REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Balcerowicz: OFE odpowiadają jedynie za 1: 30 przyrostu deficytu

2011-02-02 18:16
publikacja
2011-02-02 18:16

02.02. Warszawa (PAP) - Wzrost wydatków na OFE jest odpowiedzialny jedynie za jedną trzydziestą przyrostu deficytu sektora finansów publicznych - przekonywał w środę podczas spotkania z dziennikarzami szef rady fundacji FOR prof. Leszek Balcerowicz.

Zgodnie z rządowym projektem, zamiast 7,3-proc. składki do Otwartych Funduszy Emerytalnych ma trafiać 2,3 proc. Pozostałe 5 proc. będzie księgowane na indywidualnych kontach osobistych w ZUS. Docelowo w 2017 r. do OFE przekazywane byłoby 3,5 proc. składki, a 3,8 proc. na subkonta w ZUS. Rząd chce ograniczyć w ten sposób przyrost długu publicznego i deficytu.

Podczas środowego spotkania z dziennikarzami prof. Balcerowicz powiedział, że w przyroście deficytu o 6 proc. PKB w latach 2007-2011 wzrost wydatków na OFE odpowiadał zaledwie 0,2 proc. PKB. Jego zdaniem dane te pokazują, że to nie OFE są winne wzrostowi deficytu.

Balcerowicz ocenił, że decyzja rządu w sprawie OFE rodzi bardzo duże ryzyko wyborcze dla PO. Wskazał, że elektorat PO to ludzie młodsi, lepiej wykształceni, mieszkający w dużych miastach, którzy - według profesora - muszą być bardziej wrażliwi na sposób komunikacji ze społeczeństwem, który w sprawie OFE od kilku miesięcy prezentuje rząd.

Wakacje na giełdzie

"Przypuszczam, że to, co się do tej pory dzieje - mam nadzieję, że nie będzie miało trwałej kontynuacji - niesie poważne ryzyko dla wyniku wyborczego PO. Nie można obrażać własnych wyborców i zakładać, że ciemny lud ma krótką pamięć" - powiedział.

Pytany o sprawę debaty telewizyjnej z ministrem finansów Jackiem Rostowskim powiedział, że "nie wyklucza takiej formy", ale nie chce, by był to medialny show, tylko rozmowa skoncentrowana na wcześniej sformułowanych tezach. Dodał, że nie chciałby jednak legitymizować "pseudodebaty".

Sprawa debaty dotyczącej planowanych przez rząd zmian w systemie OFE pojawiła się w ubiegłym tygodniu, gdy minister finansów Jacek Rostowski wezwał prof. Balcerowicza do publicznej rozmowy na temat.

Rostowski powiedział, że były szef NBP popełnił błędy merytoryczne podczas swojej konferencji prasowej, kiedy krytykował rządowe plany. Zdaniem ministra byłoby dobrze, aby on i Balcerowicz, w obecności kamer telewizyjnych, wyjaśnili sprawy dotyczące reformy emerytalnej.

W odpowiedzi Balcerowicz poinformował w ubiegłym tygodniu, że na swoje uwagi do rządowych propozycji oczekuje odpowiedzi na piśmie, a nie wymiany poglądów w mediach. Zapewnił, że nie boi się debaty medialnej. Jego zdaniem jest "miejsce dla prawdziwej debaty, a nie pseudodebaty - to jest używania etykietek, insynuacji, mocnych słów bez dowodów".

W opinii ministra Rostowskiego dla ludzi ciekawsza byłaby jednak debata bezpośrednia "oczywiście merytoryczna, nie polityczna". Przebywający w ubiegły piątek w Davos Rostowski powiedział, że jego zdaniem argumenty przeciwko zmianom dotyczącym OFE są niezmiernie słabe. "Trochę mi smutno, szczerze powiem. Odbieram to tak, że pan profesor raczej debaty chce unikać" - powiedział. (PAP)

mmu/ je/ gma/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~kapo
balcerowicz to PEZETPEROWIEC
infinum
Debata nie ma być "ciekawa" tylko merytoryczna.

Co można ustalić i do jakich racjonalnych konkluzji dojść w 30 minutowej debacie na wizji?
Vincent, nie bądź śmieszny.

Tylko twarda, rzetelna argumentacja i wnioski spisane czarno na białym, a nie telewizyjny show. Politycy i ich pomysły, pff.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki