REKLAMA

200 tys. rubli miesięcznie dla żołnierza za wyjazd na wojnę do Ukrainy. Relacja z 85 dnia wojny

2022-05-21 08:45
publikacja
2022-05-21 08:45
200 tys. rubli miesięcznie dla żołnierza za wyjazd na wojnę do Ukrainy. Relacja z 85 dnia wojny
200 tys. rubli miesięcznie dla żołnierza za wyjazd na wojnę do Ukrainy. Relacja z 85 dnia wojny
fot. CHINGIS KONDAROV / / Reuters

Piątek, 20 maja, jest osiemdziesiątym szóstym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. 

Relację z czwartku zapisaliśmy tutaj.

Rosyjskie ataki rakietowe na Charków i dom kultury w Łozowej

Siedem osób zostało rannych w piątek w efekcie uderzenia rosyjskiej rakiety w dom kultury w Łozowej w obwodzie charkowskim - przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Portal Suspilne poinformował wieczorem o ostrzale rakietowym jednej z dzielnic Charkowa.

"Obwód charkowski. Miasto Łozowa. Rosyjski atak rakietowy na nowo wyremontowany dom kultury. Siedmiu rannych, w tym 11-letnie dziecko. Okupanci za wrogów uznali kulturę, edukację i człowieczeństwo (...) co siedzi w głowach ludzi, którzy wybierają takie cele? Absolutne zło, absolutna głupota" - napisał Zełenski na Telegramie.

Portal Ukrainska Prawda podał, że na miejscu pracują ratownicy i zamieścił film pokazujący uderzenie rakiety w budynek.

Powołujący się na mieszkańców Charkowa portal Suspilne poinformował z kolei w piątek wieczorem o ataku rakietowym na dzielnicę Kijowską tego miasta. W wyniku ataku wybuchł pożar, co potwierdziła Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy.

Zełenski: w najbliższym czasie zostaną wywiezieni wszyscy z Azowstalu

W najbliższym czasie zostaną wywiezieni z kombinatu Azowstal w Mariupolu wszyscy, którzy się tam jeszcze znajdują – oznajmił w piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w wywiadzie dla kanałów telewizyjnych.

„Cywile zostali wywiezieni, lekarze wywiezieni, wywiezieni zostali też ciężko ranni i ranni. W najbliższym czasie, nawet nie w ciągu kilku dni, zakończy się wywożenie wszystkich z Azowstalu” – oświadczył.

Prezydent nie powiedział, ilu jeszcze żołnierzy ukraińskich przebywa w Azowstalu. Dodał tylko, że samych pograniczników było tam 400.

Zełenski zaznaczył, że zginęło bardzo wielu ukraińskich lotników, którzy próbowali dostarczyć obrońcom Mariupola artykuły żywnościowe i amunicję. "Przez wiele tygodni piloci śmigłowców, wiedząc, że 90 proc. z nich nie wraca, lecieli tam. Straciliśmy bardzo wielu lotników" - powiedział.

Sekcja ukraińska BBC przytoczyła informację rosyjskiego resortu obrony, że z Azowstalu wywieziono prawie 2 tys. obrońców, z których wszyscy są obecnie w niewoli; ranni trafili do szpitala.

W poniedziałek wieczorem wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar potwierdziła ewakuację ponad 260 żołnierzy z Azowstalu, w tym 53 ciężko rannych. 211 ewakuowanych przewieziono do byłej kolonii karnej w Ołeniwce na terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej. Jak zapowiedziała Malar, wszyscy mają zostać wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych.

Kombinat Azowstal, broniony przez pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielną Brygadę Piechoty Morskiej, był ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy. Mariupol został prawie całkowicie zniszczony przez rosyjskie wojska, a liczbę ofiar wśród ludności cywilnej ocenia się na kilkadziesiąt tysięcy.

W piątek dowódca pułku Azow Denys Prokopenko oznajmił, że otrzymał od dowództwa wojskowego Ukrainy rozkaz o zaprzestaniu walk w Azowstalu w celu uratowania życia i zdrowia żołnierzy. 

Media: żołnierze jadący na wojnę z Ukrainą muszą sami kupować sobie sprzęt

Rosyjscy żołnierze jadący na wojnę z Ukrainą muszą sami kupować sobie sprzęt - poinformowało w piątek Radio Swoboda, powołując się na portal Moscow Times.

Dziennikarze portalu przeprowadzili kilka anonimowych rozmów, z których wynika, że żołnierze kontraktowi rosyjskiej Gwardii Narodowej (Rosgwardii) muszą sami kupować sobie wyposażenie. Podpisali kontrakty na okres od maja do września i już niedługo zostaną wysłani na Ukrainę. Obiecano im płacić miesięcznie 200 tys. rubli (około 14,1 tys. zł. - PAP).

"Kamizelka kuloodporna, hełm, buty, kamizelka taktyczna, kurtka, spodnie, podkoszulki – wychodzi mniej więcej 200 tys. rubli (około 14 tys. Zł – PAP)" - powiedział jeden z żołnierzy.

Inny rosyjski żołnierz zawodowy powiedział, że w armii brakuje nie tylko nowoczesnych kamizelek i hełmów, lecz nie ma też ciepłych ubrań i racji żywnościowych. Cały sprzęt jest „w radzieckiej naftalinie, najprostsza broń się zacina”.

Podobnie jest z apteczkami – w tych, które wydają, jest tylko bandaż, jodyna i opaska uciskowa. „Ja swoją skompletowałem za 20 tys. rubli (około 1400 zł – PAP), a i tak jest tam tylko niezbędne minimum: antybiotyki, odtrutka, zestaw opasek elastycznych, strzykawki, środki tamujące krwawienie. Jeżeli nie skompletujesz apteczki, nikt cię nie uratuje. Na polu walki jodyną krwi nie zatamujesz” – powiedział inny żołnierz, który był już na wojnie z Ukrainą.

Sklepy sprzedające kamizelki kuloodporne i inny sprzęt wojskowy notują dwukrotny wzrost sprzedaży. Podobnie jest na portalu avito.ru (odpowiednik allegro – PAP), gdzie wszystkie towary łącznie z bronią i amunicją znikają „na pniu” - napisał Moscow Times.

Doradca mera: Rosjanie wywieźli ciała ze zbombardowanego teatru w Mariupolu

Żołnierze rosyjscy wywieźli ciała osób, które zginęły w połowie marca w wyniku rosyjskiego bombardowania Teatru Dramatycznego w Mariupolu, na południowym wschodzie Ukrainy – poinformował doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko na Telegramie.

Według niego okupanci zakończyli w piątek usuwanie gruzów i wywożenie ciał zabitych. „Sprzęt zabrany, teren otwarty” – dodał.

„Teraz nigdy się nie dowiemy, ilu konkretnie cywilnych mieszkańców Mariupola zostało zabitych rosyjską bombą w Teatrze Dramatycznym” – oznajmił Andriuszczenko.

Dodał, że zabici zostali pochowani w zbiorowej mogile w Manhuszu. (https://t.me/andriyshTime)

16 marca na teatr Rosjanie zrzucili prawdopodobnie 500-kilogramową bombę lotniczą, choć przed budynkiem znajdował się duży napis "Dzieci", w założeniu mający uchronić ludność cywilną przed ostrzałem. W wyniku ataku mogło zginąć około 600 osób.

W ciągu doby wywieziono do Rosji 512 mieszkańców Mariupola

512 mieszkańców zajętego przez wojska rosyjskie Mariupola, na południowym wschodzie Ukrainy, zostało wywiezionych do Rosji w ciągu ostatniej doby – poinformował w piątek doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko na Telegramie.

Powiadomił, że z Mariupola przewieziono w ciągu doby 416 mieszkańców miasta do tzw. obozu filtracyjnego w wiosce Bezimenne. (https://t.me/andriyshTime/981)

„Filtracją” Rosjanie nazywają sprawdzanie obywateli Ukrainy pod kątem ich poparcia dla władz w Kijowie, kontaktów z siłami zbrojnymi, etc. Po "filtracji" z Bezimennego deportowano do Rosji 512 osób.

Andriuszczenko napisał, że strona ukraińska pracuje nad możliwością sprowadzenia tych osób z Rosji do kraju przez „zaprzyjaźnione kraje”. 

Rosyjski pocisk uderzył w jeden z obiektów infrastruktury nieopodal Odessy

Rosyjski pocisk uderzył w piątek w jeden z obiektów infrastruktury nieopodal Odessy - poinformowała Natalia Humeniuk, szefowa centrum prasowego sił zbrojnych Ukrainy "Południe".

W miejscu ataku wybuchł pożar, trwa akcja ratownicza. Według Humeniuk nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi w pobliskich osadach.

O ataku poinformował też w mediach społecznościowych przewodniczący mikołajowskiej obwodowej administracji państwowej Witalij Kim: „Rakieta uderzyła w obiekt nieopodal Odessy. Czuć zapach amoniaku, ale ratownicy mówią, że wszystko jest w porządku. Stężenie jest minimalne”.

Służby ds. sytuacji nadzwyczajnych przekazały, że nie ma doniesień o ofiarach ataku i nic nie wskazuje na to, by jego skutki stanowiły zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi w pobliskich osadach - informuje Ukrinform.

Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego w "WSJ": siłą odzyskamy wszystkie terytoria

Ukraina odzyska wszystkie tymczasowo zajęte przez Rosję terytoria i dokona tego siłą, ponieważ nie ma innego sposobu - powiedział w piątek szef ukraińskiego wywiadu wojskowego generał Kyryło Budanow w wywiadzie dla "Wall Street Journal".

Budanow zapewnił, że jego kraj będzie walczył, dopóki wojska rosyjskie nie zostaną wyparte z całego terytorium Ukrainy, w tym z Krymu i innych obszarów zajętych w 2014 roku.

„Nie znam żadnych granic poza granicami z 1991 roku” – powiedział generał, mając na myśli rok uzyskania przez Ukrainę niepodległości. „Kto może zmusić Ukrainę do zamrożenia konfliktu? To jest wojna wszystkich Ukraińców i jeśli ktoś na świecie myśli, że może dyktować Ukrainie warunki, w jakich może lub nie może się bronić, to się poważnie myli” - dodał.

Budanow powiedział również, że wojska ukraińskie pilnie potrzebują systemów rakietowych średniego i dalekiego zasięgu, artylerii dużego kalibru i samolotów uderzeniowych. „W niektórych punktach rozpoczęliśmy już kontrofensywę, ale bez tej broni będzie to bardzo trudne” – ocenił generał.

USA w ostatnich tygodniach dostarczyły Ukrainie około 90 haubic M777, a kolejne 18 jest w drodze. Administracja prezydenta Joe Bidena dotychczas niechętnie spełniała ukraińskie prośby o broń dalekiego zasięgu, taką jak wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe HIMARS. Po części wynikało to z obawy, że dostawy takiej broni mogą skłonić Kreml do eskalacji konfliktu.

Generał Budanow skomentował to następująco: „Toczymy wojnę na naszym terytorium. Jeśli ktoś uważa, że musimy mieć ograniczenia w używaniu niektórych rodzajów broni, to przypominam, że Rosja używa absolutnie wszystkich rodzajów broni, jakie posiada (...) z wyjątkiem broni jądrowej”.

"Odzyskamy wszystkie tymczasowo utracone terytoria. Dokonamy tego siłą, wyłącznie siłą, ponieważ nie ma innego sposobu" - podkreślił.

"Mamy dużą sieć agentów w Rosji. Znamy poczynania prezydenta Władimira Putina, a także wysokiej rangi rosyjskich dowódców. Wywiad USA podzielił się z nami szczegółowymi informacjami na temat planów inwazji Rosji przed rozpoczęciem wojny. Ukraina ma również szczegółowy dostęp do narad prowadzonych w Moskwie, dzięki własnym źródłom" - dodał.

"Rosja ma środki, by walczyć przynajmniej do końca roku. Ta wojna jest jednak strategiczną porażką Rosji i jej przywódcy Putina. On jest w ślepym zaułku. Nie może zatrzymać wojny i nie może jej wygrać. Nie może wygrać z obiektywnych przyczyn. A żeby ją zatrzymać, musiałby przyznać, że Rosja wcale nie jest tak silnym i wielkim państwem, jak chciał ją przedstawiać – powiedział generał.

„Jeśli wreszcie Rosjanie zdadzą sobie sprawę, że car nie jest tak wielki i potężny, będzie to krok w kierunku zniszczenia państwowości dzisiejszej Rosji” - dodał.

Budanow przyznał, że około 40 procent czołowych rosyjskich dowódców wojskowych i szefów służb wywiadowczych pochodzi z Ukrainy. Na Kremlu nie brakuje zatem szczegółowej wiedzy na temat ukraińskiego rządu, wojska i społeczeństwa - dodał.

