Szokujące filmy, niezwykłe okazje, możliwość dodania nowych funkcji i zmiany wyglądu – oszuści korzystający z najpopularniejszego serwisu społecznościowego używają różnych haczyków, żeby przyciągnąć ofiary. W ten sposób zdobywa się nie tylko pieniądze, ale również dane osobowe lub publiczność „farm fanów”.


Każdy z korzystających z Facebooka spotkał się chociaż raz z mniej lub bardziej udaną próbą oszustwa. Czasem stawka jest niewielka – złośliwa aplikacja chce tylko wykorzystać nasz profil do rozprzestrzeniania się. W innych przypadkach można stracić pieniądze zamawiając bezużyteczne usługi.
1. Sprawdź, kto zaglądał na twój profil

Oszustwo wycelowane jest przede wszystkim w początkujących użytkowników serwisu, którzy nie wiedzą, że Facebook w odróżnieniu np. od LinkedIn nie pozwala sprawdzić, kto oglądał nasz profil. Z reguły zarażamy się klikając w link opublikowany np. przez znajomego. W następnym kroku możemy zostać skłonieni do wypełnienia formularza (oszust zbiera w ten sposób dane) lub wyrażenia zgody na zainstalowanie aplikacji, która później publikuje posty w naszym imieniu i rozszerza zarazę.
Zobacz także
W sieci spotkać można także inną odmianę tego oszustwa – programy, które rzekomo skanują nasz profil i informują o tym, kto nas śledzi. Zainstalowanie oprogramowania wymaga jednak podania numeru telefonu i wysłania SMS. W ten sposób zapisujemy się do płatnego serwisu, a za każdy przesłany nam SMS zapłacimy kilka złotych.

2. Wklej kod, odkryj nowe funkcje

Możliwość zmiany wyglądu strony serwisu, dodawania postów na osi czasu wszystkich znajomych za jednym zamachem – to niektóre z dodatkowych funkcji, jakie obiecuje inny typ oszustwa. Jedyne co trzeba zrobić, to wkleić odpowiedni kod w konsoli przeglądarki. Wymaga to nieco wiedzy technicznej, ale z reguły link do kodu zawiera także odpowiednie instrukcje.
Dzięki uruchomieniu skryptu w trakcie, gdy jesteśmy zalogowani do Facebooka program może m.in. publikować posty w naszym imieniu i zapraszać naszych znajomych do polubienia stron. Ofiara „żartu” w ten sposób staje się spamerem.
3. Szokujące wideo
Wyciekły seks-sekrety, potworny wypadek, zobacz samobójstwo – takie tytuły nosić mogą linki, za którymi kryje się próba oszustwa. Z reguły na naszej osi czasu spotykamy się z nimi za pośrednictwem znajomych, którzy rzekomo polubili lub skomentowali artykuł.

Po kliknięciu w link widzimy np. stronę przypominającą serwis informacyjny lub YouTube. Pierwsza pułapka to komunikat informujący o tym, że materiał jest dostępny tylko dla osób pełnoletnich. Potwierdzając swój wiek kliknięciem jednocześnie udostępniamy link znajomym na Facebooku. Dalej czekać na nas może jeszcze jedna przeszkoda – konieczność podania numeru telefonu i wysłania SMS (ponieważ „serwery są przeciążone”). W ten sposób zapisujemy się na płatny serwis SMS-owy.
4. Rozdajemy za darmo
iPhone dla każdego, kto polubi naszą stronę i udostępni ten status – to oszustwo podbiło Facebooka kilka lat temu. Wygląda zbyt dobrze, żeby mogło być prawdziwe? Oszuści mieli wytłumaczenie – dostawa telefonów przyjechała bez odpowiedniego opakowania, dlatego nie może trafić do sprzedaży.
Tego typu „promocje” wcale się nie skończyły. Nadal można spotkać się z akcjami, w których rozdawane są koszulki, telefonu, bony na zakupy. Cel w rzeczywistości jest jeden – zebrać jak największą liczbę lubiących stronę i spieniężyć łup, np. sprzedając „publiczność” reklamodawcy.
5. Facebookowa dobroczynność
Za każde udostępnienie nasza fundacja dostanie pieniądze, zbieramy na szczytny cel. Ratunek dla chorego dziecka, datki na WOŚP, a wystarczy tylko jeden klik. Ostatecznie okazuje się, że albo dobroczynna akcja to tylko nowa wersja internetowego łańcuszka albo stajemy się kolejną duszą w „farmie fanów”, która później trafia na sprzedaż.
Michał Kisiel



























































