Alokacja kapitału (z obligacje w kontrakty na DAX) przez duży fundusz pozwoliła na odbicie na świecie
Kolejna nudna sesja (na naszym rynku) oprócz emocjonującego początku. Początek był oczywiście fatalny, jednak indeksy w Eurolandzie bardzo szybko ze spadków większych od 2% przeszły na duże plusy, co ocaliło nasz rynek, który wspiął się w okolice 1060 pkt. CNBC informowało, że wzrost wywołał inwestor (fundusz) realizujący zyski na obligacjach i wchodzący w akcje. To pozwoliło na taki duży ruch i uspokoiło rynki. Oczywiście bardzo źle zachowywał się Pekao, ale o dziwo inne banki całkiem spokojnie. Słabo zachowywała się KGHM. Wzrastał Prokom (pewnie przed wynikami). Cały czas dobrze zachowywała się TPSA i Elektrim.Bardzo szybko wróciliśmy do poziomu wczorajszego zamknięcia (w tym czasie indeksy w Eurolandzie rosły jak na drożdżach – w Niemczech DAX przekraczał 3%). W okolicach wczorajszego zamknięcia około 11.30 zapanowała stabilizacja, a właściwie lekkie osuwanie się.
Przed 14.00, kiedy plusy na kontraktach amerykańskich utrzymywały się (i było to już bardziej istotne, bo świadczyło o nastrojach w USA) indeksy w Eurolandzie zaczęły wzrastać, a nasz wrócił do wczorajszego zamknięcia. Entuzjazmu nie było. Fundusze mają czas, a dzikie odbicia na rynku niedźwiedzia zdarzają się często. Tak staliśmy do otwarcia w USA.
Szaleństwo kupowania akcji na początku sesji w ogóle nie wpłynęło na nasz rynek. Fakt, że ja też nie lubię takiego entuzjazmu bez żadnego (oprócz techniki) powodu. Poza tym nasz rynek nie spadał ostatnio tak mocno jak Euroland i USA. Fixing pozwolił na lekkie podciągnięcie rynku dzięki czemu sesja zakończyła się na niewielkim plusie (w tym czasie w USA indeksy rosły blisko 3%).
Obrót dzisiaj był nieco większy, ale w dalszym ciągu bardzo mały. Do linii trendy spadkowego w cenach zamknięcia na WIG-20 zostały 3 pkt. (1070).































