Korespondent "Wall Street Journal" przeprowadził wywiad z generałem Budanowem w jego kijowskiej kwaterze.

Rzeczniczka praw człowieka: Rosja chce stworzyć „tymczasowe administracje”

Prezydent Rosji Władimir Putin może utworzyć na zajętych przez siły rosyjskie terenach Ukrainy „tymczasowe administracje” w celu ich późniejszej aneksji – oświadczyła w piątek ukraińska rzecznika praw człowieka Ludmyła Denisowa na Telegramie.

Denisowa oznajmiła, że do Dumy Państwowej, izby niższej parlamentu rosyjskiego, wniesiono projekt o poszerzeniu uprawnień prezydenta, m.in. odnośnie do tworzenia tymczasowych administracji za granicami Rosji.

„Okupanci mają w planach utworzenie tymczasowej administracji w obwodach donieckim, ługańskim, chersońskim i zaporoskim. Przygotowania do tego już się rozpoczęły” – powiedziała.

Wyraziła przekonanie, że gdy zamiary przeprowadzenia w obwodzie chersońskim „referendum” zakończyły się fiaskiem z powodu masowych protestów miejscowej ludności, Rosja zaczęła opracowywać inny scenariusz przywłaszczenia sobie tych terenów.

Władze: zakończono rozminowywanie obwodu kijowskiego

Rozminowywanie obwodu kijowskiego po rosyjskiej okupacji zostało zakończone - poinformował w piątek zastępca szefa administracji prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko.

Według Tymoszenki w regionie w pełni przywrócono już dostawy energii elektrycznej. W realizacji tego zadania brało udział ponad 1000 specjalistów, którzy ponownie przyłączyli do sieci około 260 tys. odbiorców.

Wiceszef administracji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego powiedział, że we wsi Andrijiwka na terenie gminy Makarów w obwodzie kijowskim rozpoczęto już naprawę dachów w 50 domach prywatnych. Przywrócono tam również dopływ gazu, częściowo dostępny jest transport publiczny i internet. W Andrijiwce nie ma już blokad przeciwczołgowych, z dróg usunięto też zniszczony sprzęt wojskowy.

Dowództwo Południe: z obwodu chersońskiego można wyjechać tylko na Krym

Siły rosyjskie zablokowały wszystkie wyjazdy z okupowanego obwodu chersońskiego z wyjątkiem tych, które prowadzą na Krym – poinformował rzecznik dowództwa operacyjnego Południe Władysław Nazarow, cytowany przez portal Ukrainska Prawda.

„Nie mając innych opcji walki, okupanci zablokowali wyjazd z obwodu chersońskiego na terytoria kontrolowane przez władze ukraińskie i próbują wszystkich chętnych do wyjazdu kierować na Krym jako jedyny możliwy kierunek” – oznajmił Nazarow.

Jak dodał, w Chersoniu zwiększono liczbę patroli i posterunków kontrolnych. Jednak mimo presji mieszkańcy uczcili w czwartek Dzień Wyszywanki, czyli tradycyjnej ukraińskiej koszuli zdobionej haftami.

Gazeta internetowa Kyiv Independent poinformowała w piątek na Twitterze, że samozwańczy gubernator obwodu chersońskiego Wołodymyr Saldo ogłosił podczas pierwszego spotkania z rosyjskimi kolaborantami, że "Chersoń wkrótce stanie się częścią Rosji". Podkreślił również, że nowy plan budżetowy obwodu chersońskiego został już przyjęty w rublach.

10 kwietnia sztab generalny ukraińskiej armii przekazał, że w Nowej Kachowce w obwodzie chersońskim Rosjanie jakoby drukują materiały agitacyjne, by przeprowadzić tzw. referendum w sprawie utworzenia "Chersońskiej Republiki Ludowej". W kolejnych dniach władze w Kijowie i ukraińskie źródła wojskowe informowały, że "głosowanie" w obwodzie chersońskim mogłoby dojść do skutku pod koniec kwietnia lub na początku maja. 9 maja wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar oświadczyła, że tzw. referendum nie odbyło się dotychczas ze względu na skuteczne działania ukraińskiej armii i służb specjalnych.

Liczący przed wojną ponad 280 tys. mieszkańców Chersoń to jedyna stolica obwodu, która została zajęta przez siły najeźdźcy. 

Resort obrony: siły rosyjskie ćwiczą odpalanie rakiet z nowych pozycji

Wojska rosyjskie ćwiczą wystrzeliwanie rakiet w stronę Ukrainy z nowych pozycji – poinformował w piątek rzecznik ukraińskiego ministerstwa obrony Ołeksandr Motuzianyk na briefingu w Kijowie.

„Jak dowiedział się nasz wywiad, rosyjskie załogi bombowców dalekiego zasięgu Tu-22M3 przećwiczyły wstępnie wystrzeliwanie rakiet z przestrzeni powietrznej północnej części tymczasowo okupowanego Krymu” - oznajmił Motuzianyk.

Jak dodał, siły rosyjskie przygotowały do wystrzelenia z akwenu Morza Czarnego 16 rakiet manewrujących Kalibr, które znajdują się na dwóch okrętach.

Rosyjski żołnierz przed sądem: nie chciałem zabić cywila, żałuję tego

21-letni sierżant Wadim Szyszymarin, pierwszy rosyjski żołnierz, który przyznał się przed sądem do zabicia nieuzbrojonego ukraińskiego cywila, wyraził skruchę i przekonywał, że nie chciał tego zrobić; grozi mu dożywocie – podała w piątek stacja Sky News.

Trwający w Kijowie proces Szyszymarina, to pierwszy proces rosyjskiego żołnierza, oskarżonego o zbrodnie wojenne na Ukrainie. Sierżant przyznał się w środę do zastrzelenia 62-letniego Ołeksandra Szelipowa, mieszkańca wsi Czupachiwka w obwodzie sumskim na północy Ukrainy.

„Szczerze żałuję. Byłem wtedy zdenerwowany, nie chciałem zabić (…) Tak do tego doszło” – zeznał Szyszymarin, cytowany przez Sky News.

Żołnierzowi zarzuca się, że 28 lutego wystrzelił kilka pocisków z karabinu w głowę nieuzbrojonego Szelipowa, który szedł poboczem drogi, prowadząc rower. Szyszymarin miał otrzymać taki rozkaz od przełożonego, który bał się, że cywil poinformuje siły ukraińskie o obecności wojsk rosyjskich.

