Nie jest przesadą powiedzieć, że szefowie banków centralnych cieszą się w świecie finansów sławą porównywalną z gwiazdami rocka w sferze popkultury. Kulisy pracy „władców pieniądza” są jednak o wiele mniej ciekawe, aniżeli historie czołowych rockmanów.



Posiedzenie decyzyjne Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) to zawsze jeden z najważniejszych punktów w ekonomicznym kalendarzu. Ich przebieg znamy jednak jedynie z tzw. „minutek” będących suchym i pozbawionym emocji sprawozdaniem. Z kolei transkrypcje obrad komitetu publikowane są dopiero po 5 latach od zakończenia obrad – ostatni dostępny materiał pochodzi z 2008 r.
- Cieszą się wielką uwagą, jednak większość z nich jest śmiertelnie nudna – tak o posiedzeniach Federalnego Komitetu Otwartego rynku powiedział wczoraj Ben Bernanke w wywiadzie dla BBC.
- Są bardzo dokładnie spisywane. Obsługa wykonuje całą pracę i pisze komunikat jeszcze zanim podjęta zostanie decyzja – dodał były szef Fedu, który po 8 latach pożegnał się ze stanowiskiem w lutym tego roku.
Zdaniem Bernankego, tylko nieliczne posiedzenia „były ekstremalnie interesujące”. W tym kontekście wskazał przede wszystkim na posiedzenie z października 2008 r., kiedy FOMC zastanawiał się nad tym, co zrobić w obliczu upadku banku Lehman Brothers.
- Podwinęliśmy rękawy i myśleliśmy o tym, co powinniśmy zrobić. To było niezwykle ważne posiedzenie – relacjonował Bernanke.
Wypowiedzi byłego szefa Rezerwy Federalnej to jedna z nielicznych opinii o decyzyjnych posiedzeniach sformułowana przez jednego z ich uczestników. Analitycy i ekonomiści w większości muszą bazować na minutes lub transkrypcjach. Analiza zapisów posiedzeń niekiedy przynosi nieoczekiwane rezultaty.
W ubiegłym roku Kevin W. Capehart z American University w Waszyngtonie przedstawił wyniki badań, z których wynika, że nastrój panujący podczas posiedzeń FOMC jest skorelowany z kondycją gospodarki oraz samymi decyzjami. Jak się okazało, zwiększenie prognozy inflacji o jeden punkt procentowy przekłada się na o 75% częstsze występowanie fragmentów zaznaczonych w transkrypcji jako "śmiech". Według interpretacji autora badania, „śmiech członków FOMC może raczej odzwierciedlać poważne obawy dotyczące przyszłości gospodarki, aniżeli brak takich obaw czy poczucie samozadowolenia”.
Michał Żuławiński




























































