Polacy są zagrożeni wyginięciem. W rankingu współczynnika dzietności plasujemy się na 211 pozycji na 229 krajów. Wszystkie kraje UE znajdują się w drugiej setce tego rankingu. W tej sytuacji nie ma co liczyć na to, że ZUS się utrzyma, bo zwyczajnie nikt nie zapracuje na nasze emerytury. Zatem czy zasadna jest propozycja zwiększenia składek dla bezdzietnych obywateli?
Bezdzietni powinni płacić wyższe składki ZUS - zaproponowała wiceprezes Zakładu Mirosława Boryczka. Koncepcja na pierwszy rzut oka nie wydaje się głupia, bo powszechnie wiadomo, że przyszłe emerytury będą śmiesznie niskie. Aby emeryci nie pomarli z głodu, potrzebne są im dzieci. Czy ci, którzy ich nie mają, powinni płacić więcej?
Polski system emerytalny jest systemem repartycyjnym. Oznacza to, że obecnie płacone składki wydawane są na bieżące emerytury. Próba połączenia ZUS-u z systemem kapitałowym OFE okazała się niewypałem i prędzej czy później pieniądze zgromadzone w otwartych funduszach trafią do ZUS-u.
|
|
2007 |
2010 |
2020 |
2030 |
2040 |
2050 |
2060 |
|
Populacja ogółem (mln) |
38,116 |
38,092 |
37,830 |
36,769 |
35,048 |
33,000 |
30,605 |
|
- w wieku przedprodukcyjnym |
7,488 |
7,107 |
6,959 |
6,253 |
5,179 |
4,864 |
4,404 |
|
- w wieku produkcyjnym |
24,545 |
24,571 |
22,503 |
21,254 |
19,711 |
16,713 |
14,786 |
|
- w wieku poprodukcyjnym |
6,082 |
6,414 |
8,368 |
9,289 |
10,158 |
11,423 |
11,415 |
Źródło: ZUS.pl
System ZUS-owski działa poprawnie w określonych warunkach. W skrócie: im więcej ludzi pracuje na emeryturę jednego starszego człowieka, tym lepiej. Na 24 mln ludzi w wieku produkcyjnym mamy tylko 16,2 mln pracujących, którzy utrzymują 7,4 mln emerytów i rencistów (z tego emerytury pobiera 5 mln). Z prognoz ZUS-u wynika, że za 20 lat emerytów będzie prawie dwa razy więcej, tymczasem ubędzie zdolnych do pracy. Oznacza to, że składki muszą rosnąć, i to bardzo mocno. To samo dotyczy wieku emerytalnego. Jednocześnie maleć będą emerytury. Innymi słowy, jesteśmy bliscy katastrofy.
Uratowałyby nas dwie rzeczy
![]() | » Polak zagrożony wyginięciem |
Imigranci zza wschodniej granicy też nie przyjadą do nas tłumnie, mimo że u nich wcale nie jest lepiej. Ukrainiec czy Białorusin wybierze ciężką pracę u "niedobrego" Niemca niż u równie mu niechętnego, ale mniej zamożnego Polaka. Zresztą większość naszych sąsiadów - Ukraina, Czechy, Rumunia, Litwa, Łotwa, Słowacja, Białoruś, a nawet Niemcy - ma podobne problemy z dzietnością jak Polska. Musimy poczekać na imigrantów z Afryki?
Co dałoby zwiększenie składek?
Zwiększenie składek na ubezpieczenia społeczne dla bezdzietnych Polaków, z punktu widzenia systemu, najprawdopodobniej tylko przedłużyłoby jego działanie o kilka lat. Wyższa składka do ZUS-u to pewien rodzaj podatku bykowego. I podobnie jak podatek, biorąc pod uwagę kondycję systemu emerytalnego, w żaden sposób nie gwarantowałby emerytury. Równocześnie istnieje spore zagrożenie, że wyższe składki nie tylko nie zachęcą do posiadania dzieci, ale przyczynią się do szybkiej emigracji byle dalej od ZUS-u.
Bycie singlem wydaje się bardzo proste
Aż 26% Polaków nie ma stałych partnerów. Co roku przybywa ludzi, którzy nie są skorzy do małżeństwa i dzieci, zwłaszcza wśród osób po 30. roku życia. Z badania CBOS wynika, że aż 40% singli świadomie rezygnuje z małżeństwa w obawie przed problemami w rozwoju kariery zawodowej oraz kłopotami materialnymi. I nikt z nich nie martwi się, co będzie za 30 lat, gdy będą się zbliżali do emerytury. Kto zapłaci za ich świadczenia?
Zatem czy wyższa składka dla bezdzietnych może w czymkolwiek pomóc? Tak. Może być gwoździem do trumny ZUS-u.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
































