Obrońca Szyszymarina przekonywał w sądzie, że żołnierz dwukrotnie odmówił wykonania rozkazu i oddał strzały dopiero, gdy przełożony wydał komendę po raz trzeci. Obrona twierdzi również, że tylko jeden z trzech lub czterech wystrzelonych pocisków trafił w głowę Ukraińca.

Według oskarżyciela te argumenty nie zmieniają jednak sedna sprawy. Prokuratura żąda dla Szyszymarina najwyższej przewidzianej prawem kary - dożywotniego pozbawienia wolności.

Z oficjalnych informacji ukraińskiego MSW wynika, że do 16 kwietnia zarejestrowano 11 674 możliwych rosyjskich zbrodni wojennych. Władze Ukrainy wielokrotnie podkreślały, że wszelkie doniesienia o zbrodniach wojennych będą dokładnie badane, a sprawcy ścigani i sądzeni.

Pułk Azow: otrzymaliśmy z Kijowa rozkaz o zaprzestaniu walk w Azowstalu, aby uratować życie naszych żołnierzy

Otrzymaliśmy od dowództwa wojskowego Ukrainy rozkaz o zaprzestaniu walk w zakładach metalurgicznych Azowstal w Mariupolu w celu uratowania życia i zdrowia naszych żołnierzy; cywile oraz ciężko ranni wojskowi zostali już ewakuowani na tereny kontrolowane przez Kijów - oświadczył w piątek dowódca pułku Azow Denys Prokopenko.

"Mariupol bronił się przez 86 dni. (...) Nie zważając na ciężkie walki w oblężeniu i brak dostaw uzbrojenia, przez cały czas mówiliśmy o trzech najważniejszych dla nas warunkach - ewakuacji (z Azowstalu - PAP) cywilów i rannych oraz wywiezieniu ciał poległych żołnierzy. Ludność cywilną udało się ewakuować, a ciężko rannym udzielono niezbędnej pomocy. Żołnierzy, którzy doznali obrażeń, również ewakuowano. Następnie mają oni zostać wymienieni (na rosyjskich jeńców wojennych - PAP) i przewiezieni na terytorium kontrolowane przez Ukrainę" - poinformował Prokopenko w nagraniu zamieszczonym na Telegramie (https://t.me/s/polkazov).

Dowódca dodał, że trwają starania na rzecz wywiezienia z fabryki ciał zabitych obrońców Mariupola. "Mam nadzieję, że rodziny tych żołnierzy i cała Ukraina będą mogli w najbliższym czasie godnie pochować swoich bohaterów" - dodał wojskowy.

W poniedziałek wieczorem wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar potwierdziła ewakuację ponad 260 żołnierzy z Azowstalu, w tym 53 ciężko rannych. 211 ewakuowanych przewieziono do byłej kolonii karnej w Ołeniwce na terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej. Jak zapowiedziała Malar, wszyscy mają zostać wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych.

Kombinat Azowstal, broniony przez pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielną Brygadę Piechoty Morskiej, pozostawał dotąd ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy. Mariupol został prawie całkowicie zniszczony przez rosyjskie wojska, a liczbę ofiar wśród ludności cywilnej ocenia się na kilkadziesiąt tysięcy.

W ostatnich tygodniach udało się uratować kilkuset cywilów, którzy przez około dwa miesiące ukrywali się w rozległych podziemnych korytarzach i schronach na terenie zakładów. Zorganizowanie konwojów humanitarnych było możliwe dzięki współpracy strony ukraińskiej z ONZ. 

Lider Tatarów Krymskich: Rosja prześladuje nas tak, jak robił to Związek Radziecki

Rosja poddaje Tatarów Krymskich takim samym represjom, jakim poddawano ich w czasach Związku Radzieckiego - powiedział Mustafa Dżemilew, parlamentarzysta Rady Najwyższej Ukrainy i były prezydencki komisarz zajmujący się sprawami Tatarów Krymskich.

"Sowiecka administracja próbowała wymazać wszelkie ślady naszej obecności na Półwyspie Krymskim, zakazano naszego języka, burzono cmentarze; 46 proc. deportowanej ludności zmarło w ciągu kolejnych dwóch lat" - przypomniał, cytowany w piątek przez turecki dziennik "Daily Sabah", Dżemilew. "To było prawdziwe ludobójstwo" - dodał.

Polityk zauważył, że podobnych metod zaczęła używać Rosja po aneksji półwyspu w 2014 roku. "Wskutek tego ponad 30 tys. Tatarów Krymskich opuściło swoje domy, a część z tych, którzy zostali, zabito" - powiedział. "Kreml, poprzez politykę terroru, chce wypędzić z Krymu Tatarów stanowiących 13 proc. populacji półwyspu" - ocenił Dżemilew.

Medżlis, tatarski samorząd, został przez Rosję uznany za "organizację ekstremistyczną", a wstępu na Krym zabroniono jego liderowi Refatowi Kubarowowi oraz Mustafie Dżemilewowi.

Trwająca wojna - zdaniem Dżemilewa - daje Ukrainie pretekst do odzyskania kontroli nad zaanektowaną częścią swojego terytorium.

Ekspert: Rosja mogła stracić już jedną czwartą swoich czołgów na Ukrainie, to kolosalna strata

Od początku inwazji na Ukrainę Rosja mogła stracić już jedną czwartą swoich czołgów typu T-72, T-80 i T-90 – uważa ekspert ds. wojskowych Leo Peria-Peigne z Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (IFRI), cytowany w piątek przez portal dziennika "Le Monde". To kolosalna strata - podkreśla.

Jak podaje Peria-Peigne za portal poświęconym wojskowości Oryx, według ekspertów Rosja miała przed inwazją na Ukrainę około 3 tys. sprawnych czołgów. Od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę 24 lutego blisko 700 z nich zostało wyłączonych z akcji. Armia ukraińska twierdzi, że zniszczyła 1,3 tys. rosyjskich czołgów i 3 tys. pojazdów opancerzonych, ale nie możemy zweryfikować tych liczb – wskazuje ekspert.

Francuskie źródła wojskowe w rozmowie z dziennikiem „Le Monde” w piątek przyznają, że niezależnie od rzeczywistej liczby zniszczonego sprzętu „nie spodziewano się tak dużych strat Rosji w Ukrainie”.

