiedziałeś na pierwsze pytanie - w ostatnim akapicie.

Jest oferta obligacji specjalnie dla beneficjentów 500+ (6-letnie i 12-letnie). Mają istotnie (jak na obecne czasy) wyższe oprocentowanie. Wiesz jakie jest nimi zainteresowanie? Bodajże 30 mln miesięcznie, gdy sprzedaż obligacji łącznie mieści się ostatnio w przedziale 1,5-2 mld zł (50x więcej). A chyba jeszcze więcej wypłacane jest co miesiąc w ramach 500+. Niby ktoś może powiedzieć, że przecież beneficjenci programu mogą nabywać te "zwykłe" obligacje, ale to byłoby pozbawione sensu. Dlaczego? Bo 6-latki to lepiej oprocentowany wariant 4-latek, a 12-latki - 10-latek. Zlecić odkupienie przed terminem zawsze przecież możesz. Więc na "przyszłość dzieci" idzie plus minus 1,5% wypłat z 500+.

Jaki z tego wniosek? Że ta kasa idzie w 98,5% na bieżącą konsumpcję, względnie jest w jakimś stopniu trzymana na lokatach 0,5% p.a. przy inflacji r/r >4% (tylko po co, skoro są te obligacje?). A kto tę konsumpcję finansuje - ano ty. Pan płaci, pani płaci, ja płacę. Wszyscy płacimy. To jest po prostu klasyczne zabieranie jednym, by dać innym.

Mówi się, że 500+ stymuluje konsumpcję (podobny wniosek można wysnuć po tym, co napisałem wyżej). I tak, i nie. Owszem, stymuluje, bo te pieniądze wracają do obiegu po UPRZEDNIM ściągnięciu w formie podatków. Gdyby podatków nikt ci nie ściągnął, kasa nie musiałaby do obiegu wracać, bo nigdy by z niego nie wyszła. Więc ta "stymulacja" konsumpcji to po prostu efekt, który najprawdopodobniej i tak byśmy zaobserwowali, gdyby rząd obniżył podatki (np. zwiększając kwotę wolną). Byłoby to o tyle sprawiedliwsze, że a) nikt nie poczułby się okradziony, b) rzeczywistym beneficjentem byłby człowiek PRACUJĄCY, a konkretnie wypracowujący dochód. Byłby więc bodziec do podejmowania pracy (jakoś setki tysięcy Ukraińców nie narzekało na brak pracy).

Ale polska konstytucja nic nie mówi o sprawiedliwości. Mówi o "sprawiedliwości społecznej" (to jak krzesło i krzesło elektryczne). Czyli w uproszczeniu o tym, że osiągniemy "sprawiedliwość" dopiero wtedy, gdy wszyscy członkowie społeczeństwa będą mieli mniej więcej po równo. Czyli wszyscy niewiele - bo dodrukować nie można, a z majątku nawet najbogatszych nie obdzieli się wszystkich na tyle, by się wzbogacili (i to najlepiej długoterminowo) - co m.in. 500+ pokazuje.

Z tą kwotą wolną jest problem - politycy nie mogą powiedzieć, że coś ci dali (co najwyżej, że obniżyli efektywną stawkę podatku). A przy 500+ jak najbardziej mogą się tym chwalić.

PiS wolał po prostu bawić się w dobrego wujka, który każdemu da. Niby miało to wpłynąć na zwiększenie dzietności, ale już wiadomo, że za bardzo nie wpłynęło w ujęciu zagregowanym. Nie jest natomiast wykluczone, że dzietność wzrosła lokalnie - ale nie w tej "tkance" społecznej, na rozwoju której społeczeństwu powinno najbardziej zależeć. Bo nie sztuką jest urodzić dziecko - każdy może to zrobić. Chodzi o to, by nie "produkować" masowo przyszłych bezrobotnych i klientów pomocy społecznej.

Krótko mówiąc: 500+ to przekładanie z jednej kieszeni do drugiej. Tu i teraz. A system emerytalny opiera się jednak na założeniu, że transfery występują między pokoleniami i do pewnego stopnia mają charakter konsumpcji odroczonej. To trochę inna bajka, bo nikt ci nie zabiera (póki co) czegoś, czego by ci kiedyś nie oddał (w ujęciu realnym, czyli po waloryzacji). Owszem, można by przeprowadzić rewolucję na zasadzie "od dziś każdy utrzymuje na starość swoją rodzinę", ale raz, że to by wymagało rozwiązania problemu "okresu przejściowego" (co zrobić ze staruszkami, którym już się emeryturę wypłaca), a poza tym mogłoby doprowadzić do sytuacji znanych z historii, że starcy jednak należytej opieki nie mają (albo sami nie chcą być ciężarem). Bo to już było - dokładnie wróciłyby te problemy, które obecny system miał rozwiązać. Ty byś o mamę zadbał, ale nie brakłoby takich, którzy zostawiliby matkę samą sobie (albo ich zdolność dochodowa nie wystarczyłaby na jej utrzymanie... obecny system przewiduje przynajmniej emeryturę minimalną). No i w jakimś stopniu i tak trzeba by objąć ochroną emerytalną osoby bezdzietne itd.

Mieszasz trochę te dwa rodzaje transferów. Ja dziś płacę na dzieci (500+), które będą "finansowały" WYPŁATY (cash flow) mojej emerytury (ty to nazywasz inwestycją za 8% oczekiwanej wypłaty), ale RÓWNIEŻ odkładam na swoją emeryturę. Ja ją sobie SAM wypracowuję - nikt mi nie wypłaci więcej niż sam odłożyłem.JEDYNIE cash flowy rozkładają się inaczej w czasie i te dzisiejsze dzieci potrzebne są do tego, by mi ktoś w ogóle emeryturę wypłacił (inaczej będę miał tylko niewiele warte roszczenie... warte tyle, co tytuł egzekucyjny w przypadku biednego jak mysz kościelna i niewypłacalnego dłużnika). To nie jest tak, że inwestuję 170 zł w dzieci dziś, żeby one mi płaciły 2000 miesięcznie za 20 lat. To jest jakby dodatkowy koszt tego, żebym w ogóle miał szansę to 2000, które sobie odłożyłem, zobaczyć. Jak się okazuje - niepotrzebny, bo dzieci jest tyle samo, co i bez tego kosztu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 19 ertom

Jak rozumiem przed 500+ co szósta rodzina nie opłacała rachunków?

! Odpowiedz
24 20 leoto

Tak, zadłużali się popadali w skrajną biedę. Za czasów PO zakupy na zeszyt były powszechne.

! Odpowiedz
3 22 anty12

Nie, pracowali tylko teraz na FB madla i tatel ma ustawione "szlachta nie pracuje".

! Odpowiedz
0 8 smallsaver odpowiada leoto

A wystarczyło pracować, a nie popijać piwko pod sklepem...

! Odpowiedz
3 10 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
12 13 jkl777

"Moja wizja jest warta poświęcania gospodarki". Mocne słowa Kaczyńskiego w wywiadzie dla Reutersa. Ekonomiści są w szoku

https://innpoland.pl/131837,moja-wizja-jest-warta-poswiecania-gospodarki-mocne-slowa-kaczynskiego-w-wywiadzie-dla-reutersa-ekonomisci-sa-w-szoku

! Odpowiedz
0 4 (usunięty) odpowiada jkl777

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne