REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

BRE dobija Elektrim: kto zyska na bankructwie

2002-09-07 09:16
publikacja
2002-09-07 09:16
Dodaj Bankier.pl w Google
Na bankructwie Elektrimu stracą wszyscy. Zdaniem analityków, groźba złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości  to straszak na wierzycieli, na których zarząd chce wymusić redukcję długów po tym jak BRE Bank wycofał się z dalszego finansowania restrukturyzacji spółki.

Analitycy  uważają, że zaangażowanie BRE Banku w Elektrim było wyjątkowo ryzykowną inwestycją, której motorem było osobiste zaangażowanie członków zarządu banku w akcje borykającej się z problemami finansowymi spółki. Źle oszacowano ryzyko. Tym razem zagrali zbyt ostro narażając na straty akcjonariuszy banku – stwierdził jeden z analityków.   
W poniedziałek Elektrim zerwał porozumienie z obligatariuszami, gdyż nie zdołał sprzedać 49 proc. udziałów w Elektrimie Telekomunikacja, co miało zapewnić środki na spłatę zadłużenia Elektrimu. Wykup obligacji miałby swoje uzasadnienie jedynie wtedy, gdyby doszło do skutku przejęcie całości ET przez BRE Bank. ET – spółka zależna od Elektrimu jest właścicielem 49 proc. sieci Era. Przejęcie pozostałych 51 proc. od Vivendi i sprzedaż całości dawało szanse na spore zyski. Fiasko tych planów sprawiło, że wszyscy zdawali sobie sprawę, iż bank będzie chciał się wycofać ze zobowiązań wobec akcjonariuszy. Nie wiadomo było w jaki sposób to nastąpi. Nie na darmo jednak prezesem Elektrimu został Maciej Radziwił, człowiek od lat związany z BRE Bankiem – uważają analitycy.  

Commerzbank ocenił projekty BRE Banku i wycofał się z inwestycji w ET jak i z finansowania Elektrimu. Pytaniem pozostaje dlaczego BRE Bank tak długo czarował rynek wysoką wartością aktywów Elektrimu- twierdzi Jarosław Supłacz, analityk niezależny. Jego zdaniem zarząd BRE nie chciał przyznać się do nietrafionej inwestycji i zamierzał kontynuować projekty związane z Elektrimem (podobnie jak z inwestycją w Optimusa, którą zamienił na udziały i finansowanie ITI). W obecnej sytuacji także obligatariusze poniosą straty lub osiągną mniejsze zyski – zależnie od tego po jakiej cenie nabyli obligacje na rynku wtórnym. Jedynym straszakiem dla obligatariuszy mającym ograniczyć ich apetyty są jakoby zapisy w umowach z Vivendi, jednak już raz składając wniosek o upadłość obligatariusze pokazali, że kwestie muszą być im znane – dodaje J.Supłacz.

Spadną głowy w Elektrimie

W poniedziałek, w Paryżu,  ma się odbyć posiedzenie rady nadzorczej Elektrimu, a najważniejszym punktem obrad mają być zmiany w zarządzie. Spekuluje się, że stanowiska mogą stracić prezes Maciej Radziwiłł i wiceprezes Jan Rynkiewicz. Decydujący głos w tej sprawie będzie należał do przedstawicieli Vivendi, którzy  w ośmioosobowej radzie nadzorczej posiadają cztery miejsca a w razie równowagi zadecyduje głos przewodniczącego rady którym jest Francuz Dawood Syed. Nie jestem zwolennikiem odwołania zarządu Elektrimu. Spółce potrzebny jest spokój i konstruktywne działanie a nie rozgrywki personalne. To nie ja wprowadziłem tematy personalne do programu obrad rady nadzorczej i nie wiem kto to zrobił. Wróciłem z wakacji i sam jestem zaskoczony sytuacją w spółce – powiedział nam Zbigniew Jakubas, członek rady nadzorczej Elektrimu i znaczący akcjonariusz spółki lojalnie współpracujący dotychczas z BRE Bankiem. Według nie potwierdzonych informacji Elektrim przedstawił dwie propozycje restrukturyzacji zadłużenia. Wariant pierwszy przewiduje spłatę w całości zadłużenia nominalnego (440 mln euro) w ciągu trzech lat a drugi wypłatę kilkudziesięciu mln euro i przekazanie wierzycielom pakietu 49 proc. udziałów w Elektrim Telekomunikacja. Tymczasem z pierwszych wypowiedzi przedstawicieli obligatariuszy wynika, że nie są oni skłonni do ustępstw.

W wypadku bankructwa Elektrimu  z pewnością obniży się wartość aktywów posiadanych przez tę spółkę – uważa Anna Hess, analityk CDM Pekao. Zwraca uwagę, że wraz z ogłoszeniem upadłości automatycznie wygaśnie umowa prywatyzacyjna dotycząca zespołu elektrociepłowni Pątnów-Adamów Konin oraz umowa inwestycyjna z Vivendi dotycząca ET. Obecnie Elektrim mając 38 proc. akcji sprawuje kontrolę nad PAK, gdyż tak przewiduje umowa ze Skarbem Państwa. O wszystkim decydował będzie skarb państwa. Nawet obecnie na sprzedaż papierów PAK potrzebna jest zgoda skarbu państwa. Umowa inwestycyjna z Vivendi daje Elektrimowi prawo weta w najważniejszych sprawach dotyczących spółki Elektrim Telekomunikacja choć posiada on mniejszościowy pakiet 49 proc. udziałów.  Jeżeli Elektrim upadnie to Vivendi będzie decydował co dalej stanie się z aktywami z PTC i Astercity i gdzie w pierwszej kolejności trafią pieniądze uzyskane z ich sprzedaży: na spłatę pożyczki udzielonej ET przez Vivendi czy np. na zwrot pieniędzy Elektrimowi, który gwarantował kredyty dla El-netu i któremu banki zajęły 100 nln zł z tytułu tej gwarancji. Wygląda więc na to, że na upadłości Elektrimu mógłby zyskać tylko Vivendi.

ANDRZEJ WITUL, PIORT BURZA
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Kruk ma ostatnio słabszy okres. Może to okazja?
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki