REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Afera korupcyjna w Siemens AG

    2006-11-27 15:40
    publikacja
    2006-11-27 15:40
    Jak się okazuje, także przedstawiciele zarządu byli informowani na temat tego, co dzieje się w koncernie. Rzecznik prasowy Siemensa poinformował, że będą oni zapewne zeznawać w tej sprawie jako świadkowie. Koncern podkreślił również, że prezes Kleinfeld będzie wezwany jedynie w tym charakterze i nie jest podejrzanym w sprawie.

    Afera korupcyjna w niemieckim Siemensie zatacza coraz szersze kręgi. Policja i prokuratorzy przeprowadzili nie tylko przeszukania w monachijskiej siedzibie koncernu, ale również w prywatnych mieszkaniach niektórych pracowników. W związku z domniemaną wielomilionową defraudacją, z powodu której niemiecki koncern szacuje swoje straty na sumę 200 mln euro, przeszukano między innymi biuro należące do prezesa Siemensa, Klausa Kleinfleda, oraz biura innych członków zarządu.

    Pieniądze do Szwajcarii

    Jak podaje niemiecka prasa, na wielu pracowników Siemensa padło podejrzenie, że przez lata wyprowadzali z firmy miliony euro. Część z tej kwoty wysłano następnie za granicę, m.in. do Szwajcarii. „Już od zeszłego roku wiedzieliśmy, że w Szwajcarii zachodzi podejrzenie przestępstwa“ – powiedziała niemieckiemu tygodnikowi „WitschaftsWoche“ anonimowa osoba pracująca w koncernie. Chodzi tu przede wszystkim o podejrzenie prania brudnych pieniędzy.

    Kto wiedział?

    Jak się okazuje, także przedstawiciele zarządu byli informowani na temat tego, co dzieje się w koncernie. Rzecznik prasowy Siemensa potwierdził, że będą oni zapewne zeznawać w tej sprawie jako świadkowie. Koncern podkreślił również, że prezes Kleinfeld będzie wezwany jedynie w tym charakterze i nie jest podejrzanym w sprawie. Zaznaczono również, że sprawa dotyczy okresu, kiedy Kleinfeld był jeszcze szefem Siemensa w USA.

    Nie pierwszy raz

    To nie pierwszy raz, gdy Siemens jest zamieszany w aferę korupcyjną. Dawni mena-dżerowie koncernu w latach 1999–2000 zapłacili we Włoszech 6 mln euro łapówki, by zapewnić sobie kontrakt z dostawcą energii – firmą Enel. Dwóch z nich zostało skazanych we Włoszech. Również w tym przypadku przedstawiciele koncernu zastanawiali się, jak na tak szeroką skalę i przez tyle czasu mógł zachodzić w firmie ten podejrzany proceder.

    Brak kontroli

    Wyjaśnieniem może być to, że koncern zatrudniający 475 tys. pracowników, w 190 krajach, nie może być kontrolowany centralnie. Jednocześnie znawcy tematu podkreślają, że w tej branży, w ostrej walce konkurencyjnej o klienta, często w grę wchodzi niebezpieczeństwo korupcji, zwłaszcza jeśli chodzi o niektóre regiony Europy Wschodniej, czy Azji. O tym, jak bardzo scentralizowany system działa wewnątrz Siemensa świadczy chociażby to, że wpływ ostatnich wydarzeń na spółki regionalne komentuje jedynie Siemens AG. W Polsce panuje na ten temat cisza. Jednocześnie afera korupcyjna, w której może chodzić nawet o 200 mln euro, pokazała słabość centralnej kontroli i nadzoru wewnątrz koncernu.

    Znaleźć winnego

    Pieniądze, wyprowadzane za granicę, były najprawdopodobniej łapówkami na wielkie projekty, w których uczestniczy Siemens. Nic dziwnego, że po pierwszych informacjach pojawiły się podejrzenia, co do zarządu. Trudno bowiem zrozumieć, że zarząd mógł nie mieć pojęcia, co dzieje się w firmie. Pojawiają się także pytania o to, czy przypadkiem jego przedstawiciele nie mieli w tym także swoich interesów. Informacjom tym Siemens stanowczo zaprzecza. Pewne jest jedno, dziś przed koncernem stoi trudne zadanie wyjaśnienia, czy proceder był tylko odosobnionym przypadkiem, czy jest błędem w skomplikowanym systemie, który można wykorzystać na masową skalę.

    Eliza Snowcka
    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki