Jeszcze zanim Chiny na dobre rozpoczęły zmagania z epidemią koronawirusa, ceny już rosły w najszybszym tempie od ponad 8 lat. Szczególnie gwałtownie wciąż drożała żywność, w tym ulubione mięso Chińczyków - wieprzowina.
Inflacja w Państwie Środka nadal przyspiesza. Jeszcze w lutym ceny dóbr i usług konsumpcyjnych rosły o raptem 1,5 proc., w styczniu było to już 5,4 proc. - wskazują tamtejsi statystycy. Tak gwałtownych wzrostów nie widziano za Murem od października 2011 r.
Analizom, jak zwykle w pierwszej części roku, nie sprzyja zmieniający się układ kalendarzowy. Chińczycy rozpoczęli Rok Szczura pod koniec stycznia 2020 r., tymczasem w Rok Świni weszli na początku lutego 2019 r. Zaburza to porównanie w ujęciu rok do roku - w innym momencie wypadły przedświąteczne zakupy oraz świąteczna przerwa. Niższa baza z ubiegłego roku podbiła tegoroczny wynik.
Gwałtowne przyspieszenie widać w ujęciu miesiąc do miesiąca. W styczniu ceny były wyższe o 1,4 proc. niż w grudniu, podczas gdy w ostatnim miesiącu 2019 r. nie odnotowano miesięcznego wzrostu cen. Inflacja miesięczna na początku 2020 r. była najwyższa od 8 lat. A to właśnie tę zmianę cen najłatwiej dostrzec w portfelu.
W danych nie ma raczej co upatrywać wpływu koronawirusa (a raczej działań podjętych w obliczu epidemii przez władze i mieszkańców), ten objawi się prawdopodobnie w kolejnych miesiącach. Tyle że i odczyt za luty będzie zaburzony przed czynniki kalendarzowe. W styczniu inflacja w Wuhan - epicentrum epidemii - była nieznacznie wyższa niż w całym Państwie Środka i sięgnęła 5,5 proc.
Jak koronawirus wpłynie na ceny za Murem? Podobnie jak w przypadku wpływu na gospodarkę - trudno powiedzieć. Wszystko zależy od tego, jak długo będą utrzymywane ograniczenia w produkcji i transporcie dóbr oraz jak długo Chińczycy będą ograniczali czas przebywania w miejscach publicznych do minimum, rezygnując z zakupów, także usług.
Epidemia stanowi również wyzwanie dla statystyków - jak uwzględnić wpływ zmiany modeli zakupowych mieszkańców na wskaźnik? W obliczu epidemii Chińczycy prawdopodobnie istotnie modyfikują swoje koszyki zakupowe - kupują inne produkty lub zmieniają ilości dotychczas nabywanych, a zakupy robią w nowych miejscach, gdyż część sklepów pozostaje zamknięta.
Nie wiadomo również, jak silny będzie wpływ ograniczeń w transporcie i produkcji dóbr - czy doprowadzi do istotnego spadku dostępności produktów? Jeśli tak, powinny wzrosnąć (przynajmniej przejściowo) ich ceny. Władze będą się zapewne starały temu przeciwdziałać - również nie można mieć pewności, z jakim skutkiem.
Na razie cenami za Murem rządzi nie koronawirus, a inne plagi - przede wszystkim afrykański pomór świń (ASF) oraz powracająca ptasia grypa. W styczniu wieprzowina była o 116 proc. (!) droższa niż rok wcześniej. Wzrost cen tego mięsa odpowiadał za 2,76 p.proc. z 5,4 proc. inflacji. Co gorsza, wieprzowina znów drożała w ujęciu miesięcznym - o 8,5 proc. wobec spadku o 5,6 proc. w grudniu.
Wraz z nią rosły ceny innych mięs - wołowiny o ponad jedną piątą, a drobiu o kilkanaście procent. W górę szły również m.in. ceny warzyw (+17,1 proc. rdr) oraz nieznacznie - jaj (2,4 proc.).
Żywność drożała najszybciej od niemal 12 lat - o przeszło 20 proc. w ujęciu rocznym. W porównaniu do grudnia jej ceny zwiększyły się o 4,4 proc.
Na plus wyszła inflacja PPI. Ceny producenckie wzrosły o 0,1 proc. rdr wobec spadku o 0,5 proc. odnotowanego w grudniu.
Maciej Kalwasiński






























