Eksperci francuscy wyjaśniają, że czołgi produkcji radzieckiej są mniejsze i bardziej kompaktowe od zachodniego sprzętu, ale słabiej zabezpieczone przed wybuchem znajdującej się w środku amunicji w przypadku ostrzału.

„Rosyjskie czołgi są szczególnie wrażliwe na przenośne wyrzutnie pocisków, takie jak amerykańskie Javeliny czy brytyjsko-szwedzkie NLAW, szeroko rozprowadzane obecnie wśród Ukraińców. Gdy tylko w kokpicie T-72 lub T-80 wzrasta temperatura i ciśnienie, pojawia się ryzyko eksplozji zapasów amunicji” – mówi dziennikowi francuski oficer. „Ta wada konstrukcyjna wyjaśnia nagrania z Ukrainy, na których widzimy eksplozje rosyjskich czołgów” – dodaje.

Jak zauważa wojskowy, wiele rosyjskich czołgów wydaje się niewyposażonych w żadne urządzenia obronne przeciwko pociskom, zwane soft-kills (przeciwdziałanie elektromagnetyczne) i hard-kills (przechwytywanie pocisków).

Francuski sztab generalny informuje, że żołnierze ukraińscy wyróżniają się doświadczeniem bojowym, zdobywanym w walkach w Donbasie od 2014 r. i w manewrach wojskowych prowadzonych przez armie krajów NATO. Tylko w 2021 r. we wspólnych ćwiczeniach ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią, Polską i Rumunią wzięło udział 21 tys. ukraińskich żołnierzy – twierdzą francuscy wojskowi.

Nieustraszoność wojsk ukraińskich idzie w parze z błędami taktycznymi Rosjan – podkreślają eksperci we Francji. „Rosyjskie oddziały mają słabo opanowaną połączoną walkę zbrojną, niezbędną w tzw. konfrontacji o wysokiej intensywności, statycznie, zbyt długo czekają na rozkazy” – dodają.

Specjaliści ostrzegają jednak, że w ostatnich dniach straty rosyjskie wydają się mniejsze, a na portalach społecznościowych pojawiły się pierwsze zdjęcia rosyjskiego ciężkiego wozu bojowego wsparcia czołgów BMPT „Terminator” na Ukrainie; to szczególnie skuteczny w walce miejskiej i służy do ochrony czołgów, będąc w stanie zestrzelić śmigłowce szturmowe. Armia rosyjska jest jedyną na świecie, która go posiada – twierdzą francuscy wojskowi.

Ukraińska policja: trzech mężczyzn umożliwiało poborowym ucieczkę za granicę

Zatrzymano trzech mężczyzn umożliwiających poborowym ucieczką za granicę Ukrainy - podano w piątek w komunikacie policji.

Trzech mężczyzn w wieku od 23 do 29 lat, którzy działali w położonym na zachodzie Ukrainy obwodzie zakarpackim, opracowało system przemycania poborowych poza granicę państwową Ukrainy. Podejrzani każdorazowo pozyskiwali informacje o czasie i miejscu pełnienia służby przez straż graniczną wzdłuż rzeki Cisy rozdzielającej Ukrainę od Węgier.

Podejrzanym grozi kara pozbawienia wolności do lat dziewięciu.

Na Ukrainie obowiązuje obecnie trzecia fala mobilizacji - powoływani zostają oficerowie rezerwy i poborowi, którzy ukończyli wydziały wojskowe uczelni.

Władze obwodu ługańskiego: miasto Rubiżne podzieliło los Mariupola

Miasto Rubiżne w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy podzieliło los Mariupola i zostało doszczętnie zniszczone przez rosyjskie wojska; na podwórkach znajdują się groby, ocalałych budynków już nie ma, a wielu domów nie uda się odbudować - poinformował w piątek na Telegramie szef regionalnych władz Serhij Hajdaj.

"Przed rosyjską inwazją (rozpoczętą 24 lutego - PAP) w Rubiżnem mieszkało ponad 60 tys. osób. Pracowali w fabrykach, w sferze budżetowej, w rozwiniętym sektorze małej przedsiębiorczości. Dzisiaj rubiżnianie dzielą się na trzy kategorie - tych, którzy ewakuowali się do innych, bezpiecznych miast Ukrainy lub za granicę, deportowanych do Rosji lub na terytoria okupowane przez najeźdźców oraz ludzi będących zakładnikami kadyrowców (czeczeńskich oddziałów rosyjskiej Gwardii Narodowej - PAP) i ukrywających się w piwnicach" - napisał Hajdaj (https://t.me/serhiy_hayday/6597).

"Splądrowane i wypalone ceglane pudełka - oto teraz nasze Rubiżne. Będziemy odbudowywać miasto niemal od zera" - dodał gubernator.

Rosyjskie wojska opanowały Rubiżne w połowie maja. Miejscowość leży około 10 km na północny zachód od Siewierodoniecka - nieformalnej stolicy części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez rząd w Kijowie. Zdobycie tego ośrodka jest obecnie jednym z najważniejszych celów najeźdźcy podczas ofensywy na wschodzie Ukrainy.

Władze: rosyjski resort obrony rozpowszechnia kłamstwa o ukraińskich składach broni w szkołach i przedszkolach

Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD) poinformowało w piątek o kolejnych rosyjskich działaniach propagandowych wymierzonych w Ukrainę. W ocenie CPD ministerstwo obrony Rosji miało rozpowszechniać kłamstwa o wykorzystywaniu przez wojska Ukrainy szkół i przedszkoli w Donbasie jako składów broni.

Nieprawdziwe doniesienia moskiewskiego resortu dotyczyły placówek edukacyjnych w Słowiańsku, Kramatorsku i Drużkiwce w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy. W szkołach i przedszkolach są tam rzekomo składowane amunicja i ciężkie uzbrojenie, m.in. zestawy artyleryjskie i rakietowe. Rosjanie mieli też rozpowszechniać kłamstwa, że "mieszkańcy sąsiednich domów (w tych miastach - PAP) są siłą zamykani w piwnicach bez wody i żywności pod pretekstem ratowania życia" - napisano w komunikacie CPD na Telegramie (https://tinyurl.com/ycwsphmy).

Inne rosyjskie operacje dezinformacyjne koncentrowały się m.in. na problematyce eksportu ukraińskiego zboża i dostaw uzbrojenia. "Doniesienia (dyplomaty z Rosji - PAP) o tym, że podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ państwa Zachodu nie odrzuciły porozumienia z Kijowem w sprawie wymiany ukraińskiego zboża na broń są manipulacją" - wyjaśniło CPD.

