Notowania ropy crude na nowojorskiej giełdzie NYMEX wzrosły wczoraj o 16 centów (0,3%) - na zamknięciu sesji baryłka wyceniana była na 57,69 USD. Dziś cena baryłki w obrocie elektronicznym spadła o 10 centów (0,2%) do 57,59 USD.
Najwyższy w historii poziom notowania ropy osiągnęły 30 sierpnia - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD. Od tego czasu czarny kruszec staniał o około 19%, ciągle jednak jest o około 20% droższy niż przed rokiem.
Według analityków poziom zapasów ropy crude w USA mógł w zeszłym tygodniu wzrosnąć o 0,6%. Byłby to szósty z rzędu tydzień przynoszący zwyżki rezerw. Analitycy tłumaczą taką sytuację rosnącym ciągle importem surowca, którego nie zdążają przerobić amerykańskie rafinerie. Od czasu ataków huraganów Katrina i Rita rafinerie w USA zdążyły uruchomić tylko 85% mocy przerobowych.
Podczas weekendu inwestorów zelektryzowała informacja o prawdopodobnym wyraźnym ochłodzeniu w północno-wschodnich stanach USA, którego można się spodziewać pod koniec bieżącego tygodnia. W regionie tym zużywa się około 80% całego oleju opałowego w Stanach Zjednoczonych. Analitycy prognozują, że jutrzejszy raport może przynieść wiadomość o wzroście zapasów oleju o 300.000 baryłek.
BaP




























































