Prezydent USA Joe Biden ogłosił we wtorek decyzję o usunięciu Kuby z listy państw wspierających terroryzm, w związku ze spodziewanym uwolnieniem więźniów politycznych.


O swojej decyzji Biden poinformował Kongres w oświadczeniu wydanym przez Biały Dom, w którym zaznaczył, że kubańskie władze nie wspierały terroryzmu w okresie ostatniego półrocza.
Jak twierdzili podczas briefingu prasowego online przedstawiciele administracji USA, decyzja o usunięciu Kuby z listy ma związek m.in. ze spodziewanym uwolnieniem "znaczącej" grupy więźniów politycznych w rezultacie negocjacji prowadzonych z udziałem Kościoła.
"Przewidujemy, że te zwolnienia nastąpią bardzo szybko i że niektórzy ludzie zostaną zwolnieni z aresztów na Kubie przed końcem kadencji administracji Bidena" – powiedział dziennikarzom jeden z urzędników. Za taką decyzją Bidena lobbowali też przedstawiciele innych państw, w tym Kolumbii, Brazylii, Chile, Kanady oraz Unii Europejskiej.
Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel zapowiedział we wtorek zwolnienie z więzień 553 osób skazanych za "różne przestępstwa". Wcześniej prezydent USA Joe Biden usunął Kubę z listy państw wspierających terroryzm, co było rezultatem negocjacji prowadzonych przy mediacji Watykanu.
W komunikacie kubańskiego MSZ napisano, że prezydent listownie poinformował papieża Franciszka o planach „stopniowego” uwalniania 553 skazańców.
Ogłaszając te plany, Diaz-Canel nie wspomniał o negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi. W osobnym wpisie na platformie X podziękował jednak "wszystkim, którzy przyczynili się do decyzji ogłoszonej przez USA o usunięciu Kuby z listy państw wspierających terroryzm".
Przywódca Kuby ocenił tę decyzję jako właściwą, ale dodał, że została ona podjęta za późno i na zbyt małą skalę. Zaznaczył, że blokada handlowa nałożona przez USA pozostała w mocy, podobnie jak większość surowych sankcji nałożonych w 2017 roku przez ówczesnego prezydenta Donalda Trumpa.

Kuba znajdowała się na liście państw wspierających terroryzm od 1981 do 2015 r., kiedy Barack Obama podpisał porozumienie o normalizacji stosunków z komunistycznym państwem. Decyzję tę jednak odwrócił Donald Trump, który w 2017 r. przywrócił część sankcji, a na tydzień przed końcem prezydentury ponownie uznał Kubę za sponsora terroryzmu. Jak powiedzieli dziennikarzom przedstawiciele obecnej administracji, sprawa Kuby była jedną z kwestii dyskutowanych z zespołem Trumpa.
Kandydat na sekretarza stanu Marco Rubio, syn kubańskich imigrantów, należy do największych krytyków reżimu w Hawanie.
Uznanie kraju za państwo wspierające terroryzm wiąże się z nałożeniem zestawem ciężkich sankcji. Jak dotąd poza Kubą na tej liście figurowały też Korea Północna, Syria i Iran.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński


























































