Dymisja prezesa banku centralnego odbiła się na notowaniach argentyńskiej waluty. To kolejna odsłona spadkowej passy peso.
We wtorek po południu czasu polskiego Luis Caputo ogłosił rezygnację ze stanowiska prezesa Banku Centralnego Argentyny. Posunięcie to umotywowane było względami personalnymi. Caputo kierował argentyńskim bankiem centralnym zaledwie od czerwca – na stanowisku tym zastąpił Federico Sturzeneggera. Wcześniej Caputo był ministrem finansów. Jego następcą w banku centralnym zostanie Guido Sandleris, obecny wiceminister finansów.
W reakcji na komunikat o rezygnacji, peso straciło do dolara kolejne 4,5 proc. Amerykańska waluta kosztuje obecnie 39 ARS. Dla porównania jeszcze trzy miesiące temu za „zielonego” płacono poniżej 30 ARS, zaś na początku roku 18 ARS.
Argentyńskiej waluty przed dalszymi spadkami nie bronią nawet najwyższe na świecie stopy procentowe, które ustalono na astronomicznym z punktu widzenia niemal całej reszty świata poziomie 60 procent. Z drugiej strony, oficjalnie wykazywana inflacja w Argentynie sięga obecnie 35 proc.
Rząd w Buenos Aires prowadzi obecnie rozmowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie pakietu pomocowego opiewającego nawet na 50 miliardów dolarów. Reakcja inwestorów może świadczyć, że nie wierzą oni w personalne powody dymisji szefa banku centralnego i w akcie tym doszukują się tarć w rozmowach z MFW.

Argentyna w przeszłości kilka razy przechodziła przez bardzo ciężkie kryzysy finansowe, m.in. w latach 1998-2002. Na obecne problemy tego kraju złożyło się kilka czynników - odwrót inwestorów od rynków wschodzących związany z podwyżką stóp procentowych w USA oraz problemami gospodarczymi Turcji, susza w Argentynie, która znacząco zmniejszyła zbiory najważniejszych płodów rolnych, a także niezdolność rządu do przeforsowania w Kongresie reform ograniczających wydatki budżetowe.
MZ/PAP





























































