Dziennik opisuje próby portalu o2.pl skorzystania w 2004 roku z usług zagranicznego pośrednika. Wszyscy polscy internauci łączyli się wtedy z nim tak, jakby wchodzili na zagraniczne strony. Kilka dni później użytkownicy neostrady zaczęli mieć kłopoty z otwieraniem stron portalu o2.pl. Kiedy na wniosek o2.pl do Centrum Systemów Teleinformatycznych TP SA zawitał komornik w towarzystwie biegłego sądowego, okazało się, że urządzenia konfigurujące sieć dzieliły wszystkie adresy internetowe na trzy kategorie. Jedna z nich była oznakowana jako "ograniczone". Polskie witryny, które próbowały obejść wysokie ceny TP SA, były wycinane.
11 stycznia o2.pl złożył wniosek do Urządu Komunikacji Elektronicznej. Domaga się narzucenia TP SA obowiązku udostępniania swoim abonentom wszystkich treści, także tych przekazywanych przez pośredników, np. z zagranicy.
Gazeta przypomina jednak, że to nie pierwszy internetowy bunt przeciwko TP SA. Dwa lata temu, przeciwko Telekomunikacji zawiązała się koalicja portali i alternatywnych dostawców internetu. Powstał nawet plan demonstracyjnego odcięcia jej klientów od najpopularniejszych witryn. Dyrektor technologiczny jednego z największych portali powiedział gazecie anonimowo, że szybko najwięksi buntownicy zaczęli się dyskretnie wycofywać. Chodzi o to, że TP SA to dla nich również bardzo ważny reklamodawca.
"Gazeta Wyborcza"/łut/pul
Źródło:IAR






























































