Informacje o pogorszeniu się wyników finansowych Apple'a przykryły optymistyczne doniesienia o postępach mobilnego portfela Apple Pay. Tim Cook wskazał, że wolumen transakcji jest pięciokrotnie wyższy niż przed rokiem. Przełom zanotowano także na rynku australijskim, gdzie jeden z czwórki największych banków zdecydował się na dołączenie do schematu.
Apple na rynku amerykańskim mistrzowsko rozegrał proces negocjacji z bankami. Firmie udało się skłonić największe instytucje do podzielenia się przychodami z transakcji kartowych inicjowanych z urządzeń mobilnych. Technologiczny potentat zdołał wykorzystać powszechną wśród bankowców niepewność co do kierunku rozwoju rynku i skłonił ich do postawienia na gracza, który do tej pory odnosił nieprzerwane pasmo sukcesów.
Po udanym debiucie pod koniec 2014 r. nadszedł czas spowolnionej ekspansji. Na rynku kanadyjskim i australijskim Apple miał poważne problemy z przekonaniem wydawców kart do udziału w przedsięwzięciu. W efekcie nawiązano współpracę tylko z organizacją American Express, co znacznie ograniczyło zasięg działania Apple Pay.
Kamieniem milowym w rozwoju schematu było wejście Apple Pay do Chin na początku 2016 r. W Państwie Środka gigant musiał jednak zgodzić się na spore ustępstwa. Chińskie banki zgodziły się na dzielenie się przychodami, ale wynegocjowana stawka (0,07 proc. od każdej transakcji) jest sporo niższa niż w USA i obowiązywać będzie tylko przez pierwsze dwa lata.
Rozszerzenie zasięgu systemu na kolejne kraje spowodowało, że według danych podawanych przez Apple, do mobilnego portfela swoje karty dodaje jeden milion nowych użytkowników tygodniowo. Szybkie tempo wzrostu nie przekłada się jednak na przychody. Na ostatniej konferencji Apple'a Tim Cook informował, że wpływy z Apple Pay „nie są znaczące”, a szczegółowych informacji o wolumenie transakcji nie opublikowano.
28 kwietnia Apple Pay pozyskał kolejnego ważnego sojusznika. ANZ, jeden z największych banków na Antypodach, zdecydował się dołączyć do schematu. Oznacza to, że wkrótce telefonami płacić może nawet 5 mln klientów ANZ. Rynek australijski jest szczególnie atrakcyjny – 60 proc. transakcji kartowych dokonywanych jest z użyciem technologii zbliżeniowej, a sieć akceptacji kart bezstykowych stawia ten kraj w światowej czołówce. Decyzja ANZ może także zapowiadać podobny ruch ze strony pozostałych liczących się graczy na tamtejszym rynku.

































































