Barack Obama przyleciał do Chicago jeszcze w noc przed wyborami. Rano pojechał do swojego sztabu, gdzie przyłączył się do wolontariuszy i wraz z nimi dzwonił do Amerykanów i namawiał ich do głosowania. Dzień wyborów jest dla mnie źródłem optymizmu. Wierzę bowiem w uczciwość, dobroć i mądrość zwykłych ludzi - mówił prezydent.
Wkrótce potem Barack Obama pojechał do zachodniej części miasta, by zagrać w koszykówkę z przyjaciółmi, w tym z byłym graczem ligi NBA Scottiem Pippenem oraz z amerykańskim sekretarzem oświaty Arne Duncanem. Powiedział on dziennikarzom, że gra w koszykówkę i to już swego rodzaju rytuał. Graliśmy cztery lata temu w dniu wyborów, gramy i teraz i liczę, że teraz to także przyniesie szczęście - mówił Duncan.
Amerykańskie media twierdzą, że Barack Obama jest teraz w swoim domu w południowej części Chicago i że stamtąd przyjedzie na swój wieczór wyborczy. Wkrótce w centrum McCormick w Chicago ma rozpocząć się wieczór wyborczy z udziałem zwolenników Baracka Obamy. Amerykański prezydent ma pojawić się na miejscu nad ranem czasu warszawskiego. Wtedy też spodziewane jest jego przemówienie.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Chicago/nyg
Źródło:IAR





























