Rządowa agenda zidentyfikowała także nieprawdzie rosyjskie przekazy na temat "stanowisk ogniowych i snajperskich ukraińskiej armii na górnych piętrach budynków mieszkalnych w Bachmucie" (w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy - PAP). Ministerstwo obrony Rosji miało rozpowszechniać pogłoski, że "podejścia do domów (w Bachmucie) zostały zaminowane, ale miejscowej ludności celowo o tym nie poinformowano".

Media: okupacyjne władze zapowiedziały włączenie Chersonia do Rosji

Samozwańczy gubernator obwodu chersońskiego na południu Ukrainy Wołodymyr Saldo ogłosił podczas pierwszego spotkania z rosyjskimi kolaborantami, że "Chersoń wkrótce stanie się częścią Rosji" - poinformowała w piątek na Twitterze ukraińska gazeta internetowa Kyiv Independent.

"Postrzegamy Rosję jako nasz ojczysty kraj" - miał powiedzieć Saldo. Podkreślił również, że nowy plan budżetowy obwodu chersońskiego został już przyjęty w rublach (https://tinyurl.com/2p9bcn4m).

Wcześniej, 10 kwietnia, sztab generalny ukraińskiej armii przekazał doniesienia, że w Nowej Kachowce w obwodzie chersońskim Rosjanie jakoby drukują materiały agitacyjne, by przeprowadzić tzw. referendum w sprawie utworzenia "Chersońskiej Republiki Ludowej". W kolejnych dniach władze w Kijowie i ukraińskie źródła wojskowe informowały, że "głosowanie" w obwodzie chersońskim mogłoby dojść do skutku pod koniec kwietnia lub na początku maja. 9 maja wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar oświadczyła, że tzw. referendum nie odbyło się dotychczas ze względu na skuteczne działania ukraińskiej armii i służb specjalnych.

Wołodymyr Saldo był merem Chersonia w latach 2002-12, a także deputowanym prorosyjskiej Partii Regionów do parlamentu Ukrainy (Rady Najwyższej) w latach 2012-14.

Liczący przed wojną ponad 280 tys. mieszkańców Chersoń to jedyna stolica obwodu, która została dotychczas zajęta przez siły najeźdźcy.

SBU: wojska samozwańczych republik ludowych powołują inwalidów

W wojskach samozwańczych, kontrolowanych przez Moskwę Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej walczą nawet inwalidzi - poinformowała w piątek na Facebooku Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), która opublikowała zeznania jeńca z tych terenów, zmobilizowanego mimo częściowej utraty wzroku.

"Ukraińskie wojska zadają przeciwnikowi takie straty, że w celu uzupełnienia swoich jednostek Rosjanie powołują do wojska nawet osoby niepełnosprawne. (...) Ci +żołnierze+ nigdy nie stanęli przed wojskową komisją lekarską, bo +wielkiej rosyjskiej armii+ wszystko jedno, kogo posyła na pierwszą linię frontu" - czytamy w komunikacie SBU (https://tinyurl.com/6tpbkvb6).

"Jestem inwalidą, od dzieciństwa nie widzę na jedno oko. Byłem świadkiem, jak w Nowoazowsku (na terytorium samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej - PAP) brali do wojska dosłownie każdego, w tym osoby z jedną ręką. Mówili nam, że wszystko będzie dobrze, na wojnie nie ma żadnych ostrzałów, a my będziemy po prostu stać na posterunkach i sprawdzać dokumenty" - relacjonował żołnierz w nagraniu opublikowanym przez SBU.

Wojskowy z grupą inwalidzką dobrowolnie oddał się w ukraińską niewolę. "Złożyłem broń, ponieważ to nie jest nasza wojna" - tłumaczył jeniec.

Władze: Rosjanie potwierdzają swoje straty na Wyspie Węży

W Rosji zaczęto potwierdzać straty swoich wojsk na Wyspie Węży na Morzu Czarnym - poinformował w piątek Serhij Bratczuk, rzecznik władz obwodu odeskiego leżącego na południu Ukrainy.

"Rosjanie zaczęli grzebać tych, którzy polegli na Wyspie Węży, przyznając się tym samym do poniesionych tam strat. Wyspa Węży nie jest przychylna okupantom!" - zapewnił Bratczuk.

Jednego z poległych na wyspie żołnierzy pochowano w środę w Petersburgu na Cmentarzu Smoleńskim - pisze Unian. Był to 24-letni Aleksiej Fiodorow, który pracował jako medyk wojskowy. Pochodził z Petersburga, ale razem z rodziną mieszkał na okupowanym Krymie.

Ukraiński wywiad poinformował w połowie maja, że zabitych i rannych żołnierzy przewieziono z Wyspy Węży do Sewastopola na Krymie. Szpitale w mieście miały być wówczas przepełnione.

"Z 40 oficerów łącznikowych rosyjskich sił zbrojnych wysłanych na Wyspę Węży, 8 powróciło żywych. Ewakuowano ciała 10 poległych. Wszyscy byli żołnierzami jednostki specjalnej rosyjskich sił zbrojnych stacjonującej w okupowanym Sewastopolu" - przekazano wówczas w oświadczeniu.

W opinii ukraińskiego wywiadu Wyspa Węży ma znaczenie strategiczne, a siły rosyjskie będą ją wykorzystywać do kontrolowania całej północno-zachodniej części Morza Czarnego. Wyspa jest obecnie kontrolowana przez wojska rosyjskie, ale strona ukraińska podejmuje próby jej odzyskania.

Ok. 3,5 tys. nauczycieli na okupowanych terytoriach przygotowuje się do nauczania wg "rosyjskich standardów"

Około 3,5 tys. nauczycieli na okupowanych terytoriach Ukrainy przechodzi obecnie szkolenia, które mają ich przygotować do nauczania według "rosyjskich standardów" - poinformowała w czwartek na Facebooku ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa.

"Okupanci kontynuują proces przymusowej integracji ukraińskich dzieci z Rosją. W tym celu narzucają naszym placówkom edukacyjnym na czasowo okupowanych terytoriach program nauczania zgodny z +rosyjskimi wzorcami+" - napisała Denisowa (https://tinyurl.com/3dm5x99h).

Rzeczniczka praw człowieka podkreśliła, że tego rodzaju działania są niezgodne z normami prawa międzynarodowego, w szczególności z Konwencją o prawach dziecka i Konwencją genewską o ochronie osób cywilnych podczas wojny.

