Na szczęście Krynica nie była miejscem tylko agitacji politycznej. Niestety, panele istotne dla obywateli odbywały się terminach mniej atrakcyjnych dla dziennikarzy, którzy – można odnieść wrażenie – skupiali się głównie na pozyskiwaniu kolejnych wypowiedzi przyszłych i przeszłych rządzących.
Co może być ciekawego dla obywatela?
Obywatel to podatnik. Zatem co może być ważniejszego niż podatki? Ponad 60 lat temu wybitny ekonomista Ludwig von Mises napisał, że im bardziej rosną podatki, tym bardziej niekorzystny jest ich wpływ na gospodarkę rynkową, a tym samym na podatki. Z punktu widzenia naprawdę dużego biznesu w Polsce niezmiernie ważne są dwa podatki – akcyza i VAT. Podatek dochodowy CIT znajduje się na stosunkowo niskim poziomie. W czwartek przed południem odbył się panel dotyczący akcyzy na energię. Sprawa jest bardzo poważna, ponieważ w Polsce są aż trzy rodzaje tej akcyzy. Przemysłowcy – szczególnie z energochłonnego hutnictwa – chcieliby, aby w Polsce przynajmniej częściowo zwolnić ich z tego podatku. Za główny argument podaje się coraz mniejszą konkurencyjność Polski na tle UE, gdzie takie częściowe zwolnienia obowiązują.
Pod względem opodatkowania akcyzą na energię Polska jest czerwoną wyspą na mapie Unii Europejskiej. Przemysłowcy chcieliby częściowego zwolnienia, by być bardziej konkurencyjni. Jednym z panelistów był wiceminister finansów Jacek Kapica, który wyjaśnił, że samo zwolnienie dałoby elektrowniom tylko ok. 8-10 mln zł oszczędności, czyli niewiele. Ale z drugiej strony jest to 8 mln zł, które nie trafi do polityków tylko na inwestycje w jeszcze nowocześniejszą infrastrukturę.
Zobacz też: Kaczyński zapowiada rewolucję w podatkach
Rozmowa skończyła się bardzo szybko. Surojit Gosh, przedstawiciel ArcellorMittal Polska przekonywał, że przekroczenie poziomu 20 zł akcyzy za 1 MW może doprowadzić do niekorzystnej wojny kosztowej, a to z kolei do zmniejszenia produkcji. Grażyna Hencelewska z ministerstwa gospodarki podkreślała, jak wiele jej resort zrobił właśnie dla przemysłowców, powołując się przy tym na ustawę o redukcji niektórych obowiązków informacyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Innymi słowy, szanse na to, by coś się zmieniło, są marne. Jednak pewne źródła podają, że niekoniecznie.
Deser na koniec
Gdy już deptak w Krynicy powoli pustoszał, odbył się panel dotyczący efektywności systemu podatkowego. Robert Gwiazdowski z Centrum Adama Smitha opowiadał o tym, jak ważne jest zmniejszenie klinu podatkowego. Ponadto podkreślał, że nie jest doradcą podatkowym, lecz adwokatem, ale podatki są zbyt skomplikowane. Jednak jednym z panelistów był doradca podatkowy Tomasz Michalik, który słusznie zauważył, że ustawa o VAT jest zmieniania za często, w dodatku jest zbyt skomplikowana. Były minister finansów Grzegorz W. Kołodko z kolei stwierdził, że częste zmiany wynikają z wielu grup nacisku.
Prawdą jest, że politycy za późno reagują na potrzeby przedsiębiorców, a i urzędy skarbowe nie ułatwiają pracy tym ostatnim. Warto na to spojrzeć z punktu widzenia organizatora panelu – Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu, dla której skomplikowanie ustawy o VAT ma szczególne znaczenie.
Niedawno wprowadzono mechanizm odwróconego podatku od towarów i usług, który w teorii miał rozwiązać problemy „firm-słupów”, czyli tzw. czarnych owiec. Niestety tego rodzaju firmy szybko stają się nieuchwytne dla urzędników skarbowych, którzy w tej sytuacji na celownik kontroli brali duże przedsiębiorstwa, te zaś często nie miały ze „słupami” żadnego kontaktu. Sytuacja jest o tyle niebezpieczna, bo taka kontrola skarbowa oznacza zwykle zamrożenie środków na koncie. Jak niebezpieczne jest to dla firmy zatrudniającej setki pracowników, chyba nie trzeba tłumaczyć.
Wniosek z panelu był oczywisty – poziom opodatkowania w Polsce jest za wysoki, a sam system podatkowy zbyt skomplikowany. Działania zmierzające do jego zmniejszenia oraz uproszczenia przyczyniłyby się do rozwoju przedsiębiorstw – tych małych i tych dużych. Według różnych szacunków rozwój firm w Polsce w przyszłości doprowadziłby do zwiększenia wpływów budżetowych o 5-7 mld złotych. Jednak żeby to było możliwe, konieczna jest merytoryczna dyskusja, współpraca i atmosfera wzajemnego zrozumienia. W Krynicy wydawało się, że tak jest. Lecz „wydawało” to o wiele za mało.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl































































