Od początku swojego życia banknot o nominale 500 euro budził kontrowersje. Chociaż odpowiada on za ponad jedną czwartą wartości wspólnej waluty będącej w obiegu, to wielu Europejczyków nigdy nie widziało go w portfelu. Ważną rolę odgrywa nie w codziennych transakcjach, ale jako wygodny instrument rozliczeń w szarej strefie i sposób na przechowywanie majątku w krajach poza Starym Kontynentem.
W 2013 roku analityk Merrill Lynch, Athanasios Vamvakidis, zaproponował likwidację banknotu 500 euro. W ciągu jednego miesiąca można byłoby go wpłacić na rachunki bankowe, po czym nominał przestałby być prawnym środkiem płatniczym. Przestępcy przechowujący środki w ten sposób musieliby szybko dokonać wymiany, zalegalizować brudne pieniądze lub stracić je, co można porównać z opodatkowaniem stawką 100 proc.
Teraz do podobnego ruchu wzywa Giovanni Kessler, szef Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). W wywiadzie dla agencji Reuters wskazał, że jego zdaniem należy wycofać „pięćsetki” z obiegu. „Zastanawiam się, czy nadal potrzebujemy banknotów o tak wysokim nominale. Zwłaszcza, że czynią one życie przestępców znacznie łatwiejszym” powiedział Kessler.
Urząd kierowany przez byłego włoskiego prokuratora jest żywotnie zainteresowany wszelkimi rozwiązaniami ułatwiającymi śledzenie obiegu pieniądza. Postulat likwidacji banknotów o wysokim nominale ma dziś znacznie większą szansę na realizację niż jeszcze kilka lat temu.
Przypomnijmy, że temat zwiększenia kontroli nad instrumentami umożliwiającymi anonimowe płatności stał się szczególnie aktualny po ostatnich zamachach terrorystycznych we Francji. Niewykluczone, że w najbliższym czasie światło dzienne ujrzą nowe regulacje prawne wzmacniające kontrolę nad systemami płatności elektronicznych, wirtualnymi walutami i kartami przedpłaconymi. Tymczasem gotówka pozostaje nadal bezkonkurencyjna pod względem płynności i anonimowości.
Przeczytaj także
Banknoty o nominale 500 euro są niezwykle wygodnym sposobem transferu wartości - niewielka 45-centymetrowa skrytka sejfowa może zmieścić nawet 10 mln euro. Powszechnie uważa się, że nie mają one żadnego zastosowania w oficjalnym obiegu. Brytyjska agencja SOCA zajmująca się tropieniem przestępczości zorganizowanej stwierdziła w 2010 r., że banknot przydaje się wyłącznie szarej strefie. Zdaniem SOCA 90 proc. popytu na ten nominał w Wielkiej Brytanii (posiadającej nadal narodową walutę) pochodziło ze świata przestępczego. Po apelu organizacji na Wyspach zaprzestano dystrybucji banknotu.




























