Pod koniec kwietnia władze obwodu zaporoskiego na południu Ukrainy przekazały doniesienia, że w kilku okupowanych rejonach (powiatach) tego regionu Rosjanie zamierzają wznowić zajęcia w szkołach na podstawie własnych programów nauczania i kontynuować je do 7 czerwca.

"Nauczyciele z miejscowości zajętych przez wroga spotykają się z przemocą i naciskami, związanymi z próbami wprowadzenia nauczania w języku rosyjskim i według niezrozumiałych standardów. Jest to kontynuacja kolonialnej polityki prezydenta Rosji Putina wobec obywateli Ukrainy" - ocenił wówczas rzecznik ochrony języka państwowego Taras Kremiń.

13 cywilów zginęło w rosyjskich ostrzałach w obwodzie ługańskim

Minionej doby w wyniku rosyjskich ostrzałów w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy zginęło 13 cywilów; rosyjski szturm na Siewierdonieck został jednak odparty – poinformował w piątek szef władz obwodowych Serhij Hajdaj, cytowany przez stację Sky News.

12 osób zginęło w Siewierdoniecku, a jedna w innej z miejscowości ostrzelanej przez Rosjan. Przeprowadzony przez nich szturm na Siewierdonieck zakończył się jednak niepowodzeniem, a wojska rosyjskie poniosły straty i wycofały się – napisał Hajdaj na Telegramie, załączając zdjęcia zniszczonych ostrzałami budynków (https://t.me/luhanskaVTSA/2732).

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował w piątek, że Rosjanie prowadzili w rejonie Siewierdoniecka natarcie, ale ponieśli „znaczne straty i odeszli na wcześniej zajmowane pozycje”. Trwają działania bojowe w rejonie miejscowości Toszkiwka w rejonie (powiecie) siewierodonieckim - dodano.

"New York Times" opublikował nowe dowody egzekucji Ukraińców w Buczy

Opublikowane przez "New York Times" nagrania ukazują egzekucję co najmniej ośmiu Ukraińców dokonaną przez rosyjskich spadochroniarzy 4 marca w podkijowskiej Buczy. To potencjalna zbrodnia wojenna - wskazuje dziennik.

Dwa filmy zostały nagrane przez kamerę bezpieczeństwa i świadka wydarzeń, który przebywał w tym czasie w pobliskim domu. Na nagraniach widać co najmniej 8 mężczyzn idących w asyście uzbrojonych rosyjskich żołnierzy. Niektórzy idą pochyleni, inni trzymają ręce nad głową. Po podejściu do ogrodzenia, Ukraińcy położyli się na ziemi, wśród nich był mężczyzna w niebieskiej bluzie. W tym miejscu kończy się nagranie - pisze "NYT".

Świadkowie zdarzenia opowiedzieli dziennikarzom, co wydarzyło się dalej. Żołnierze mieli zabrać mężczyzn za jeden z pobliskich budynków, który Rosjanie wykorzystywali jako swoją prowizoryczną bazę. Rozległy się strzały. Ukraińscy jeńcy nigdy nie powrócili do domów.

Nagranie z drona z kolejnego dnia, 5 marca, do którego dotarł dziennik, jest pierwszym dowodem wizualnym, które potwierdza relacje świadków. Widać na nim zwłoki leżące na ziemi obok zajętego przez Rosjan budynku, można zauważyć ciało w niebieskiej bluzie, o takim samym kolorze jak bluza mężczyzny z wcześniejszego nagrania. Dwaj rosyjscy żołnierze trzymają wartę obok zwłok.

Na początku kwietnia zdjęcie zabitych mężczyzn leżących w podwórzu, niektórych ze związanymi rękoma, znalazło się wśród fotografii, które skupiły na sobie uwagę świata po wycofaniu się rosyjskich wojsk z Buczy. Kilkutygodniowe śledztwo dostarczyło nowych dowodów, wśród nich nagrania dowodzące, że to rosyjscy spadochroniarze dokonali egzekucji zatrzymanych mężczyzn - pisze "NYT".

Dziennikarze rozmawiali ze świadkami, koronerami, policją, wojskiem i rodzinami ofiar. Udało się zidentyfikować wszystkich zamordowanych mężczyzn.

"Byli mężami i ojcami, pracownikami sklepów spożywczych i fabryk, którzy żyli zwykłym cywilnym życiem przed wojną. Jednak w związku z ograniczeniami dotyczącymi wyjazdu mężczyzn z kraju, połączonymi z determinacją do obrony swoich społeczności, większość mężczyzn dołączyła do różnych sił obronnych na kilka dni przed egzekucją. Prawie wszyscy mieszkali w niewielkiej odległości od podwórza, na którym odnaleziono ich zwłoki" - opisuje amerykański dziennik.

Brytyjskie ministerstwo obrony: poddało się do 1700 obrońców Azowstalu

Do 1700 ukraińskich obrońców Azowstalu poddało się, ale nieznana liczba pozostaje nadal w zakładach; silny ukraiński opór powoduje, że rosyjskie wojska wymagają wzmocnień, zanim zostaną przerzucone do Donbasu - przekazało w piątek brytyjskie ministerstwo obrony.

"Prawdopodobnie do 1700 ukraińskich żołnierzy z zakładów stalowych Azowstal w Mariupolu poddało się. Nieznana liczba ukraińskich wojsk pozostaje wewnątrz zakładów. Gdy Rosja zabezpieczy kontrolę nad Mariupolem, prawdopodobnie przerzuci swoje siły, by wzmocnić działania w Donbasie. Silny opór ukraiński w Mariupolu od początku wojny oznacza, że rosyjskie siły w tym rejonie muszą zostać ponownie wyposażone i odświeżone, zanim będą mogły zostać efektywnie rozmieszczone. Może to być długotrwały proces, jeśli miałby zostać przeprowadzony dokładnie. Rosyjscy dowódcy są jednak pod presją, by w sposób widoczny osiągnąć cele operacyjne. Oznacza to, że Rosja zapewne szybko przerzuci swoje siły bez odpowiedniego przygotowania, co grozi im dalszymi stratami" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej. 

Sztab: minionej doby Ukraińcy odparli 14 ataków w obwodzie donieckim i ługańskim

W ciągu ostatniej doby wojska rosyjskie operujące na terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego przypuściły 14 ataków, które zostały odparte przez Ukraińców - wynika z podsumowania sytuacji operacyjnej opublikowanej w piątek rano przez sztab generalny ukraińskiej armii na Facebooku.

W trakcie walk Ukraińcy zniszczyli 8 czołgów, 14 bojowych wozów opancerzonych, 6 pojazdów kołowych oraz zestrzelili 1 bezzałogowiec - podało ukraińskie dowództwo.

"Na kierunku Słowiańska nieprzyjaciel ostrzeliwał infrastrukturę cywilną w rejonie miejscowości Dowheńke, Wełyka Komyszuwacha i Dołyna. (...) Na kierunku donieckim nieprzyjaciel zintensyfikował operacje ofensywne i szturmowe, aby poprawić sytuację taktyczną" - czytamy w komunikacie (https://tinyurl.com/2s3juzse).

Dowódca sił zbrojnych: Rosja stosuje 10-14 pocisków balistycznych i manewrujących na dobę

Armia rosyjska utrzymuje wysoką intensywność ostrzałów, średnio 10-14 pocisków balistycznych i manewrujących w ciągu doby; jest to zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, ale i krajów NATO - oświadczył w czwartek naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy gen. Wałerij Załużny.

"Agresor nadal prowadzi uderzenia rakietowe z broni precyzyjnej w głąb naszego terytorium. Zniszczyliśmy flagowy krążownik Moskwa, raziliśmy jeszcze trzy potężne okręty stanowiące trzon rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Rosjanie utrzymują jednak wysoką intensywność ostrzałów rakietowych, średnio 10-14 pocisków balistycznych i manewrujących na dobę. Jest to zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, ale i dla krajów członkowskich NATO. Każda taka rakieta niesie 400-600 kg trotylu, dlatego ważne jest wzmacnianie obrony przeciwrakietowej" - powiedział Załużny.

Generał wypowiadał się na posiedzeniu Komitetu Wojskowego NATO na szczeblu szefów sztabów z udziałem przedstawiciela Ukrainy. Jego wystąpienie opublikował na Facebooku ukraiński Sztab Generalny.

Generał zauważył także, że Ukraina nie prowadzi wyłącznie działań obronnych. "Przeprowadziliśmy wiele udanych działań kontrofensywnych. Udało się odblokować Charków i Mikołajów, trwają walki na kierunku chersońskim" - powiedział.

Podkreślił, że "nie może nie wspomnieć o obrońcach Mariupola, którzy swoimi bohaterskimi działaniami zatrzymali wielotysięczne ugrupowanie przeciwnika i dali możliwość utrzymania linii obrony na innych kierunkach".

Załużny powiedział, że od 2014 roku Ukraina doświadczyła, czym jest wojna. "Zdawaliśmy sobie sprawę, że wcześniej czy później rozpocznie się agresja na pełną skalę i przygotowywaliśmy się do niej" - powiedział. Według jego słów Ukraińcy wiedzieli też, że w wojnie "decydujący będzie pierwszy miesiąc".

"Udało się nam odebrać przeciwnikowi strategiczną inicjatywę, sprawić, że poniósł krytyczne straty i zmusić go do rezygnacji z głównego celu - zajęcia Kijowa" - powiedział Załużny. (https://www.facebook.com/GeneralStaff.ua/posts/320589833587435). 

Zełenski: Ta wojna, to wojna o niepodległość narodu, której nie stoczyliśmy wcześniej

Tocząca się wojna z Rosją, to wojna o niepodległość Ukrainy, która nie została stoczona 30 czy 100 lat temu - oświadczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w czwartek podczas rozmowy z ukraińskimi studentami. Dodał, że Ukraina na pewno wygra wojnę, ale będzie ona kosztowała dziesiątki tysięcy ofiar.

"Ta wojna to zdecydowanie wojna o niepodległość. Można powiedzieć, że to przełożona wojna. Przełożona o 30 lat, biorąc pod uwagę jak uzyskaliśmy niepodległość w 1991 roku. Albo - o 100 lat biorąc pod uwagę nasza dalsza historią" - mówił Zełenski podczas przeprowadzonej online rozmowy.

Nie mam wątpliwości, że wygramy i że nasza historia potoczy się tak, jak historia innych narodów, które walczyły o niepodległość i wygrały, przestały być żebrakami i zyskały podmiotowość - kontynuował ukraiński prezydent.

Podkreślił, że należy jednak pamiętać o tym, że ceną za wojnę mogą być dziesiątki tysięcy zabitych przez wroga Ukraińców.

Zełenski napisał na swoim Facebooku, że rozmawiał ze studentami również m.in. o współistnieniu Ukrainy i Rosji po wojnie, zachodzących w kraju zmianach czy o systemie edukacji.

"Jestem pewien, że z tak mądrą i ambitną młodzieżą czeka nasz szczęśliwa i wolna przyszłość" - podsumował trwające blisko dwie i pół godziny spotkanie (https://tinyurl.com/msb6rn26)

Minister: Rosyjskie wojska zaminowały ukraińskie pola, by uniemożliwić uprawy

Rosyjskie wojska zaminowały ukraińskie pola, by uniemożliwić pracę rolnikom – poinformował w czwartek kanadyjski minister rozwoju międzynarodowego Harjit Sajjan po spotkaniu ministrów rozwoju krajów G7 z premierem Ukrainy Denysem Szmyhalem.

Sajjan po berlińskim spotkaniu przytoczył informacje przekazane przez Szmyhala i powiedział, że sytuacja jest „groźna”, oraz że należy uczynić wszystko, by umożliwić dostęp do ukraińskich zapasów ziarna – cytowała wypowiedź Sajjana agencja The Canadian Press.

Dodał, że będzie rozmawiać z minister obrony Kanady Anitą Anand w sprawie wysłania na Ukrainę kanadyjskich ekspertów do pomocy w rozminowaniu pól oraz o możliwej pomocy ze strony innych krajów NATO.

Podczas niedawnej wizyty na Ukrainie premier Kanady Justin Trudeau powiedział, że Kanada przekaże 2 mln CAD do HALO Trust, organizacji non-profit zajmującej się rozminowywaniem terenów po konfliktach zbrojnych.

W poniedziałek minister spraw zagranicznych Kanady Melanie Joly powiedziała, że Kanada chce pomóc w dostawach ukraińskiego zboża do Afryki i na Bliski Wschód i może wysłać swoje statki do portów Rumunii i sąsiednich krajów.

Źródło:Bankier24
Tematy
Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Inwazja Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki